O czym chcesz poczytać na blogach?

Sukiennice

Lapkoart - rysunki, malunki i fajne dziewczyny po kliknięciu w toplistę



Przeklęte sukiennice 08.09.2010 :: 00:15
Kategoria : Rysunek

Miałem okazje brać udział w renowacji Sukiennic. A konkretnie w renowacji jednej konkretnej sali. A konkretnie w sali w której znajdują się ekrany dotykowe. A konkretnie rysowałem sukiennice z różnych czasów, po to aby każdy Krakowianin i niekrakowianin zapoznał się z ich historią. Można tam przyjść i zobaczyć na własne oczy. Podobno.

Przedstawiam wybrane szkice, te najładniejsze. Plik pierwszy to budynek Sukiennic, gmach Muzeum Narodowego, zamek w Niepołomicach. Kolejny to wnętrze sukiennic. Ostatni to jakieś pierdoły.










Polecam.


Komentuj (3)



Adam "Łapek" Łapko

Adam Krzysztof Łazarz "Łapek" Łapko. Hawajska koszula, łancuch z litera "Ł", dziwna bródka, bujne włosy. Twórca kilku niezbyt udanych projektów komiksowych. Głowa wypełniona masa pomysłów nie do zrealizowania. Student grafiki (SWSIM w Chorzowie). W wolnych chwilach malarz scienny,.

zapraszam na pogaduszki - bloog.pl

Komentarz

spacerkiem od dworca na Rynek

sobota, 04 czerwca 2011 14:51

Odkąd przebudowano plac dworcowy a znad hotelu Polonia zniknął absurdalny kultowy neon  "korzystaj z usług kolei radzieckich", trasa dworzec - Rynek jest bardzo reprezentacyjna i sympatyczna. Podobno w zabytkowych budynkach dworca ma powstać muzeum sztuki nowoczesnej i tak Kraków będzie miał swoje Musée d'Orsay w wersji lokalnej czyli  Museum Główny. Zanim to nastąpi to przespacerujmy się do nowo otwartego muzeum w Sukiennicach. Nowe Sukiennice rozczarowały mnie w całej rozciągłości. Ostrzyłam sobie zęby na kawę na tarasie pierwszego piętra i bardzo zawiodłam się na zgrzebności wystroju. Kawiarnia nazywa się "Szał" - jak łatwo się domyślić to Szał Podkowińskiego sprowokował tę nazwę, ale zimne marmurowe stoliki raczej kojarzą się ze smutkami Grotgera niż upojnością Szału. Miałam pecha, ponieważ koło mnie siedziało towarzystwo podekscytowane pazernością przedstawicieli palestry i pani miotała łaciną kuchenną. Tak naprawdę to pierwszy raz spotkałam się z takim zachowaniem w kawiarni. Aby odreagować pobiegłam, a raczej zjechałam niezwykle piękną szklaną windą na parter po bilet do muzeum. Było późno, obawiałam.

Blog SwiatOlus

2008-09-24

Siema... :)

Wczoraj jechałam do tego Krakowa z Zuzią... Było spoko. Jechalismy około 2,5 godziny. Gdy wysiedlismy najpierw poznalismy pania przewodnik, nasepnie poszlismy do małego Kosciółka , zobaczyc dzwon Zygmunta, wazy on 11 ton - O Matko. Poszlismy tez zobaczyc grobowce czy jak tam to sie nazywało... Krolów Polski. Zobaczyliśmy tez smoczą jamę, sukiennice. Wisłe. Gdy bylismy na sukiennicach karmiłam z BaTi gołębie, jeden chciał mi zjesc paznokcia <haha> inny zas usiadł mi na rece myslałam ze zwariuje. Po drodze wstapiliśmy po cos do jedzenia (frytki. hamburery) a ja poszłam z Aga sie załatwić. Pzniej poszlismy to autobusu i wtedy jechalam juz Baeata do ogrodu doświadczeń...

Było tam normalnie zarąbiście. Nawet po trampolinie skakalismy, hustalismy sie na hustawkach i krecilismy sie na specjalnym kołku, yslałąm ze z niego slece....

Niebiesko mi

Na 100 % pewne, że go wtedy będę miała...
Nie mam siły nawet narzekać - ani w ogóle specjalnie mówić. Inna rzecz, że jedyne wyrazy, jakie się cisną na usta, nie należą do tych, których wypada używać publicznie...
A awantura w Warszawie jak gotowy scenariusz dla Pythonów....,.


napisane 2010-08-12 22:03:10
skomentuj (0)


pracująco
Sobota w pracy. W soboty zazwyczaj jest spokojnie i leniwie, i czas pomyka zadziwiająco zwinnie do tej 14:00, kiedy można zamknąć biuro, piknąć alarmem i udać się na przykład na spacer na Rynek wśród tłumu turystów spragnionych widoku Mariackiego i Sukiennic. Sukiennice przysparzają nieustannie nieco rozczarowania, bo jak zwykle są w remoncie i renowacji, co oznacza rusztowania i płachty na renesansowej fasadzie i innych częściach korpusu. Ale atmosfera ogólna rekompensuje wszelkie niedogodności.
Sobota jest miłym przerywnikiem w ciągu roboczym, w jaki ostatnio wpadłam - nieustająco pilne zadania na wczoraj, co skutkuje tym, że  ostatnio wychodzę z pracy w okolicach początku nocnej ciszy, albo i później - masakra. W weekend służbowy laptop w domu, więc też nieszczególnie można odseparować się od arbeitu. A podobno człowiek pracuje, aby żyć (godziwie ;-), nie na odwrót....
Więc ogólnorozwojowa lipa. W dodatku się kłócę z Brodatym, który.

arch-i-tektura

Rozbrajająca jest tu m.inn informacja że : ..” Kościół w sumie ( sic!) będzie nowoczesny, planowany jest podziemny parking dla wiernych, którzy na nabożeństwa będą wjeżdżać windą…”

I w tym miejscu nasuwa się pytanie : a gdzież byli architekci ,  a raczej ich poczucie godności, estetyki, etyki,  zdrowy rozsądek  i wiele wiele jeszcze innych elementów towarzyszących zdawałoby się temu zawodowi  , kedy  otrzymali  zlecenie z przykazaniem wykonania tej pseudo  repliki ?  Zaczynamy zmierzać w bardzo niebezpiecznym kierunku…..; już  za chwilę mogą  pojawić  się zlecenia opracowań projektów w stylu sukiennic w krakowie , zamku  w malborku, czy też będziemy poszukiwać własnych “cudów świata”  w stylu Taj Mahal… A my architekci  będziemy to “rzeżbić”  bo taka jest  realna społeczna potrzeba ?

Był kiedyś taki monolog Jonasza Kofty ( któż jeszcze  pamięta tego Artystę ?) , polegajacy na tym że poproszono kameleona żeby zrobił się czerwony i on to bez trudu wykonał, poproszono  dalej żeby się zrobił  na zielono i temu też sprostał,  następnie bylo kilka innych kolorów i temu też podołał. Aż w końcu powiedziano mu tak  :…”słuchajcie no  kameleon … jest teraz  taka realna, społeczna potrzeba, abyście byli…. w łowickie.

Papuciowy blog

Eksploatowanej ostatnio przez nas książki kucharskiej Cecylki Knedelek. 


Najpierw Julka wyszorowała cytryny i starła je na tarce, a mama w tym czasie ucierała cukier z masłem, żółtkami, proszkiem do pieczenia, mąką i skórką z cytryny.



Później przyszła pora na ubijanie piany z białek, i wymieszanie jej z utartym ciastem.
W czasie, gdy babka siedziała w piekarniku, przygotowałyśmy słodko-kwaśną polewę (sok z cytryny wymieszałyśmy z cukrem pudrem) i przeczytałyśmy historyjkę "O tym jak świnka zjadła cytrynowe ciasto Ludmiły".


a to nasz podwieczorek :)
17:27, paputek.1977 , mali kucharze
Link Komentarze (2) »
wtorek, 01 lutego 2011
Nowe Sukiennice, japońskie laleczki raz jeszcze i bal przebierańców