O czym chcesz poczytać na blogach?

Starbucks

butters blog

Niezwykle to pouczające doświadczenie. czuje że otwierają się przede mną całe nowe światy, ktre zawsze chciałem uczycnić swoją ojczyzną. zobaczymy jak się zadomowię.



butters 2009-05-10 20:48:58
skomentuj (0)


much too much

za dużo się dzieje w śiwcie prawdziwym zebym mia szanse to sensownie dokumentować. mam nadzieję że za jakąś chwile usiąde na tyłku i coś napisze, jeszcze bardziej mam nadzieje ze już nei będe potrzebował.



butters 2009-05-11 23:43:30
skomentuj (0)
credo

    Przy okazji otwarcia pierwszego Starbucksa w Warszawie ktoś gdzieś zacytował spokesperson starbucksa na Polskę, mówiącą że te kawiarnie mają być czymś więcej, mają zapewniać ludziom przyjazną przestrzeń do spędzania czasu po pracy. Stąd przyjazne kolory, wireless internet, obsługa zachowująca się w poufały sposób. Wszystko to ma tworzyć przyjemną atmosferę i sprawiać że konsument będzie wracał, wracał, wracał. Że starbucks stanie się elementem jego życia.
    Skojarzenia jakie przywodzi mi logo z syrenką to wielkie biurowce ze szkła i stali, ludzie w garniturach, szybko rozmawiający przez blackberry. Ludzie sukcesu, oddani swojej pracy, zmotywowani i dyspozycyjni, dzięki wspomnianym.

Sometimes is good to use our imagination... - bloog.pl

12 lutego 2009 23:54

          - Jesteś tam? Haloooo? - niecierpliwie pytała blondynka swojego telefonu komórkowego. Po chwili po drugiej stronie odezwał zachrypnięty głos:
- Już jestem, jestem. - wydyszała dziewczyna. - Trampka zgubiłam...
- To pospiesz się, widzimy się na miejscu. - odpowiedziała stanowczo i odłożyła słuchawkę.
Gdy blondynka dotarła do umówionego Starbucks'a, jej towarzyszki jeszcze nie było. Postanowiła zamówić coś - przewidziała, że Liz utkęła w korku. Wątpliwości rozwiała wiadomość czekająca na telefonie aż Alex ją odczyta. Podeszła do lady i stanęła w kolejce liczącej na szczęście tylko dwie osoby. Jak zwykle zamyślona nie zwracała uwagi na innych. Gdy podchodziła do skraju blatu by czekać na swoją dużą latte z cynamonem, jej własny świat zrobił na kimś wrażenie... Gdy na blacie wylądowały dwie cynamonowe latte, Alex wyciągnęła rękę po jedną lecz jej wzrok przykuła druga ręka. Męska. Czarno białe rękawiczki bez palców chwyciły kubek jednak dłoń zatrzymała się na chwilę. Alex przestała ją.

antropologia za_stosowana | antropologia w biznesie i badaniach marketingowych

Uważa się bowiem, iż zaangażowanie pięciu zmysłów gwarantuje głębokie zmysłowe doświadczenie, angażuje pamięć i wywołuje emocje w odbiorcach. Więcej na ten temat można usłyszeć z ust Simona Harrop, który nazywany jest guru multisensorycznego marketingu:

Starbucks

W latach 80. XX w. Starbucks stworzył strategię “sensoryczne doświadczenia”, aby w ten sposób wzmocnić markę. Wizyta w Starbuksie miała być wydarzeniem angażującym “umysł i serce”:

Inspirujące otoczenie sprawia, że jest to wygodne miejsce do czytania książki albo na spotkanie ze znajomymi. Zielone i żółte kolory wraz z przyjemnym oświetleniem tworzą przestrzeń sprzyjającą odprężeniu się. Muzyka jest dobrana z dużą precyzją przez Starbuckss Content Team, aby wytworzyć relaksujący Starbucks sound. Do tego dochodzi zapach i smak świeżo przyrządzonej kawy – oto charakterystyka sensorycznego doświadczenia.

ladynevermore

piątek, 08 kwietnia 2011
Stranded in this spooky town

Można sobie szybko przypomnieć, jak to było, kiedy excel, tabele i wykresy nie miały znaczenia. Spotkanie w środku tygodnia, tańce, rozmowy, śmiechy, zasypianie o 3 nad ranem, praca od południa, prezentacja. Prawie tak jak kiedyś, gdy wracaliśmy kikukilometrowym spacerem do niego, zatrzymując się o 4 nad ranem na zupę pomidorową, w barze, w którym na trzeźwo chyba nie udałoby nam się zjeść, budziliśmy się o 8, żeby zadzwonić, bo praca zawsze mogła poczekać, piliśmy kawę i rozmawialiśmy.

W Gdańsku otworzyli Starbucks'a. Atmosfera kawiarni dworcowej, krzesła z tworzywa, stoliki z czegoś koszmarnego. Kawa traci smak przez totalny brak klimatu.

Czizass! Starbucks wbił mi go głowy swoją wizję- 'trzeci dom' (dom, praca, Starbucks), to bardzo, ale to bardzo nie dotyczy Gdańska.

Ta nazwa to dla mnie więcej niż dobra kawa, to popołudnia w Nowym Jorku, kiedy przez pół roku stać mnie było na dwa posiłki dziennie, z czego pierwszy u najtańszego chińczyka w mieście, a drugi to kawa Starbucsie. Później rozmowy z S w Londynie i pierwsze dorosłe wybory, łzy w widokiem na Bramę Brandenburską, kiedy zrozumiałam, że można kochać i wciąż chcieć odejść. Były też radosne kawy, kiedy stać.

I need you in my life... - Onet.pl Blog

Siebie - powiedziałam i próbowałam wstać ale ból kostki nie dał za wygraną.
- Pomogę Ci - zwrócił się do mnie mężczyzna wyciągając w moim kierunku rękę.
- Dziękuję - odpowiedziałam i dopiero w tej chwili ujrzałam jego twarz. Był bardzo przystojny i skądś go kojarzyłam ale w tym momencie nie mogłam sobie przypomnieć skąd.
- Jeszcze raz Cię przepraszam. Jeśli się zgodzisz to zapraszam Cię na kawę, taką przeprosinową kawę - powiedział i uśmiechnął się. O fuck!  On jest zajebisty...
- W sumie to czemu nie - zgodziłam się - Tak w ogóle to Nicole jestem.
- A no tak, gdzie moje maniery. Shemar - podałam mu dłoń którą lekko musnął ustami - Pójdziemy do Starbucksa - dokończył i założył na głowę kaptur.
Weszliśmy do kawiarni, podeszliśmy do kasy, zamówiliśmy dwie latte i usiedliśmy przy stoliku w tylnej części sali. Wtedy dopiero Shemar zdjął kaptur.
- To konieczne? - zapytałam wskazując palcem na kaptur.
- Niestety tak. W moim zawodzie jest tak, że trzeba się ukrywać aby nie trafić na pierwsze strony gazet.
- Coś o tym wiem. Ostatnio sama się pojawiłam na niejednej - skrzywiłam się na samą myśl o tym - A poza tym mam siostrę która jest modelką i aktorką a jej narzeczony jest klawiszowcem w znanym zespole więc wiem co to za ból - posłałam mu uśmiech.
- Wow nieźle. Ja też jestem aktorem. Zagrałem w kilku.

That I'm going out of my mind - Onet.pl Blog

Niesamowicie cudowny! AAAA! - opadłam zmęczona na tyłek, po czym na nowo zaczęłam machać nogami i wymachiwać rękami.
- Zajebiście – skwitowała Carol, hamując się przed głośnym śmiechem. Skąd wiem, że głośnym. Cóż ona zawsze śmiała się głośno. Nawet kiedy nie chciała. Przykład? Stałyśmy w kościele. Tak, wiem... To dziwne. Ale wracając. Stałyśmy w kościele i nagle ksiądz powiedział coś dwuznacznego. Śmiech na pół kościoła dochodził z gardła właśnie tej brązowowłosej dziewczyny.
- Ach, zamknij się – odmruknęłam nie dając się wybić, z wspaniałego nastroju. Ile ja bym dała żeby jeszcze ich spotkać.
- Jutro spotykamy się z chłopakami w Starbucksie – poinformowała nas Caroline, po czym jak gdyby nigdy nic wzięła się za pichcenie jakiegoś dania. Wymieniłyśmy z Gabby zszokowane spojrzenie i w mgnieniu oka znalazłyśmy się przy niej.
- Jak to, kurwa, się spotykamy! - zaklęła głośno brunetka wytrzeszczając oczy. Kącik ust Carol drgnął nieznacznie, ale opanowała się i przyjęła kamienną twarz.
- No właśnie, k...kurczę – Gabrielle spojrzała na mnie z politowaniem, a ja wzruszyłam ramionami. No co? Przeklinać nie będę, nie ma bata.
- No tak to. Nim wysiadłyśmy z taksówki dostałam esemesa od Nialla, w którym napisał, że zapraszają nas jutro do Starbucksa. Tyle – zakomunikowała i zaczęła.