O czym chcesz poczytać na blogach?

Spłuczka

Docinki, żarty,zagadki

Że ten arbuz ma tyle pestek.
4. Najpierw jest twardy i suchy, ale jak się go włoży i wyciągnie tostaje się miękki i mokry.... Co to jest ? No przecież rogalik w mleku ty świntuchu!
5. Miała baba Mikołaja i trzymała go za jaja, raz za jedno, raz za drugie, a najczęściej za to długie.
6. Komu w drogę, temu szkło w nogę, komu w drogę, temu trampki zajebali.
7. Ala ma kota, kot ma AIDS.
8. Nie mów tyle, bo ci się żylaki na zębach porobią.
9. Nie patrz tak, bo ci oko w ciążę zajdzie.
10. Zamknij się i zostaw klucz u woźnej.
11. Z prochu powstałeś, więc się otrzep.
12. Świat należy do mnie. Kupiłem globus.
13. Jesteś pociągająca jak spłuczka od klozetu.
14. Chcesz mieć fotkę? Poproś ciotkę.
15. Nie nawijaj tak, bo ci taśmy zabraknie.
16. Z przodu decha, z tyłu decha, zgadnę: nazywasz się Terecha.
17. Jak się rodziłaś, to zapomniałeś wziąć mózg z półki, czy ci ukradli.
18. Nie sepleń, bo ci sztuczna szczęka wypadnie.
19. Przestań gadać, bo jaszcze ci mózg przez gębę wyleci.
20. Masz takie poczucie humoru, jak mój dziadek po drugiej wojnie światowej.
21. Masz nogi jak skrzyżowane drogi.
22. Lubię gdy się wściekasz, wtedy tak fajne kozy lecą ci z nosa.
23. Kobieta bez mężczyzny to jak ryba bez roweru.
24. Gdzie dwóch się bije tam dentysta korzysta

The Taylor Times - wydanie domowe - Onet.pl Blog

Podać', 'przynieś z łaski swojej...' itp. Sielanka.

Woda w końcu poleciała - przez nowy zawór do wszystkich kranów, nie po ścianach.

Jeszcze tylko mała niespodzianka czekała mnie na zewnątrz - ani śladu po wykopach i okopach. Betonowe płytki równiutko na swoim miejscu, a tuż obok nich - nowiutka pokrywa naszej zasuwy - równiutko i w poziomie. Znalazła się też zasuwa sąsiada i też trafiła na powierzchnię ładnie wypoziomowana! Panowie się tylko szerzej uśmiechnęli na moje zadziwienie i pomachali na pożegnanie. A my do brudnych garów stojących wszędzie od soboty...

Teraz muszę wystosować jakiś piękny list do Aquanetu z podziękowaniami i pochwałami.

Aha, spłuczka też działa! Well done, panie doktorze! :)
mamaAsia (00:28)
2 rozkręcacie się

29 września 2009
Uwielbienie – przywilej w trudnych chwilach - ???

imaginacja terroru na cmentarzu niewymownych pokrzyw.

Gdyż i tak nikt z najbliższego otoczenia mnie nie rozumie.
Jeśli już mam coś porzucać, to muszę też coś dorzucić. Z braku laku dorzucę więc kilka wieści z życia codziennego.
Wieść 1: Kina zasugerowała mi niedawno, iż zbliżają się wakacje i można by reaktywować nasz związek czarownic. Będziemy gotować kota na dekota.
Wieść 2: Szkoła. Uczniów trzyma w niej już chyba tylko grawitacja. Jednakże śmiertelnie nudne chwile na sflaczałych lekcjach obfitują czasem w nawet ciekawe wydarzenia i powiedzonka. Tak, tak, ta nuda szczególnie działa na pomysłowość. Na wrzaskliwość. Na inteligencję (?).
Wieść 3: Chłopacy z mojej klasy są pociągający jak spłuczka do kibla.
Wieść 4: Ba, nawet jak bardzo prymitywna spłuczka.
Wieść 5: Na serio.
Wieść 6: Prace nad moją książką oklapły nieco. Zamierzam jednak urozmaicić i ożywić akcję przeterminowaną galaretką. Brak tejże w powieści wypominała mi ostro Siobhan. Niech więc sprawiedliwości stanie się zadość.
Wieść 7: Hmmmm... Widział ktoś mój ołówek? Taki obgryziony i zielony.
Wieść 8: Brak wieści. Bzzzzt... trzask, trzask...
Ale tak w ogóle to jest wszystko w porządku. No, albo jestem niedoinformowana.
Trumna robi "kukuryku". 2004-06-22 11:36:17 skomentuj (3)


A jednak byłam niedoinformowana.
Czarno to widzę..

Legacy of Mat - Osrane Chodniki - Onet.pl Blog

Zaczyna kończyć remont. Ucieszyło mnie to i zadziwiło jednocześnie, bo nic o tym nie wiedziałem. Grouppie wygoniłem, ale jak się okazało, niepotrzebnie - Majster wypił piwo, pościemniał coś z godzinę i stwierdził, że nic do roboty więcej nie ma na tamten dzień. Był to piątek. Następnym razem pojawił się dopiero we wtorek i od tamtej pory przychodził już regularnie. Nie znam się na remontach i wykończeniach wnętrz, ale na moje oko tydzień powinien był mu wystaczyć w zupełności. Nie wystarczył jednak i nawiedzał mnie przez dwa ponad. W końcu zostałem zaopatrzony w kuchnię (całkiem niezłą, szczerze mówiąc) oraz inne luksusy, takie jak zlew w łazience, działająca spłuczka czy łóżko. Czekałem na to wszystko, przypominam, od października, więc, jakby nie patrzeć, blisko cztery miesiące. Mogłem w końcu wypakować torby i rozgościć się w zupełności. Pooddawałem rzeczy, które były mi potrzebne do przeżycia (znaczy się, nie wszystkie) i zorganizowałem sobie własnego kompa, uzyskując tym samym dostęp do wszelkiego swojego szitu i możliwości pisania. Całe to zamieszanie skończyło się dopiero pod koniec stycznia, w czasie trwania już mej pierwszej sesji. 
2 komentarze