O czym chcesz poczytać na blogach?

Sobota jesteś już mój jesteś już moja

.::Opowiadanko2::. - Onet.pl Blog

- Pi*da je**na.. - przeklnęłam.

          - Cara uspokój się już! - Mariusz nie wytrzymał i złapał mnie za ręce. - Nie poznaje Cie..

   Na te słowa Mańka całkiem się.

          - Nie znałem Cię takiej.. - wydusił wreszcie jakby zły, a ja spuściłam głowę. - Jesteś zdenerwowana, więc może ja jednak pójdę do siebie..

          - Chris..

New ! xd taaak! zmobilizowałam się i napisałam dla Was nowy odcinek ! aha, aha! :D:D Ale jestem szczęśliwa! xD No więc, mam nadzieję, że mój "trud" nie poszedł na marnę i zobaczę tu mnóóóóstwo komentarzy z komplementami jak śliczny jest ten odcinek! :D Mnie osobiście.

          - No pięknie... Moja dziewczyna najchętniej rozebrałaby mnie w lesie i podziwiała widoku - nie mógł już ze śmiechu.

Może lepiej żebym już teraz była daleko od niego i starała się zapomnieć. W sumie to wtedy straciłabym drugiego faceta mojego życia... Czy warto.?

   7 lipca 2007 r. (sobota).

Świat według blondynki - bloog.pl

Ileż to wszystko dodaje mi pozytywnej siły do życia .

Jak bardzo maleją wszystkie problemy ,

gdy mamy świadomość ,ze jesteśmy kochani tak bardzo.

Small;">Pojechaliśmy na trzy auta w dwanaście osób. Obiad był smaczny i syty,wszyscy byli najedzeni tak,że prawie nikt nie miał już ochoty na deser. Na spacer tak jak przewidywałam nikt już nie miał siły. Zaprosiłyśmy wszystkich do nas na kawę i zastanawiałam.
 

Trochę wolnego było,które wśród rodzinki spędziłyśmy.

W sobotę przyjechał mój tato ,który mieszka od czasu rozwodu na górnym śląsku.

Zatrzymał się u mojego starszego brata i tam się spotkaliśmy ,gdy.

Się dostatecznie długo,by móc nacieszyć się sobą.

Ale jestem szczęśliwa ,że jest przy mnie taka wspaniała kobieta.

Dziś sobota i po przebudzeniu się i przywitaniu na dzień dobry już jej nie ma,pojechała na uczelnię.

A ja tęsknię za nią jak gdybym.

Kolejne szczyty ,gdzie przy pięknej wręcz pogodzie panorama była niesamowicie wyraźna i kolorystycznie nie do uwierzenia. A na obiad moja Karolinka znów jadła pizze :-***

W niedzielę musiałam iść do pracy,ale na szczęście miałam bar tylko do 15.00 .

W.

HOGWART

Wcześniej uprzedzić, że masz dziewczynę, a nie dawać mi nadzieję, że może coś z tego będzie!- krzyknęłam.
-Eva, to nie była moja dziewczyna, ja nie mam dziewczyny.
Spojrzałam na niego, a ten uśmiechnął sie jakby to co powiedziałam było śmieszne.
. Kochać nauczyłaś.
Ten wierszyk wypowiedział szeptem.
-Eva pokochałem cię odkąd po raz pierwszy cię ujrzałem. Podniósł mój podbródek i złożył na ustach gorący pocałunek.

Wczoraj odbyłam długą rozmowę z Lily, po której znów się.Dziękuję.
-To jak? Zgadzasz się?
-Tak.
-Przyjdź do mnie jutro o 17:00. Dobrze?
-Ehe.
-Na próbę. A teraz idź już.
***
Na błoniach dopadłam Martina.
-Hej Martin! MARTIN!
-Co się stało?
Rzuciłam mu się na szyję.
Syriusz trochę się podłamał po tym jak chodził z tą idiotką-zaczęła Lily
-Nie obchodzi mnie życie prywatne Blacka-powiedziałam- jesteśmy tylko przyjaciółmi.
-No tak ale pomyśleliśmy sobie to znaczy ja Lily i James że pasowałaby do niego Dorcas.Remus uśmiechając się- dobrze że wreszcie się pogodziliście mruknął

komentarze [0]

Ona z ciebie zrobiła jakąś... >> sobota, 12 stycznia 2008 14:02:49
-Cześć-obudził mnie spokojny głos Lily- dzisiaj bal
-Tak wiem-powiedziałam uśmiechając się.

Przyjaźń i miłość to najwarzniejsze rzeczy w życiu.Nie zapominajcie o tym. - Onet.pl Blog

Do życia mamę.
Szok! Czyli miałam rację.Ona nie zdążyła mnie poznać w przyszłości ponieważ...Umarłam...
-I to moja wina.Moja moc była i jest potężna.Przy porodzie uwolniły się ze mnie wszystkie żywioły... Mama była i tak bardzo osłabiona.Ciocia.
Twoje przyszłe postępowanie...
-Nie ważne!Sęk w tym że cię stracę i do tego zranię córkę...
Nie chciałam już tego słuchać więc go namiętnie pocałowałam.Odwzajemnił pocałunek.Popatrzyłam mu w oczy i otarłam łzy.
-Choć,.
Tak wielkiej mocy...
-A co to niby ma znaczyć?!JA jakoś jestem dziewczyną i daję radę!-oburzyłam się.
-Himi,ty jesteś wyjątkiem od zasady,Siły masz więcej niż dziesięciu mężczyzn.-powiedział to bez zastanowienia i zaraz tego pożałował.
Strachem.Uśmiechnęłam się lekko by go trochę uspokoić.
-Przeżyję.
-Czy...boli?-zapytał ostrożnie spoglądając na mój jeszcze płaski brzuch.Uśmiechnęłam się ponuro.
-Jeszcze nie.Z kąt...możemy mieć pewność,że mówiła prawdę?
Wdzięczna mu za to że nie zostawił mnie samom.
-Aya co jeszcze robicie z Hinami?Jakie jeszcze macie tradycje?
-Hmmm....Co sobotę idziemy do naszej ulubionej restauracji "Lotos".
-To idziemy.
-Ale dziś nie ma soboty.-zdziwiłam się

***Syriusz Łapa Black***

Odzyskałam :D:D >> sobota, 29 marca 2008 15:37:05
to wszystko co miałam w domukentach :):)
nie wiem czy jest po kolei jak wtedy ale dupa ;p;p
.
- Czy wiesz o czym rozmawialiśmy? – spytał Remus.
- Oczywiście. Przecież cały czas tu jestem.
- Może ciałem jesteś, ale umysłem jesteś tam- przerwał mi James i wskazał głowa na Nolę.
- Przepraszam. Zamyśliłem się – zrobiłem.Się do wyjścia.

Po drodze spotkaliśmy naszego kumpla smarka. Jak y go dawno nie gnębiliśmy, znaczy się nie widzieliśmy. Już miałem wyciągać różdżkę, gdy Remus mnie zatrzymał.
- Nie mamy na to czasu, musimy cos zrobić. Zapomniałeś.
- A tak..Tylko się brechasz? – rzucił we mnie kartka, która dopiero co odkleił – I przestań się śmiać.
Ze względu ze to mój najlepszy przyjaciel z ciężkim bólem przestałem się śmiać.
- Chodź papirusie idziemy spać – powiedziałem, wstając i.Z wami do minimum.
- Nie z tym Mcgonagall przesadziła - krzyknąłem podrywając się z łóżka.
- To nie jej decyzja tylko moja. – powiedział Remus.
- Co? Dlaczego? A wiec tak ma polegać nasz a kara od ciebie?
- Tak – powiedział krótko.

IT IS ME- ruda zołza XD - bloog.pl

Wgnieciony! I to w moje osobiste…hmm. Rozsądnie postanowiłam nie budzić całego domu (gdyby jego matka się o tym dowiedziała pewnie już z rana stałabym z nim na ślubnym kobiercu, wczorajsza kolacja z jego rodziną sama w sobie, była wielką traumą, tym bardziej, że.

Się nie było mowy.  Zaklęłam siarczyście, wygramoliłam się z łóżka i pobiegłam do łazienki. I co tu z nim zrobić? Mój wzrok padł na kosmetyczkę…

- Misiu? Hej misiu? Nie śpisz.To przypadkiem nie twoja…

- MOJA UCZENNICA! – ryknął na żonę, a ja zaczęłam podejrzewać, że albo ma zły dzień,.

Jak zwykle dedykuje tę notkę moim najwierniejszym czytelniczkom J Po prostu dziękuje, że jesteście ;** Al, Josie, Offiecka, Kiniusia, Ann, Artemida, Autorka oraz Hekate DZIĘKUJE WAM.

komentarze (36) | Wspomóż biedaka! Miej serce... to tylko jednen koment (dwa i cztery też dobre)

XII. Nie ma to jak w domciu.

sobota, 05 kwietnia 2008 20:33