O czym chcesz poczytać na blogach?

Skrzepy

kilka słów o satanizmie

Się na grzech, można spokojnie wylać. W Sokółce tak właśnie postąpiono. Hostię zanurzono w wodzie i zamknięto w sejfie.

Z mąki w boga – z boga w mąkę.

Ale opłatek nie chciał się rozpuścić. Do tego woda zaczęła zabarwiać się na czerwono. To zwróciło uwagę księży. Zawartość naczynia przelano na korporał. Woda wyparowała, a na tkaninie pozostał krwisty skrzep. Przez kilka miesięcy duchowni przyglądali się zjawisku i dopiero potem przekazali materiał do naukowych analiz i do Watykanu.
[...]
Kiedy duchowni na początku 2009 roku zdecydowali się wysłać do badań tajemniczy skrzep tak naprawdę rozpętali piekło w środowisku naukowców. Próbki czerwonej substancji trafiły do naukowców z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Analizy podjęli się profesor Maria Sobaniec-Łotowska i profesor Stanisław Sulkowski. Swoje badania prowadzili niezależnie, a mimo to, doszli do identycznych wniosków. Ich zdaniem czerwony skrzep to fragment ludzkiego mięśnia sercowego.

ale

W akademickim światku zawrzało. Niemal od ręki pojawiły się opinie kwestionujące diagnozę białostockich profesorów. Dr Paweł Grzesiowski z Zakładu Zakażeń i Zakażeń Szpitalnych Narodowego Instytutu Leków.

Pieśń Irlandii...

Obcioł włosy:/jak tylko przyszłam przyniosła dzieciom cały worek gum do żucia z tatuażami. Ale dzieci miały zabawe...:D:D:D:D Baran to już nie mógł na te gumy patrzeć:) Po niedługim czasie zarządziliśmy z Baranem sprzątanie. Ozywiście wszyscy sie napalili a efekt był taki, że sprzątałam tylko ja i Baran:/:D:D. Ale żeśmy ładnie posprzątali. Potem Młody włączył horror..... "Zejście" Bardzo twórczy tytuł, ale film zajebisty... strasznie straszny. Baran z Wierzbą robili sobie ze mnie jaja i straszyli mnie w najmniej odpowiednich momentach i sie jeszcze ze mne śmiali:D Potem Młody z Frankiem pojechali po pieniądze rowerem Jagody i na skrzyżowaniu potrącił ich samochód. Jak wrócili, to Baran spędził najbliższą godzine na naprawianiu roweru. I do dziś nikt nie wie jak to sie stało, że szprychy były poyrywane:)Potem poszli po spirytus, i potem słuchaliśmy HIMA, Olka przyszła z gotarą i było ogólnie śmiesznie. Po paru kielonach i kilku drinkach odtransportowałam sie do domu. Wiec dzień ogólnie nie był taki zły jak sie zapowiadał:):) A dziiaj próbuje sie skontaktować z Agnieszką bo musze jechać na zabobrze więc z okazji, że nie moge sie dogadac z nią to chyba napisze do Wicia:D:D
Pozdrowienia dla: Olki, Marka, Barana, Wierzby, Franka, Młodego, Anity, Jagody,.

Zaczynam zyc na nowo

Odklejenia sie lozyska - ale cesarka trwa 20 minut, czyli teoretycznie jest taka mozliwosc, ale praktycznie jest to niewykonalne.
Jesli chodzi o moje siniaki no coz, chcialam pobic lekarzy, nie dalam sie znieczulic, podobniez darlam sie urzywajac niecenzurowanych slow, zeby mnie zostawili w spokoju i dali mi umrzec skoro Lisa nie zyje to po co mam zyc. (Najgorsze jest ze moj maz to wszystko slyszal - teraz zrozunialam jego reakcje z intensywnej stacji) - stad siniaki na przedramionach, musieli mnie trzymac sila do znieczulenia.
Na nogach mialam siniaki od roznych zastrzykow - stracilam przy operacji polowe krwi…
A brzuch no coz - zeby rozbic skrzep krwi, ktrory mialam w brzuch, walili w brzuch piesciami - skrzep okazal sie wiekszy niz sie spodziewali, a czas gral na moja niekorzysc…

Na brzuchu mam szary sinik wielkosci jablka do dzis - powoli wierze, ze zostanie mi on na zawsze, jako pamiatka po Lisie…
Wizyty lekarz, psychologa to byl dla nas Horror dwa zdania ktorych nie chce juz slyszec:
“Jestescie wierzacy?”
“Skoro jestescie katolikami musicie sobie to wytlumaczyc, ze to Bog tak zadecydowal”

Po pewnym czasie sluchania tych tekstow najbardziej denerwowal mnie wiszacy krzyz na scianie…
Dzis mi nie.

Magda M - dalsze losy wg mnie - Onet.pl Blog

9 Światełko świeci pełnym blaskiem
Cz. 62 " Już dobrze, to było chwilowe"

Tydzień minął im bardzo intensywnie, Piotr wrócił do pracy w kacelarii, nadrabiał zaległości, Magda powoli nabierała sił. Razem z dziewczynami wybrała suknię, którą miała odebrać trzy dni przed ślubem.

Było czwartkowe popołudnie, kończyła właśnie przygotowywać obiad, usłyszała skrzypnięcie drzwi wejściowych, Czule przywitała sie z Piotrem, zjedli obiad, usiedli na kanpie rozmawiali i popijali herbatę. Mecenas był nieobecny i zamyślony.

Magda myła naczynia, Piotr pisał kolejny pozew,

- Dużo Ci jeszcze zostało Panie Mecenasie? - zapytała cicho kłdąc mu dłoń na ramieniu,

- Mam jeszcze dwa pozwy do napisania, jutro dwie rozprawy! - chwycił jej dłoń i popatrzył w czekoladowe oczy,

- Piotruś, masz smutne oczy, coś się stało?

- Nie, wydaje Ci się, pewnie od komputera,

- Nie bierzesz za dużo tego wszystkiego na siebie? Wiem że to moja wina, że masz tyle zaległości.