O czym chcesz poczytać na blogach?

Skierniewice

Kafikowe eksperymenty - Onet.pl Blog

Puść smsa co z Toba, ja chce Cię w łowiczu!!!
środa- 28 czerwca - byłam w domu ale też kupiłam cęgi do kopyt. Czajka, Pliszka, bójcie się!

czwartek - 29 czerwca - jadę do Nieborowa (wreszcie!), matka obstawi szczegóły, ja sobie posiedze i podumam (taaa, juz to widzę, ze będe spokojna...), rano jeszcze odskocze Kafla oraz Wawę, bo w okolicy nie ma moich szkieł końtaktowych. A potem koniki! Łowicz! kowalstwo! :P
piątek - 30 czerwca - rano umówiona jestem z Paulą, ale chce by było to później. Wieczorem przyjeżdża Łoś i Dzidzią...
sobota - 1 lipca - ktoś dojeżdża? nie wiem...
niedziela - 2 lipca - Farfocel dobija do nas :)
poniedziałek - 3 lipca - wybija Dzidzia
wtorek - 4 lipca - Łowicz (skład: FITF, Łoś, Farfocel, Agnes, może byc zmiana)
środa - 5 lipca - Łowicz (skład: FITF, Łoś, Farfocel, Agnes, może byc zmiana)
czwartek - 6 lipca - Łowicz (skład: FITF, Łoś, Farfocel, Agnes, może byc zmiana)
piątek - 7 lipca - Łowicz (skład: FITF, Łoś, Farfocel, Agnes, może byc zmiana)
sobota - 8 lipca - spadamy do Skierniewic
niedziela - 9 lipca - Skierniewice ;) Ja i Łoś
poniedziałek - 10 lipca -.

~♫♥♥~Blog o Mandarynie i Verbie~♥♥♫~ - Onet.pl Blog

Zmiany w organizmie chorego.

Lekarze powiedzieli, że nie powinna rodzić więcej dzieci - mówi jeden z przyjaciół Marty tygodnikowi Świat i Ludzie. Kolejna ciąża może mieć dla niej fatalne konsekwencje, nawet tę najgorszą.

Tymczasem Marta jest na dobrej drodze do ułożenia sobie życia na nowo. Jej chłopak, Michał Szatkowski jest człowiekiem odpowiedzialnym i opiekuńczym. Ma tradycyjne podejście do związków - nie ukrywa, że chciałby mieć żonę i rodzinę. Czyli swoje własne dzieci. Mandaryna jest w nim bardzo zakochana. Wie jednak, że kolejna ciąża może być dla niej niebezpieczna. Czy podejmie takie ryzyko?


pudel.pl   

monia (18:04)
|Skomentuj|
MANDARYNA UCZY TANCZYC !!...

 

W niewielkiej wsi Kamion pod Skierniewicami Marta "Mandaryna" Wiśniewska otworzyła swoją czwartą szkołę tańca dla dzieci.

szczescie...

:))) No rzecz jasna o 22:30 miała grać IRA :D i to chyba najważniejsze w tej całej notce :) Bo przecież ja jestem fanką IRY :D Mrrr... :) Zbliża się godzinka 20:30 gdzie miała moja Renia z chłopakiem przyjechać... ale ich nie ma... całe szczęście zostałam powiadomiona, że się spóźnią :) byli koło 22 u mnie :) Oczywiście wyszliśmy i poszliśmy od razu do parku by czekać na koncert Gadzia :) Ach... Arturek jak zwykle wspaniały na scenie... no i to Jego "hejowanie" :D zajefajna sprawa :D W koncertach Iry uwielbiam to najbardziej :) No i te światła :D Mmm... :) No ale wyszło jak wyszło... na koncercie nie byłam do końca, bo żesmy z Renią i Tomkiem wyszli wcześniej :) Tomek musiał odwieźć kumpli do domu... ja z Renią chciałyśmy zostać w Skierniewicach, no ale Tomek nam nie pozwolił, więc nie miałyśmy zbytnio wyjścia - pojechałyśmy z nimi... Żebyście Wy wiedzieli jakich On ma kumpli... normalnie poezja... w aucie nie potrzeba radia... nie było minuty ciszy, jak nie gadali jakieś bzdury to śpiewali, rapowali... no normalnie ubaw na całego :P W domku znalazłam się po 1 :) Rzecz jasna w stanie trzeźwości :P Żeby nie było niedomówień :) Położyłam się grzecznie spać koło 2-3, bo cosik usnąć nie mogłam, słuchałam jeszcze Iry :) i nie mogłam się najarać, że po raz drugi widziałam Arturka na żywo :)

Niedziela
...wstałam o 9... no i nawet się wyspałam :P Niedziela jakoś szybko mi zleciała, bo nim się zorientowałam była już godzinka 17... o 18 umówiłam.

eS O eL A eN O - Onet.pl Blog

I fetą.
Przygotowanie: ok. 3 minut, gotowanie: ok. 10 minut
Do osolonej, z dodatkiem łyżki oleju, gotującej się wody wrzucamy makaron spaghetti, nastawiamy timer na 8-9 minut. W międzyczasie robimy sos wg przepisu na opakowaniu i gotujemy ;p trzemy ser żółty i przygotowujemy fetę. Gdy wszystko się gotuje, przygotowujemy talerze i sztućce oraz coś do picia.
Ugotowany makaron wylewamy na sitko, należy pamiętać, że spaghetti nie przelewa się zimną wodą!! Nakładamy na talerze, polewamy sosem, sypiemy serem, dorzucamy fetę. I gotowe :)

piątek: naleśniki
Przygotowanie: ok. 5 minut, smażenie: ok. 10 minut
Przygotuję, pod warunkiem, że ktoś przyjdzie mi je usmażyć!

sobota: Mc.
Przygotowanie/ dotarcie: ok. 35 minut, konsumowanie: ok. 10 minut
Cheeseburger/ Big Mac bez ogórka :D i ewentualnie ciastko sezonowe



eS O eL A eN O (18:41)
Co o tym sądzisz?

10 sierpnia 2009
wakacyjne rozrywki: Rynek Sztuk Wszelakich

Czyli Skierniewice tym razem nie jako stolica nauk ogrodniczych, lecz hmm kultury(?)
Były kffiatki.

mój anioł stróż chodzi za mną krok w krok zbiera papierki po cukierkach...



to wszystko dobrze nie wróży... zna ktos jakies pozytywy życia?
ruda-17 2003-06-11 15:08:14
skomentuj (11)


właściwie...
to co można pisać na takim blogu?jeśli nic sie nie dzieje, to można sie tylko uzewnętrzniać z uczuciami. ale z drugiej strony ile można zadręczać ludzi?
powiem więc tylko tyle, że dziś jedziemy do Skierniewic do Małej i mam nadzieję, że będzie zajebiście, choć na tyle, żebym mogła zapomnieć o tym wszystkim...czy tak będzie?to się okaże.w każdym razie mam zamiar wlać w siebie tyle alkoholu, ile się tylko da.może to pomoże.pomogła mi też bardzo wczorajsza rozmowa z Panem B., mimo, że była krótka...dzięki B.
buziaki :*

PS.a jak wrócę to pewnie będzie relacja z działeczki ;)
ruda-17 2003-06-14 10:53:59
skomentuj (1)
Skierniewice rulezzz.....
jak większości wiadomo, w sobotę (no i przez połowę niedzieli) w Skierniewicach odbywała się 18-tkowa imprezka Małej.
śmiesznie było już od początku. na dworcu Wawa-Śródmieście podbił do nas (mnie, Petera, Kurdela, Marty R., Miśki, Agi P., Andrzeja J., Witka i Magdy oraz Rolca) koleś, zwany dalej Pająkiem (przynajmniej on tak.

Świat według Hegemona

Już pierwszego dnia pokazać na co ją stać. W poprzedzający wydarzenia wieczór zerwana została trakcja na jednym z torów prowadzących z Łodzi do Warszawy, a następnego ranka ktoś postanowił zakończyć życie pod kołami lokomotywy jadącej po drugim i ostatnim czynnym torze. W ciągu dnia popsuły się pociągi zmierzające do stolicy ze wschodu. I tak Warszawa, bez żadnej wojny, tsunami, powodzi, suszy czy innej realnej klęski została odcięta od świata. Bin Laden, gdyby żył, mógłby się uczyć, jak niewielkimi środkami sparaliżować stolicę sporego, europejskiego państwa! Z opóźnieniami na wszystkich trasach PKP poradziło sobie dopiero późnym wieczorem.

Jeszcze nieświadomi tego, co nas czeka, jechaliśmy, jak zwykle do pracy. Pociąg minął Skierniewice i zatrzymał się dopiero przed Żyrardowem. Standard, zawsze się gdzieś zatrzymuje, podobno remontują tory i tak musi być. Gdy postój przedłużał się, obudził się Rysiek (razem dojeżdżamy do firmy). Wyjrzał przez okno i stwierdził radośnie:

-         Widzisz, kolej dba o nasze samopoczucie. Jedziesz, śpisz, nie patrzysz nawet na mijane krajobrazy. A tu proszę, pociąg staje, a ty bezwiednie wyglądasz przez okno i myślisz sobie, jak pięknie!

-         Tak, i jeszcze za chwilę powinni puścić jakąś muzyczkę relaksacyjną – odparłem trochę zaspany.

Jakby na życzenie głośnik zacharczał raz i drugi. Trudno to nazwać muzyką relaksacyjną, ale doceniliśmy podjętą próbę. Głośnik ponownie zacharczał i.