O czym chcesz poczytać na blogach?

Siniaki

They will never forget these years!


- Nigdy nie narzekałaś na jedzenie w szkole.
- Nie, nie o to chodzi. Skrzaty świetnie gotują, ale tam nie ma was.
- To miłe co mówisz córeczko, ale to nie zmienia faktu, że we wtorek wracasz do Hogwartu, a w środę na lekcje.- niespodziewanie wtrącił się wchodzący do kuchni ojciec.
- Już w środę?
- Chyba nie chcesz powiedzieć nam, że wolałabyś opuścić nas wcześniej?
- Nie. Wręcz przeciwnie. Żałuje, że tak krótko.
- Dobrze się czujesz córeczko? Czy coś się dzieje w szkole o czym powinniśmy wiedzieć? - zapytała z niepokojem matka Hermiony.
- Czy to ma jakiś związek z tym siniakiem?- dołączył się Pan Granger.
- Nie. Nic się nie dzieje. Co wam w ogóle przyszło do głowy?
- Nic. Martwimy się po prostu o ciebie. Nigdy nie narzekałaś na szkołę a teraz nagle wolałabyś wrócić doi niej jak najpóźniej..
- Tu o nie o to chodzi. Ostatnio tyle się działo, tak się o was martwiłam a mimo to nie mogłam być z wami w tych trudnych chwilach więc zwyczajnie stęskniłam się za wami.- sprytnie wybrnęła Hermiona. To co mówiła oczywiście było prawdą, ale można było ukryć, ze ma ona drugie dno wiążące się z plotkami na jej temat, kłótnią z Harrym i strachem przed Malfoy’em. Bo to są.

M&M witają na blogu

Chłopaki chcieli strzelić bramke to we 4 stawałyśmy na bramce(śmiesznie to wyglądało),ale mimo to nie udawało nam sie obronić.Chłopcy jakiś małych chłopców nastraszyli ,a my miałyśmy z tego niezły ubaw.Nie mamy teraz za dużo czasu,żeby to wszystko opisać.Eh...najgorsze jest to,że jesteśmy całe posiniaczone(9 siniaków prawie w jednym miejscu na kolanie;/).To nie jest istotne,bo najważniejsze było to,że było super!Pozdro dla wszystkich,dzięki Wera ,że grałaś.
2004-02-21 23:27:38 skomentuj (1)


Ferie-dzień 9 / Obsesja
Dziś nie było meczu,więc nudy.Pojechałyśmy na 10-tą i. 2004-02-28 20:45:12 skomentuj (3)
Ferie-dzień 16 / To już jest koniec.../ Dzień wspomnień
Serce się kraje...to już koniec.Normalnie tak się ryczeć chce.Będzie nam brakować tego wszystkiego.Tego jedzenia na klatce (podgrzewania sobie w sklepie bułek w mikrofalówce),grania w piłkę (siniaki zostały na pamiątkę),rzucania się śnieżkami (facet jeszcze łopatą ze śniegiem na nas sypnął).Tak tego wszystkiego nam już brakuje.Szczególnie tęsknimi za Lublinianka SQAD to dzięki Wam było super!(szczególne podziękowania dla Wery).Dziś jeszcze poszłyśmy tam do kościoła na 10-tą i znów te cholerne.

Hermiona i Draco - miłość, czy nienawiść...? - Onet.pl Blog

   Gawędząc zaczęli nakładać sobie z półmisków. Ginny wgryzła się w tost, obserwując przyjaciółkę, która nawet nie sięgnęła po jedzenie tylko rozglądała się po Sali. Wiedziała, kogo szuka.

- Jesteś blada, powinnaś coś zjeść. – rzucił groźnie Harry, machając jej widelcem przed oczami.

- Nie jestem głodna. – Hermiona wzruszyła ramionami. Gdzie on może być?

- Powinnaś iść do pani Pomfrey z tym siniakiem. – zauważył ostrożnie Ron, uśmiechając się z zakłopotaniem, jakby chciał powiedzieć, że się już na nią nie gniewa. Prawie tego nie zauważyła.

   Przy stole Slytherinu siedziało wielu uczniów, ale Malfoy’a tam nie było. Od razu zauważyłaby jego platynowe włosy. Poza tym był wysoki i zazwyczaj siedział w tym konkretnym miejscu, a dzisiaj…

-… i kazał napisać to na piątek. Nie wiem, co on sobie myśli. – oburzyła.

Wild Night

Nie jest to moja sprawa...”
Alucard uśmiechnął się kpiąco i spojrzał przenikliwie na mężczyznę. „Ależ oczywiście, że nie jest to pańska sprawa.” Odwrócił się w stronę nadal nieprzytomnej kobiety.
Lekarz wyglądał jakby zastanawiał się przez chwilę. „Tak, to nie jest moja sprawa.” Po chwili otarł czoło chusteczką. „Pani Tepes powinna przez dwa dni leżeć pod kroplówką. Nie może się również za bardzo przemęczać przez kolejne dwa tygodnie. Ponadto koniecznie trzeba zająć się siniakami. Myślę, że delikatne masaże i okłady powinny szybko je zlikwidować.”
„Jakie siniaki?” Wampir ponownie przeniósł spojrzenie z Integral na doktora.
Głos uwiązł mężczyźnie w gardle. „Yyy... No właśnie, jakie siniaki... O czym ja to mówiłem...”
Celes zniecierpliwiła się. „Wychodził pan.” Chciała jak najszybciej porozmawiać ze swoim Mistrzem, a lekarz nieziemsko ją irytował.
„A tak, rzeczywiście...” Zebrał swoje rzeczy i podążył w stronę drzwi.
„Odprowadzę pana.” Walter mrugnął do Victorii i wyprowadził lekarza. „Zaraz wrócę.” Rzucił na odchodnym, dając im do zrozumienia, żeby poczekali na niego z rozmową.
Gdy za.