O czym chcesz poczytać na blogach?

Seoul korea

Itsnotuptoyou’s Weblog

Że wspomagamy armię amerykańską (?!) oraz…cukierka, jeśli się miało ochotę (pełna abstrakcja). Po wejściu do autokaru zaczęły się rozmowy na temat miejsca, które mamy “zwiedzać”. Jakoś się nie zdziwiłam, słysząc rozmowę amerykańskiego małżeństwa, która przebiegała mniej więcej tak:

Żona (zatroskanym głosem): “Nie wiedziałam, że Korea ma nadal takie problemy polityczne”.

Mąż (śmiejąc się nerwowo): “Ja w ogóle nie wiedziałem, że ma jakiekolwiek problemy!”

Jeśli ten program naprawdę w jakikolwiek sposób wpłynął odrobinę na ludzi, którzy w nim uczestniczyli, byłabym szczęśliwa. Ignorancja, z którą czasem się spotykamy, przeraża.

Później było trochę dziwnie..

I przyszłość podzielonego narodu, który w końcu doczeka się zjednoczenia. Być może był to dość naiwny obraz, ale na pewno chociażby ze względu na to, że horror tych ludzi (ponad 20% społeczeństwa Korei przed podziałem) trwa nadal, salwy śmiechu w wykonaniu obywateli amerykańskich wprawiły mnie w osłupienie. Ogólnie, to pomyślałam sobie jedno: banda X (tu wstaw słowo wg własnego uznania).

Tagi: Add new tag, DMZ, korea, Seoul, seul, USO

- bloog.pl

A 1 dzień zwiedzania, reszta to dojazd/powrót. Prognozy pogody miała byc fajna  - w końcu dalej na Południe, więc gibbon zapakował się w jedną torbę (Jack&Jill rulz!) a na siebie kubraczek + moja sławna apaszka Indyjska. Fundusze baaardzo ograniczone więc na wszelki wypadek wzięłam 'wiewiórcze zapasy'. Na promie sympatycznie, było nas w kabinie zaledwie 5 bab, w tym dwie Koreanki z branży. Wieczorem poszłam do coś a la łaźni Koreańskiej (dzimdzil bang), ale było bez sauny - tylko prysznice i 2 brodziki z gorącą i wrzącą (chlorowaną) wodą. No i ja oczywiście wlazłam do brodzika, popluskałam kopytkami, pośpiewałam sobie do chloru i po paru minutach, zmęczona gorącem, wyszłam. Błąd to był - z perspektywy czasu. Zapomniałam że moje oczy.Która kazała nam od szpitala do punktu wyjścia kręcić się przez 4 godziny, a w między czasie jeszcze obskoczyłysmy fryzjera z koleżanką z Tajwanu.
Potem poszliśmy na wycieczkę do Wioski Tradycyjnej pod Nam San a potem na samo  NamSan - ja jako jedyna z owego grona byłam tam (nie raz!), ale ciemną nocą trudno mi było sobie przypomniec jak dojść na  Seoul Tower, przez co błądzilismy na wilgotno-chłodno-świeżym powietrzu zbyt długo i zaczęło mi się wszystkiego odechciewać. Poczułam ból w stopie a przez to zmęczenie. Żeby nie grymasić wrzuciłam na uszy słuchawki i mój hit dni ostatnich
"Dzini"(

Polski blog o SNSD

    2011
    • Cosmopolitan Marzec 2011
    • GLAMOROUS Luty 2011
    • Singles Luty 2011
  • Tapety
    • Tapety
    • Tapety 2
    • Tapety 3
    • Tapety 4
    • Tapety 5
    • Tapety 6
  • Teledyski
    • SNSD & Super Junior – Seoul Song
    • SNSD – Chocolate Love

    [120102 Snsd] Co raz więcej o Snsd w Polsce….

    W 2011 roku, na kanale History HD, został wyemitowany program dokumentalny o Korei Południowe, ku mojemu zdziwieniu nagle zobaczyłam wypowiadającą się Tiffany i fragmęty teledysku Run Devil Run i Hoot. Zapomnieli też dodać że fala koreańska dociera również do nas….

    Tutaj jest program

  • pasiastytygrysczarnysmok.blog

    Mogłabym tego głosu słuchać w nieskończoność! Mówił mniej więcej to samo. Ale z jaką pasją! Ileż emocji było w tych zamykających drzwiach. Cudowny męski głos: "czurimundasmida!" I drugi raz - jeszcze więcej uczucia!
    Musimy, niestety wyjść z metra. Jest późno, idźmy spać. Do wyboru jest podgrzewana podłoga (to wcale nie jakieś nowoczesne rozwiązanie, Koreańczycy stosują je od dawien dawna!) lub łóżko z podgrzewanym materacem. Ja poproszę łóżko...
    Wstajemy! Już dziewiąta! Tak, jesteśmy już w kolejnej strefie czasowej. Telefon nie działa? A, to normalne. W Korei i Japonii obowiązuje inny system, byle jaki zagraniczny telefon nie zadziała! Szybkie śniadanie: ciastko ryżowe (mniam!), truskawki (zimowe, więc niezbyt.Nam smakować jak zawsze. Kimchi już nam niestraszne (w Harbinie da się do niego przyzwyczaić).
    Po obiedzie - herbata. Tacy niby ci Koreańczycy szybcy, tak się wyprzedzają na schodach ruchomych, a jednak ich ceremonia jest znacznie powolniejsza niż ta chińska.
    Żeby nie było zbyt leniwie, wbiegamy na spory pagórek. (Rzeka, wzgórze. Trochę jak w Lyonie.) Na pagórku - Seoul Tower. Szkoda pieniędzy na wjazd. Wszelkie bilety wstępu w Korei są bardzo tanie, ale tu przesadzili. Zbiegamy.
    Tuż obok znajduje się Dom Korei. Już nieco późno. Chyba nie zdążymy na tradycyjne wesele. Na szczęście jest program specjalny. "Sen o podróży do brzoskwiniowego sadu".
    Wisienka (czy może raczej brzoskwinka) na koreańskim torcie! Musical o.