O czym chcesz poczytać na blogach?

Salon maturzystów

Poradnia on-line | profesjonalna pomoc psychologiczna

Człek, jako ta nieodłączna część przyrody budzi się do życia. To i ubranie inne włoży, żeby nie na cebulę, to odsłoni to i owo. Humorem innym zabłyśnie, jak mu oczywiście dopisze a dopisać powinien, bo wiosna idzie. To i więcej energii mieć zacznie, nie chcę tu być okrutna wobec zwłaszcza tegorocznych maturzystów, ale już najwyższa pora  przyśpieszyć z powtórkami……….. oj ta wyobraźnia zbyt daleko poszła…

Ale, ale zapach powietrza się zmienił, dziś w czasie spaceru z moim kudłaczem / tu o psa chodzi a w zasadzie o płeć piękną w tym ssaczym.


JA

Było raz dziecko zabawne i tłuste. Umarło. Nie ma go nigdzie.
Biegało po domu, krzyczało. Są jeszcze jego fotografie w salonie.
Aż śmiać się i istnieć przestało, i nikt się nie zdziwił tej krzywdzie,
choć było tak kochane i rozpieszczone.

Gdy z domu powoli znikało, obyło się jakoś bez płaczu i pisku.
Zabawki, sukienki, niepotrzebne pamiątki zalegają poddasze.
Mama nieraz i do późnej nocy.

Bo czasem wystarczy jedna osoba l Aga Jarecka l - Onet.pl Blog

  

Poniedziałkowy ranek.Agata leżała na kanapie, czytając podręcznik do matematyki. Niezbyt przyjemna lektura, ale dla tegorocznych maturzystów to konieczność. Większość nich,jednak wcale się nie uczyła, tylko trzymała książkę przed sobą. Aga, na przykład oglądała powtórkę z porannych zawodów w skokach narciarskich. Z głosu Włodzimierza Szaranowicza wyrwał ją dzwonek do drzwi.

I dała buziaka niewysokiemu mężczyźnie wchodzącego do mieszkania.

- Co ci mówiłem? –Zaśmiał się.

- Żebym zaczęła wreszcie mówić do ciebie po imieniu. Ok., ok.

- Jest reszta rodziny?

- W pracy. Weronika też. To znaczy Weronika w szkole. Idź do salonu, ja zaraz wstawię wodę. –Postawiła czajnik i wyjęła ciasto z lodówki. –.

Opowieść... - Onet.pl Blog

Do niezbyt wysokiej pensji jaką dostawała za te parę słów jakie pisała do "Filmu" i do "kieszonkowych" które wciąż dostawała od rodziców (nie duże bo nie duże ale były). Zaczęła dawać korepetycje z języka angielskiego, głównie licealistom. Jako, że angielski jest językiem bardzo popularnym wśród maturzystów, na brak uczniów Zosia narzekać nie mogła. Gdy miała jakiś problem z którymś z nich, problem na podłożu "nie mogę się z nim dogadać" prosiła o radę Majkę, a ta prawie zawsze umiała jej pomóc. Pod koniec wakacji Zosia otrzymała telefon od kobiety, która zobaczyła jedno z jej wielu.Kilka pytań aby określić poziom Mateusza. Jednak od samego początku chłopak dał jej jasno do zrozumienia, że gdyby nie matka, nigdy by nie przyszedł do niej i nie prosił jej o pomoc. Okazało się też, że jest bezczelny i ma niezły tupet. Gdy przyszedł na drugą lekcję, stwierdził, że nie odrobił zadanej pracy i nic nie umie, o co go Zosia prosiła by się nauczył.
 - Czy musimy sie tylko skupiać na nauce? - spytał przysiadając się bliżej Zosi na kanapie dziewczyn w ich "salonie". - jesteś całkiem ładna i wyglądasz mi na nawet inteligentną (!). Zawsze lubiłem.

Z pamiętnika (nie)zwykłej nastolatki...

Poszli do sklepu po "coś do picia" :P], ale niedługo potem wrócili [a byłam przekonana, że On już nie wróci, że ode mnie ucieknie :P]. Dziewczyny puściły muzykę. Na początku było drętwo, wszyscy siedzieli na kanapach albo przy stole, ale w którymś momencie na "parkiet" wpadł Grześ [jeden z tegorocznych maturzystów z naszego LO] i zaczął nieźle wywijać. Wkrótce pozostali wzięli z niego przykład. Ja siedziałam dalej na kanapie i, trzymając w dłoni kieliszek z winem, dumałam jak to "rozegrać". Nagle Mrówka B zabrała mi kieliszek, a Kaśka wzięła mnie za chabety i popchnęła na parkiet [:P]. Pomyślałam.Do domu. Mama i sąsiad poszli, a ja zostałam i czekałam na tych schodach. Byłam wściekła i zarazem zaniepokojona. Po jakichś 2 minutach usłyszałam jak mama krzyczy: "O Boże!". Potem podbiegła do tych drewnianych drzwi i mnie wpuściła. Okazało się, że były one zamknięte od środka na klucz! Wpadłam do salonu jak burza. Wszystko było poprzewracane. Tak, jakby ktoś czegoś szukał. Nawet w kuchni ścierki były zrzucone z półek! Szybko pobiegłam na górę. To, co tam zobaczyłam, po prostu ścięło mnie z nóg! Przy schodach stała stacja dysków od naszego kompa, a w pokoju gościnnym, sypialni rodziców i moim.