O czym chcesz poczytać na blogach?

Salon audi

Mój własny świat... - bloog.pl

Tak jak w Hamburgu w  dzielnicy Bahrenfeld.

Połowa dolnych pokoi była i tak pewnie zajęta przez ochroniarzy na chwilę obecną. Ale to nie była duża część domu. Mieli jeszcze całe piętro z 2 łazienkami i 5 sypialniami i połowę dołu dla siebie - w tym salon, łazienkę i kuchnię, a na dole pod parterem mini-studio bliźniaków i pokój ze stołem do ping-ponga w którego tak chętnie grali. No i jakby nie patrzeć strych, w którym zrobili jeden wielki pokój, w którym można by poupychać gości w razie imprezy.

Psy pojechały z Tomem, Gordonem i Simone, a Marta i Billi wsiedli na końcu do audi Q7 i ruszyli za resztą w drogę do jednego z kilku domów, które posiadali na własność w Niemczech.



DARK HILL // „Z każdą śmiercią człowieka ginie cały nieznany świat” - Onet.pl Blog

Do niej. Co do cholery?!
    - Z panią na pewno wszystko w porządku? – Zapytała sarkastycznie, wyrywając się z uścisku. Wbiegła do domu.
    Co za pokręcona kobieta!
    Co za pokręcona sytuacja!
    Energicznie przeszła przez długi korytarz z marmurową posadzką i wpadła do ogromnego, ciemnego salonu, który rozpromieniał blask kominka. Na bujanym fotelu dostrzegła mężczyznę około sześćdziesiątki. Jego twarz była opanowana, nawet gdy obca dziewczyna z rozmachem wparowała do pokoju. Był to Eugeniusz Iliszko, we własnej osobie.
    - Niech to diabli wezmą! – Krzyknęła głośno Mira,rzucając księgę na brązowy, okrągły stolik,.Najpierw specjalna ekipa sprawdzała, to czy czasem nie jakaś podpucha. Lepiej chuchać na zimne, a tak zwanym, „stałym klientom” i tak ufano.
    - Nie wiem – rzuciła z przekąsem. Przesunęła się, a Kuba usiadł obok. Nie chciał kontynuować tematu i Mira była mu bardzo wdzięczna.
    - To co z twoim Audi? Mocno poturbowane? Co się właściwie stało?
    - Nie wiesz? – Trochę ją zaskoczył. Odnosiła wrażenie, że wszyscy już o tym wiedzą.
    - Wiem tylko, że jakiś dupek nie potrafił opanować emocji.
    - To prawda – potwierdziła jego słowa.
    - Cóż… Szkoda auta, było.

bukla

I TU oraz TU.
Na koniec pierwowzór owej notki, o którym była mowa.
Tekst zachowam w oryginalnej formie, z całym szacunkiem dla jego twócy:

Autentyk, przekazany kanałami branży dealersko-motoryzacyjnej.
Paniom ku przestrodze, panom ku nauce...  :)))

Piątek, godziny dobrze popołudniowe, niedługo zamykają.
Do  salonu Rowiński  & Wajdemajer na Targówku wkracza elegancki, nieco już starszy, ale pełen wigoru pan. Towarzyszy mu, cytuję:
niewiarygodnie obłędna dupa (oczywiście w  wieku jego potencjalnej córki).
Chwilę kręcą się pomiędzy wystawionymi samochodami, po czym pan zwraca się do sprzedawcy z pytaniem, czy znalazłby dla pani coś równie pięknego jak ona.
Sprzedawca przytomnie odpowiada, że na coś równie pięknego nie ma szans, ale może zaproponować jakieśtam nieduże Audi.
Audi się pani podoba, w związku z czym następuje festiwal dobierania wyposażenia, na zasadzie: "kochanie, bierz co chcesz".
Po skompletowaniu wyposażenia jak z bajki, podpisują zamówienie - wszystko jak najbardziej correct.
W końcu pojawia się kwestia zaliczki. Pan oświadcza, że ma przy sobie 1000zł, kasa wedruje na stół.
.

Na rozstaju dróg Kryminalnych! - Onet.pl Blog

- Aha… - uśmiechnęła się i podeszła do narzeczonego. Zaraz zaczęła go całować. Marek uniósł ją na rękach i posadził na blacie. Teraz całowali się zachłannie i bardzo namiętnie. Szkoda tylko, że żadne z nich nie zauważyło stojącej w salonie Basi. Stała tam i zamarła. Poczuła się jakoś dziwnie, jakby ukłuło ją coś w sercu. Nie umiała sama opisać tego stanu. Do oczu zaczęły napływać jej łzy. Uciekła. Wybiegła z domu i nawet nie wiedziała gdzie idzie. Nie znała tego miasta, ale teraz nie myślała o tym czy się zgubi, czy nie.

Style="font-family: "Arial","sans-serif";">Dopinała ostatni guzik swojej koszuli. Spojrzała jeszcze w stronę łóżka, na którym poprzedniej nocy spędziła strasznie upojną noc. Teraz miała opuścić to mieszkanie bez słowa. Bez pożegnania. Tak się umówili, tak też zrobili. Z nie za bardzo wesołą minią wyszła z jego mieszkania i wsiadła do swojego Audi. Odjechała. W sumie, to miała żal sama do siebie, bo przecież nie chciała się z nim rozstawać w taki sposób. Wyjść? Bez słowa? Czuła, że zrobiła błąd. Czuła, że wcale tego nie chciała. Nie chciała tak po prostu wyjść i nigdy nie wrócić. Jednak to zrobiła. Być może był to jej największy błąd w życiu, ale teraz musiała o tym zapomnieć i zająć.