O czym chcesz poczytać na blogach?

Rykowisko

To co sobie wmawiam zawladnelo mna czuje ze kapletnie swiruje

 



2003-09-03 21:45:23 >> +++ SZy szY+++

"złębi puszczańskich ostępów, od strony żubrowego bagna dobiegło niskie stękniecie - uuueeee.... To jelenie rozpoczynają rykowisko. Potężny byk prowadzi chmarę łań w stronę Hwoźnej. Znów przytłumione ryknięcie, bliżej od strony rezerwatu Wilczy Szlak. Spotkam je wkrótce przy Kosym Moście koło Narewki.
Bezszelestnie, w srebrnej poświacie księżyca, przesuwają się sylwetki: jedna, druga, trzecia. Młode puszczyki nawołują się piskliwym kjuwitaniem w głębi stuletniej dąbrowy. Z polany przy Kosym Moście dochodzi suchy trzask. Dwa potężne jelenie starły się w turnieju o harem łań, o dominację, o przedłużenie swego istnienia w następnych pokoleniach. Nad złocistą wrześniową puszczą unosi się zapach rykowiska. Woń to niezwykła.Magiczna mieszanka jeleniego piżma i aromatycznych grzybów..

Lily Evans - Onet.pl Blog

Fotografiami we względnej ciszy, ba – nawet pierwszoroczni wspaniałomyślnie zamknęli te swoje urocze mor... buziulki. Było po prostu idealnie...

 Również JA , której oczywiście nie dane były pospać w nocy , wymruczałam przez słodki sen coś w stylu „ Potter – zabieraj się te zamszone poroże ” i słodko pocharpując okryłam się kołdrą. Wreszcie byłam tu , w domu , mogłam się wyspać , mogłam delektować się bezkresnym dźwiękiem ciszy , mogłam... usłyszeć jakieś ohydne wycie? Powoli otworzyłam przekrwione oko , szukając bezczelnego źródła dźwięku , bezsprzecznie przypominającego ryk mordowanego jelenia na rykowisku. Ale... nic się nie wydarzyło. Westchnęłam więc głęboko i przeklinając wszystko na świecie (od Pottera, przez Pottera , na Potterze skończywszy) , ponownie zamknęłam oczy , mocniej tuląc do siebie misia.

Dźwięk nasilił się. Tak – to z pewnością był jeleń na rykowisku. Ze złością otworzyłam oczy , odciągając masywne kotary łóżka. Nie było już żadnych wątpliwości - z dołu dobiegło przeraźliwe wycie....

 - Jej czarne oczy...Widzę czaaa

- Zielone debilu , zielone – syknął Black

-.

agulec.blog

Aaaaaa!
Jestem zaskoczona jak drogowiec w zimie.
Sobie siedziałam i sobie pomyślałam "a sprawdzę sobie kiedy zaczyna mi się szkoła.... śmiesznie by było gdyby zaczęła się juz teraz... ha ha ha".....
No i proszę, się zaczyna. W ten weekend.
A ja? A ja jestem w dupie ze wszystkim, nie mam oddanego indeksu, nie mam zaliczonych praktyk, mam zaplanowane najbliższych fafnaście weekendów i w ogóle jest pięknie.
Ha.... Ha.... Ha.... Bardzo k..a śmieszne, chyba sobie boki pozrywam....
ARGH.

skomentuj (0)

o kogucie 2011-09-17 13:29:10

Zaczęło się rykowisko. Byki pewnie po kniejach tęsknie stękają i groźnie porykują, a inne zwierzątka żal za dupki ściska, że rykowiska nie mają.
Kogut mojej sąsiadki też ma ..... no jeszcze nie wiem co on ma.... na pewno nie ma zdrowego gardła.
Tuż po powrocie z gór, wcześnie rano obudził mnie dziwny dźwięk. Najpierw myślałam, że Kocurowi się coś śni i sobie jęczy, ale cichutko posapywał z nosem wtulonym w moje ramię, więc Pablus... Ale zaraz usłyszałam z pokoju obok mlaśnięcia jakby krowa nogę z błota wyciągała - znaczy się pies odbywa poranną toaletę, to nie on.
Po czym okazało się, że to kogut sąsiadki! Zawsze piał, tak zwyczajnie, jak to kogut. A od jakiegoś.

Sz.P. Niebieska 'Doliniara'

Notkę, bo jej się poprzednia skasowała, niemocie :D Ok, więc ona pisała w tamtej coś o zupach chińskich, o tym, że nie wie jak napisać ich nazwę. Bo te zupy w naszym rozumieniu (specyficznym) mają specjalną nazwę, onomatopeję właściwie. Ona brzmi prawie jak "haę haę haę" wymawiane półszeptem :D Acha, no i się zastanawiałyśmy, czy jak taki wartownik przy Grobie Nieznanego Żołnierza widzi że kogoś napadają, to może zareagować i zrobić taki "bagnet na broń" czy co tam oni robią? No i Mańka teraz leży (już wiem gdzie, zlokalizowałam ją, bo się darła) i krzyczy "szejkaj bobą"... Jak Meryczery "szejk jor boba" (tylko tamta szejka bóbi/bódi)... I jeszcze robiz palca jelenia na rykowisku ;)) Taka to moja notka gościnna, DZIĘKUJĘ WAAAAM :D

Zoźga

skomentuj (11)

ciekawe ile mi policzyli za te sms-y? 2004-08-10 10:58:03

Oto pasjonująca wymiana smsów z Ledwoniem, która miała miejsce wczoraj podczas mojego powrotu do domu.

Ledwoń:
„Co to za dziewczyna, z którą się na przystanku całowałaś?

Ja: (moje smsy, nie będą dokładne, bo nie pamiętam co mu pisałam)
„hie hie hie!“ ja to zawsze wiem co mONdrego powiedzieć/napisać

Ledwoń:
„Co to znaczy?” on to jednak upośledzony jest

.

ce que femme veut, Dieu le veut

Tych samych pocałunków, 
Dwóch jednakich spojrzeń w oczy. 

Wczoraj, kiedy twoje imię 
Ktos wymówił przy mnie głośno, 
Tak mi było, jakby róża 
Przez otwarte wpadła okno. 

Dziś, kiedy jesteśmy razem, 
Odwróciłam twarz ku ścianie. 
Róża? Jak wygląda róża? 
Czy to kwiat? A może kamień? 

Czemu ty sie, zła godzino, 
Z niepotrzebnym mieszasz lękiem? 
Jesteś- a więc musisz minąć. 
Miniesz- a więc to jest piękne. 

Uśmiechnięci, wpółobjęci, 
Spróbujemy szukać zgody, 
Choć różnimy sie od siebie, 
Jak dwie krople czystej wody.


Poetycki jeleń na rykowisku. Ale, co tam. Są dni kiedy i taka sztuka przemawia do mnie z całą swoją mocą.


Komentarze (0), Dodaj


A. Świrszczyńska

6 lutego 2011 - 23:27

Leżąc nago w ramionach kochanka, zaczęła płakać. Była noc i łza jej spadła w półmroku na obnażone ramię mężczyzny, łza bardziej ciepła niż ramię. Kochanek poczuł tę gorącą wilgoć i zapytał:
- Dlaczego płaczesz ?
Wtedy odrzekła:
- Pozwól, mój miły, że pocałuję cię inaczej niż zwykle. Że pocałuję cię tak łagodnie, jak całowałam kiedyś.

Hen, dążmy w świt

Was za Wasze najniższe instynkty, rzec można brutalnie - za chuja Was złapałem. Złapani, odejdźcie. Dalej nie będzie aktów ani nawet brzydkich słów. O aktach będzie kiedy indziej.

Nieprawdą jest, jakoby młodzi deflokraci zajmowali się wyłącznie filozofowaniem na temat rzeczywistości. Młodzi deflokraci, poza filozofowaniem, piją wódkę.

Kilka długich dni temu miałem przyjemność zwiedzać ciemne strony Warszawy w towarzystwie pewnej uroczej damy pochodzącej prosto ze zgniłego Zachodu. I piło się wódkę i - mój Boże - była Wyborowa, i była Żołądkowa Gorzka, i była Organza i wylansowany tłum w Organzie i była Utopia i byli mężczyźni piękni jak jeleń na rykowisku. I były miejsca, gdzie bywać wypada i miejsca, gdzie bywać pod żadnym pozorem nie należy. I intelekt ostry jak katana Kevina Costnera, rozmowy o rzeczach najbardziej podstawowych i dyskusje na nieosiągalnym dla trzeźwych śmiertelników poziomie abstrakcji.

W towarzystwie przedstawicielki zgniłego Zachodu czuję się - oczywiście - jak ubogi krewny. Ba - we własnym towarzystwie czuję się jak ubogi krewny. Ale moc tych pokoleń, które przez setki jesiennych wieczorów piły wódkę - daje mi przewagę niezwykłą. Bo oto ja - silny siłą pijących rodaków, pijących przodków, pijących opozycjonistów i pijących komunistów - umiem wszystkie aspekty picia docenić i zadbać o.