O czym chcesz poczytać na blogach?

Rybiki

single woman

Jest siódma rano i zmierzam do łazienki. Patrzę w wannę. Siedzi tam rybik cukrowy. Zaczynam puszczać wodę. Robak porusza sie chaotycznie, lada chwila może go dosięgnąć fala wody. Robi mi się go żal. Zakręcam kran. Nie rusza sie, siedzi.

Nie będe go dotykać ale przyblizam palec, stukam w wannę. Nie ucieka, siedzi nieruchomo. Odkrecam kran i mocze grzywke, w taki sposób, żeby go nie ochlapać i nie zatopić. Zajmuje mi to wszystko dwie minuty, zrobione. Byłam ostrożna, bo nie chciałam, żeby sie zatopił.

W sumie co ja na to poradze, że świat jest taki, jaki jest. Rybiki cukrowe włażą do wanien, do zlewów i giną. Kogo to właściwie obchodzi? Życie małego robaka.

My przecież, to korona stworzenia.

07:48, hari-bo
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 listopada 2009
1 listopada i czas zapieprza

Pierwszy listopada coś mi robi z głową. Ide do kuchni, oldruchowo.

grimo-ire blog

Czujnym okiem Koty, cóż, nic specjalnego, zauważyłam żyjątko, w którego istnienie zaczynałam wątpić - nie wiem, czy teraz zabłysnę znajomością jego prawdziwej nazwy, ale to był rybik. Cóż, nic specjalnego, ale ta mała besytjka przywołała wspomnienie, oh, jakże zapomniane. I tak oto zastygłam w bezruchu, z tyłkiem w górze, czołgając się pod stołem.
Otóż, kiedy byłam mała i miałam mniejszy pęcherz, często gnałam w nocy do łazienki ;) Zostawałam tam nadprogramowo dłużej, bo siadałam w kucki pod umywalką i obserwowałam robaczki podobne w kolorze i sposobie poruszania się do strumyczków rtęci - rybiki właśnie. Często zastawał mnie tak tata, kucał również i tak razem siedzieliśmy i gapiliśmy się w, niczego nieświadome, stworzonka.
Jakoś dziś niespecjalnie podnieca mnie możliwość, że podczas mojego snu, one sobie gdzieś tam chodzą po tym, co tak dokładnie sprzątam i się rozmnażają, ale myślę, że gdybym kiedyś zobaczyła je w nocy w łazience, srebrne i błyszczące, to siadłabym znów na zimnych kafelkach i patrzyłabym na rybiki-moje-łezki-z-czułkami. Z tym, że tata jużby nie przyszedł.

skomentuj (4)

Korozją nazywamy stopniowe niszczenie tworzyw w skutek działania środowiska...

2005-03-21 14:38:47
sun is shining
Nie wiem jak i dokąd. Co wybrać. Za dużo jest wyborów. Wolę nie mieć, podążać, po prostu iść. za dużo czasu na zastanawianie się. Hustawka nastrojów i postaw. Gdzie jest ten nieoszlifowany brylant?
Chcę się wyłączyć.
wyciągnąć wtyczkę
Po prostu, polezec na wybitnie zielonej trawie i posluchac spiewu ptakow


Wiosna przyszła...
... i już tylko sół na ulicach przypomina od przedwczorajszych śniegach

tramwaj.mp3

skomentuj (8)
2005-03-30 17:14:40
sms

czuję się jak trybik / jestem / rybik / latam po podłodze
znam kurz którym / się żywię / piję wodę z kibli / chcę tylko być
z tobą czy ty / wiesz / jaki jest smutek w / tak szybko
gasnącym wyświetlaczu
/ komórki

wróciłam
i zostaje tu na dłużej
nie roztrzaskałam skorni o podłogę, póki co


skomentuj (5)

mój maleńki drugi świat...

;))) o 7:40 autobus do Rybnika, a stamtad do Jastrzebia... udalo mi sie zalapac sie na wczesniejszy wiec gdy dojechalam na miejsce chwilke wygrzewalam sie na sloneczku zanim przyszedl U. i hehehe jestem z siebie dumna bo... dojechalam bez zbednych atrakcji... hyhy no cos... ucze sie :PP Kilka godzin razem... super bylo... szkoda tylko ze tak krotko... nie wiem kiedy sie nastepnym razem spotkamy... wiem ze napewno nie predko... ale ten czas spedzony dzis razem pozwolil mi sie nacieszyc bardzo bardzo ;)) Dobrze ze nie odeszlam z druzyny przed zeszlorocznym obozem... tylko dopiero po nim, bo wtedy nie poznalabym jego...
Wracajac przez Rybik zatrzymalam sie tam na chwile... poszlam do jakiegos "parku" pomyslec sobie jeszcze chwile o nim... popatrzec na nasze wspolne zdjecie... i jakos mnie tak naszlo... weszlam do sklepu z mnustwem duperelek, aby kupic ramke... znalazlam taka sliczna... ze szkla, ozdobiona czyms pomaranczowym, a nad zdjeciem i pod nim z boku... slicznaczcionka napisane friend jak wrocilam do domu od razu postawilam je na biurku.... nareszcie :DDDD Pozniej zadzwonilam do T. ale nie zastalam go... wiec postanowilam ze zadzwonie na komorke... czulam to ze bardzo sie ucieszyl ze zadzwonilam... nareszcie udalo nam sie trafic na siebie ;) jest taki.

ooo jaka ładna z Ciebiesuka.niebrakminiczegoponoć

Sie w reczniki i gąbki[nasze;/]i kradla nam kosmetyki),niektore dyskoteki byly fajne ale zadko wiekszosc konczyla sie po 30 min z nudow...nocami pprawie nigdy nie spalismy abo sie wyglupialismy albo wariowalismy...:P,jdzenie bylo okropne..juz pierwszego dnia stwerdzilismy ze nie bedziemy tego jesc wienc kupilismy sobie miseczki:Dkubeczki..lyzeczki noze i widelce(no coments:P)..jak potem sie przekonalismy to bylo sluszne podejscie...bo kiedys wieszlismy do kuchni zeby zrobic mareczkowi i tomkowi kisiel i tam nie bylo zadnych piecy czy kuchenek..byly tylko wanny..ii trutki na szczury..aa jeszcze o naszym pokoju maly i okropny w lazience byly rybiki:/brrr..a jak przesuneles lozko w jedna strone to nie dalo sie otworzyc szafy jak w druga to nie dalo sie otworzyc balkonu..to na tyle chyba bo nie bede opowiadala o tym jak robilysmy miss czy o chrzescie:D..jak juz wrocilam to tydzien bylam w domciu i zabralam dupe do Bulgarii...caly czas swiecilo slonce i o dziwo bylo duzo swietnych facetow i zadnej konkurencji..ale ja bylam zajeta..jak sie potem okazalo zerwalam z nim..odrazu po przyjezdzie..cuz za los..ogolnie przytylo mi sie tam troszke a to z powodu ze na miescie byly pyszne malutkie paczusie oblane czekoladą,a na plazy tez tylko troche wieksze bulki z czekolada w srodkui na.

I`m still working to be a psycho bitch :/ - Onet.pl Blog

Burdel



24 października 2005
ogłoszenie
uprzejmie informuje się iz z powodu "ptasiej anginy"* rybitwy* nie będą puszczane do bibliotek

*słowa, które pomylił pan z pastelowymi zielonymi spodniami i pastelową niebieską marynarką. Miało być oczywiście: ptasia grypa i rybiki.