O czym chcesz poczytać na blogach?

Rupia

Z rowerami prawie dookola swiata - bloog.pl

komentarze (0) | dodaj komentarz

Dzien przed wyjazdem

piątek, 16 marca 2007 9:58

 

Przed wyjazdem musielismy jeszcze znalezc "apteke". Tych akurat w Jodhpur nie brakowalo. Poprosilem o lekarstwo i zapytalem o cene.
- 150 rupii, mister.
- Ale przeciez na butelce pisze 85 rupii ! ( wiekszosc produkowanych w Indiach rzeczy ma podana cene maksymalne i jest nielegalna sprzedaz za wyzsza cene )
- yes, mister, ale to ekstra to na podatki...
- Ale przeciez oboke ceny jest informacja "wszystkie oplaty i podatki wliczone !
- Ok, mister, w takim razie dam ci "discout" ( znizke ), 110 rupii....
Przypomnialo mi sie jak Antoine wracajac ze Sri Lanki wzial tzw. pre-paid taxi ( zaplacona "z gory" ) aby z lotniska dojechac do centrum Bombaju. Taksowkarz zazadal...podatku i oplaty lotniskowej....

Karusiek

Warzyw i ryb na market, kobiety z bananami i przyprawami, dzieci do szkoly, musze dodac ze autobus obslugiwany jest zawsze przez trzy osoby, jest kierowca, ktory naduzywa klaksonu jak tylko moze i ktory zalatwia prywatne sprawy jakby to byl prywatny samochod a nie publiczny srodek transportu, tym razem np zatrzymal sie przy aptece i wyskoczyl uzupelnic domowa apteczke, jest koles ktory stoi w drzwiach z gwizdkiem w ustach dajac sygnal dla wsiadajacych raz i wysiadajacych dwa gwizdy dyrygujac przy tym ruchem wewnatrz zatloczonego autobusu, trzecim czlonkiem ekipy jest sprzedawca biletow, zawsze przycina mnie na rupie lub dwie, wiem o tym, ale niech mu bedzie, ma skorzana mala torebke w ktorej trzyma drobne a banknoty uklada w wachlarzyk w prawej dloni miedzy palcami wedlug nominalow, w ktorej trzyma tez plik biletow o roznej wartosci, mistrzostwo swiata, ekipa wspolpracuje sprawnie na tyle, ze zawsze jest w stanie wylowic delikwenta, ktory nie zpalacil za bilet.

Wysiadlam na ostatnim przystanku, cisza, spokoj, rybacy, szum morza, do poludniowego brzego wiodla mala uliczka posrod drzew mangrowych, z daleka juz bylo slychac disco trans indyjski i wrzaski plazowiczow, to miejsce upodobaly sobie indyjskie.

Nepal

Nepal

Wypoczynek w Nepalu

Rupia nepalska

Rupia nepalska – jednostka walutowa Nepalu. 1 rupia = 100 paisa. Kod walutowy wg ISO 4217: NPR.

Lipiec 11, 2008 - Posted by nepal1 | Adventure, Culture, History, Holiday, Holidays, Hotel, Lifestyle, Nepal, News, Photo, Travel, Wakacje, World

Brak komentarzy.

Dodaj komentarz Anuluj pisanie.

padalis05


Omal się nie spóźniłem na pociąg, przynajmniej godzinę, o której miał jechać. Sam pociąg się spóźnił chyba ok. 3,5h. Ze świątyni kursuje na dworzec darmowy bus, ale zaspałem. Riksza motorowa kosztowała 50 rupii, więc przez krakowską oszczędność wziąłem rowerową za 10 rs. Błąd!!! Odcinek do "PKP" (będę umownie pisał PKP) okazał się dość spory i dziadziu szybko wymiękł, zwłaszcza pod górkę. Chciałem go zmienić, ale na ogół pomagałem pchać rower. Oj, trochę się nastresowałem. W rzeczywistości dziadek wyprosił ode mnie jeszcze 10 rupii (1$ = 44 rupie). Na zdjęciu niezwykła gaduła. Młody Sikh nawijał całą drogę (ok. 10h - oczywiście pociąg się spóźnił następne 3h), nawet jak już przysypiałem.
00:55, padalis
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 października 2004
Amritsar, Pendżab, Indie



Hmm, dość istotną rzeczą by.

Paburoadcrew's Blog

OJOJOJOJO, ależ zatęskniłem za nimi. Palą pysk, bo po pierwsze – są wyciągnięte z gorącego oleju, a po drugie – mają w sobie taaaką ilość przypraw.

Cała magiczna procedura powstawania tych niesamowitych smakołyków odbywa się na odpowiednio przystosowanym do tego rogu ulicy. Między nogami kręcą się myszki zbierające resztki pożywienia. Są tu też małe, umorusane, bezdomne dzieci, które z matkami mieszkają na chodniku i proszą o coś do jedzenia. Obok stoją kipiące bogactwem sklepy jubilerskie z przepiękną biżuterią, gdzie Europejczycy i Amerykanie wydają grube pliki rupii na świecidełka.

Jaipur jest faktycznie różowy. Wszystkie budynki i mury mają ten sam kolor. Z początku miejsce wydawało się inne, mniej zatłoczone od wcześniej widzianych. Ale gdy tylko przekroczyliśmy bramę „starego miasta”, rozpoczął się znany nam już rytuał omijania krowich gówien, przedzierania się przez zbitą masę ludzką płynącą w obie strony, bronienia się przed wciągnięciem do sklepu i zakupu niechcianych produktów, „jedynych w swoim rodzaju” i „tylko teraz w wyjątkowej cenie”.

Ciekawostką jest wizyta w pałacu Maharadży. Ten też, podobnie jak.