O czym chcesz poczytać na blogach?

Rowery

- Rowery holenderskie -

Byliśmy tam...

Dla nich rowery holenderskie są wygodne...a dla Was?

WIELKIE PODZIĘKOWANIA DLA KOXX TEAM !!!

12:59, atomekkk
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 maja 2006

A czy takie rowery holenderskie mogą się podobać ?

23:21, atomekkk
Link Dodaj komentarz »
środa, 26 kwietnia 2006

Sami zobaczcie jakie rowery holenderskie przywozimy dla Was z Holandii...

Rowerkiem przez Stany

Na wloski. Malo mi to mowi, ale najwazniesza dla mnie jest informacja ze rower da sie naprawic. I to jest najwazniejsze... niestety tutaj w serwisie sie tego nie podjeli, powiedzieli ze taniej wyjdzie znienic rame. Tak wiec teraz mam kilka opcji do rozwazenia.

W Seattle jest komis rowerowy, gdzie mozna dostac jakies uzywane ramy. Mysle tez powaznie o kupnie nowego bike'a - widzialam dzis K2 bardzo podobny do mojego, osprzet prawie taki sam (glownie shimano deore) + hamulce tarczowe za 460 dolcow. Cena wydaje sie byc dosc korzystna... albo trzecia opcja - pojade na Grzeska starym bicyklu, a mojego focusa wysle do NY i odbiore go tuz przed odlotem do Polski.

Coz… tak sie czasem dzieje :(

Jutro dzien podjecia decyzji. Mam nadzieje, ze pojdzie dosc latwo i szybko ruszymy w dalsza trase, bo czasu coraz mniej. Bedziemy musieli troche wcisnac na pedaly. Oby to juz byl koniec niemilych niespodzianek.

06:18, wyprawarowerowa
Link Komentarze (2) »
czwartek, 27 września 2007
Nowe fotki - National Olympic Park + rowery poziome

Nowe zdjecia z wyprawy, w tym z jazdy.

Punkxtr

Duchowego uniesienia i wspaniałości. Szerokie szutrówki, wąskie ścieżki, uskoki, przemykające gdzieś bokami widoki zapierające dech w piersiach i ta prędkość… Oto prawdziwa nirwana z rowerem i przyrodą.

Po napchaniu się batonami i owocami na bufecie, leniwie jedziemy do Szczawnicy. Ciężko nam znaleźć metę, ale po kilku próbach wreszcie dojeżdżamy. Po wciągnięciu posiłku regeneracyjnego postanawiamy udać się do naszych kwater. Rzecz jasna nikt nie wie gdzie się one znajdują i dopiero po pewnym czasie udaje nam się zasięgnąć języka. Obsługi wyścigu pytam się jeszcze, czy na miejscu umyjemy rowery. Tak, odpowiada kiwając swą pustą głową niewiasta z transkarpatiowego zaplecza. Na szczęście dziś nasz pensjonat znajduje się tylko 12 km. w górę (kurwa) miasteczka. Bagaże łaskawie dowiezie nam ktoś za jakiś czas. Co robić, wsiadamy na rowery i pedałujemy we wskazany adres. Jeszcze tylko ostatnia szutrówka stromo do góry i już siedzę w krześle na werandzie bardzo sympatycznie wyglądającego pensjonatu. Przemek przezornie postanawia zapukać do drzwi-„dzień dobry, jesteśmy z TransCarpatii, pakiet de luxe. Mamy u Pana zarezerwowane pokoje”. Gospodarz wybałusza oczy i rzecze, że nic mu o tym nie.

Z rowerami prawie dookola swiata - bloog.pl

Rowerem z Indii podazajac podobna do naszej trasa. Wyswiadczyl mi olbrzymia przysluge odbierajac wyslana przez moich rodzicow paczke do Jodhpur, ktora na skutek "efektywnosci" indyjskiej poczty utknela gdzies na ponad 2 m-ce.

***

Opuszczenie Lahore nie bylo latwe. Wyjechalismy z Thorstenem rano, ale ruch i tak byl diaboliczny, a temperatura nie do zniesienia.
Chaos na miejscu ktore miejscowi zwali dworcem autobusowym byl okrutny, padlismy troche jego ofiara.
Naganiacze, ktorych odpedzic sie nie dalo zaciagneli nas do pierwszego autobusu ktory odjezdzal. Maly problem polegal na tym, ze mielismy do zaladowania 3 rowery...
Minusem faktu ze autobus byl nowoczesny i klimatyzowany bylo to, ze nie mial na dachu miejsca na przymocowanie bagazu, a do przeznaczonego na bagaz miejsca rowery nie mogly sie zmiescic.
Co prawda "pakowacz" robil wszystko by sie zmiescily ( tj. pchal, kopal i ugniatal ) ale powstrzymalismy go zanim powaznie jakis rower uszkodzil.
W polowie tego zamieszania kierowca stwierdzil ze jego czas nadszedl i zaczal odjezdzac...
W jeszcze wiekszym wiec pospiechu wypakowalismy rowery na zewnatrz by zmienic autobus...
Rower Thorstena w ogole sie nie miescil w autobusie ( wysoki to chlopak, wiec i rame.