O czym chcesz poczytać na blogach?

Roquefort

KULINARNY blog Wojtka Lewandowskiego | O SMAKACH, KULINARNYCH ODKRYCIACH, PYSZNYCH MIEJSCACH I POMYSŁACH

sól, pieprz biały i czarny, szczypta cukru i gałka muszkatałowa

Ciasto francuskie rozmroziłem, rozwinąłem na lekko oprószony mąką blat i delikatnie rozwałkowałem, również z góry podsypując nieco mąką. Wyłożyłem nim naczynie do tarty podcinając byt długie brzegi, i odłożyłem na pół godziny do lodówki by odpoczęło.

W tym czasie przygotowałem składniki nadzienia: czerwone cebule pokroiłem w półplasterki i udusiłem na maśle przyprawiając solą, pieprzem i szczyptą cukru. Odstawiłem do ostygnięcia. Gruszki przeciąłem na połówki, wydrążyłem gniazda nasienne i pokroiłem w plasterki. Grubo przesiekałem włoskie orzechy i pokruszyłem roqueforta.

W misce przygotowałem masę, długo i intensywnie roztrzepując cztery jajka ze śmietaną i mlekiem. Przyprawiłem masę solą, białym pieprzem i sporą szczyptą gałki muszkatołowej

Schłodzony spód tarty ponakłuwałem widelcem by zanadto się nie powybrzuszał i wstawiłem do nagrzanego do 170 stopni piekarnika na 12 minut by wstępnie go podpiec. Gdy brzegi delikatnie się zrumieniły wyjąłem spód tarty z pieca i pozwoliłem mu lekko przestygnąć.

Na dnie tarty równomiernie rozłożyłem uduszoną i delikatnie skarmelizowaną cebulę, na niej pokruszony roquefort. Obsypałem orzechami. Całość przykryłem warstwą układanych na zakładkę półplasterków.

Nous n'avons que faux amis, faux amours, faux freres...

Co dzień maska, istota mentalnego ekshibicjonizmu i wiele innych, równie poważnych. Nno, wiecie, takie nocno-alkoholowe Polaków (sztuk jedna, płci żeńskiej) dywagacje na tematy różne. Konkluzji tu nie zapiszę, bo po co.

skomentuj (1)

Home alone 2006-02-21 19:12:03

Lubię być sama w domu. Wracam obładowana zakupami (czarne pończochy ze srebrnym serduszkiem na wysokości uda z Calzedonii, koszulka w kolorowe koty, piękna czarna spódnica ze srebrną nitką z Zary, z serii chuj-wie-na-jaką-okazję-toto-włożyć) i nikt mi nie robi awantury, że wydaję pieniądze na głupstwa; popijam różowe wino zagryzając roquefortem i nikt mi nie mówi, że samotne picie to najprostsza droga do alkoholizmu; czytam sobie książeczkę i nie muszę wysłuchiwać komentarzy, że w obliczu zbliżającej się sesji poprawkowej powinnam raczej zająć się lekturą "Historii procesów integracyjnych w Europie"; mogę bardzo głośno słuchać muzyki, bez zakłóceń w stylu : "Przycisz to trochę, bo ogłuchnąć można/bo własnych myśli nie słyszę/bo muszę zadzwonić" etc.

Miałam wprawdzie zamiar stworzyć notkę nawiązującą do dzisiejszej 32. rocznicy ślubu mych rodziców, połączonej z ogólną refleksją nt instytucji małżeństwa, ale mi zbyt błogo, żeby pisać o tak przykrych rzeczach. Ale.

Dziczyzna po mojemu - Onet.pl Blog


02 kwietnia 2012
Between-the-sheets

Składniki

  • 1 kropla soku cytrynowego
  • 45ml brandy
  • 45ml cointreau
  • 45ml ciemnego rumu

Sposób przyrządzenia

Skladniki z lodem i przelewamy do szklanki koktajlowej

krajzega (07:08)
Zostaw komentarz

01 kwietnia 2012
Na szczególne okazje - ciasto francuskie

Nawet najprostszy produkt owinięty tą chrupiącą pysznością staje się ozdobą każdego przyjęcia. Można w nim podawać wszystko: owoce, warzywa, mięso, rybę. Samo ciasto, choć trudne do zrobienia, z naszym przepisem na pewno ci się uda! A jeśli brak ci czasu, skorzystaj z ciast gotowych, dostępnych w sklepach.

Zobacz także: Napój z marchwi i soku owocowego

Placki z roquefortem

Gruszki w cieście

Tarta z wiśniami

Tu znajdziesz więcej.

Widelcem przez świat | Bliższe oraz dalsze podróże okiem kulinarnych fanatyków…

Z karmelizowanego, przypalanego cukru, a w smaku czuć nutkę wanilii. Boskie.

Jeśli chodzi o paryskie restauracje, domyślam się, że wybór jest nieskończony. Zatem również bardzo subiektywnie napiszę o kilku, gdzie nam zdarzyło się być.

W piątkowy wieczór, poszukując miejsca na smaczną, ale skromną kolację, trafiliśmy na Champs Elysee do Leon de Bruxelles (http://www.leon-de-bruxelles.fr/). Nazwa resturacji od razu wydała nam się znajoma i jak się okazało już gościliśmy w Leonie, właśnie w Brukseli. Podobnie jak w Belgii, tu również można zjeść mule na różne sposoby – w białym winie, w śmietanie, po prowansalsku, w sosie Dijon, z serem Roquefort, zapieczone czy egzotycznie, w curry. Porcje są spore, zawsze podawane z grubymi, chrupiącymi belgijskimi frytkami. My, głodni po całodziennym zwiedzaniu, zdecydowaliśmy się również na przystawkę: panierowane kalmary, małe, smażone rybki i mule w panierce.

morska przystawka

“Zamuleni” w piątek, następnego dnia postawiliśmy na francuskie sery, czyli na takie potrawy jak fondue i raclette. Masę restauracji serwujących te specjały można znaleźć w turystycznej Dzielnicy Łacińskiej. Wybraliśmy Le Saint Severin (5 Rue Saint-Severin). Na.

Magazyn Gier | By gamer for gamers

er>

Kolejnym płatnym (a jakże!) dodatkiem do Fallouta jest Dead Money. Ponownie przenosimy się w nowy, zamknięty obszar, a główny wątek wraz z całą okolicą będzie diametralnie różny od tego, do czego przyzwyczaiły nas pustkowia Mojave.

Od razu powiem – nie wiem, czy mógłbym tak o, polecić ten dodatek wszystkim. Rzecz w tym, że sporo zastosowanych tutaj koncepcji przypadło mi do gustu, a całokształt produkcji niwelował niektóre z wad. Mam specyficzny gust, doceniam pewne rzeczy oryginalne, ale wiem, jakie są trendy na rynku, i czego wymaga przeciętny weekendowy gracz.

Dead Money jest jak roquefort, albo inny ser pleśniowy. Ludzie zazwyczaj dzielą się na tych, co sery takie lubią albo nie cierpią. A sam Fallout: New Vegas jest jak pizza, albo naleśniki, albo czekolada. Większość osób takie rzeczy lubi, albo po prostu przechodzi obok nich obojętnie.

Typowy mieszkaniec Sierra Madre, wykształcony przedstawiciel klasy średniej, o wysokim współczynniku zadowolenia z życia.

Rzecz w dodatku całkiem fajnie się dzieje. Wyruszamy tropem sekretów olbrzymiego kasyna Sierra Madre, olbrzymiej świątyni hazardu pośrodku pustyni przyćmiewającej blaskiem nawet samo Vegas..

La fille de la lune, dziecko księżyca...


Lay by Kosi & Dziecko księżyca


Wyszło z potylicznej strony


Odór acetonu i amoniaku odkleił mi mózg od sklepienia czaszki, płat czołowy zapadł się i spłynął wstydliwie gdzieś za uszy. Pchnąc blaszany koszyk przed siebie myślałam: roquefort, bleu, chevre, coulommiers, bagietki, gigantyczne czereśnie, ciasto francuskie z konfiturami. Wino na ścianie, góra słowników, B52. Spocone ciało, kurz nad kochaną Occitane, która choć jest kupą asfaltu powiezie może do Tuluzy, może nawet dalej, może nie tylko mnie? St. Andre o zmierzchu, młyn nad rzeką i pełno wyimaginowanych problemów, bo lepiej jest zawsze tam, gdzie nas nie ma.
Kilka powyższych zdań było takie typowe i przewidywalne. Mechaniczne, schematyczne, pewnie już dwieście razy temu zrobiło się nudne. Ale co - to tak jakby kazać Werterowi przestać myśleć o Lottcie, a nawet gdyby udało mu się przestać - po co wtedy miałby strzelać sobie w głowę?
.

eatinguptoulouse blog

on : a czym Pani sie zajmuje
ja: Realizuje staz w departamencie zakupow promocyjnych
on : a jak dlugo?
ja : do 30 wrzesnia, pozniej wracam kontynuowac studia (pytal gdzie, na ktorym roku, co, czy sie podoba)
on : Ja Pani powiem, od czasu do czasu potrzebujemy kogos na kilka dni, tydzien, dwa, wiec nawet jak Pani studiuje, prosze sie do nas odezwac, przypomniec ze spotkalismy sie tutaj w Radissonie.

Mezczyzna dal mi swoja wizytowke, a tam - Dyrektor Generalny Pierre Fabre Polska!!! :) 

a ja tylko tak chcialam zagadac ;p 

Okolo 13 byl bankiet. Same smakolyki, wiekszosci nigdy nie probowalam. Miedzy innymi, ciasteczka z farszem roquefort i foi gras, wygladaly na deser, wiec zjadlam je przy kawie...

Po seminarium, zaprosilam do siebie Stephanie, kolezanke z pracy i upieklysmy na moja impreze dwie tarty i pizze. Impreza zaczela sie okolo 21, a skonczyla po 5. W trakcie, poszlismy na dworzec przywitac jednego kolege ze studiow, ktory pracuje teraz w Paryzu. Nie wiem jak to sie stalo, ale obudzilam sie po 9 w salonie, nikogo juz nie bylo :) posprzatalam i znowu poszlam spac. Bania mnie nawalala niemilosiernie, wiec zaplanowany wystep cyrkowcow ogladalam z balkonu (jak to dobrze mieszkac w centrum). ;) Dopiero wieczorem poszlam do znajomych na male apèro. Nastepnego dnia u tych samych znajomych.