O czym chcesz poczytać na blogach?

Ropucha

Żaby - najpiękniejsze zwierzęta

Do ręki?!?!" Standard, w większości przypadków ludzi. Bocian by nie pogardził... Ale ludzie - owszem! Już pisałam kiedyś, że żaby są traktowane jak "mniej żywe" stworzenia. Jakby to w ludzki sposób określić - jak popychadła. I nie można temu zaradzić, bo nie zmieni się mentalności ludzi...

Dobrze... Napisałam co mi ślina na język przyniosła więc to by było na tyle :):)

Pozdrawiam!!
18:27, zabiaksiezna
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 grudnia 2008
Ropuszka Zielona ;D

He, he :) Daaaaaaaawno nie pisałam. Prosze mnie za to nie winić... Jestem tak zalatana, że aż strach o tym mówić. Więc nie będe ;P

Dziś: Ropucha Zielona!! :):):)

 Ropucha.

Don't hide behind the Mask...

Do domu z Ropuchem. Przez nasz slalom przeszliśmy 3 razy dłuższy dystans niż jak się idzie na trzeźwo :D A Ropuch zawsze chciał iść w nie tę stronę co trzeba :D Potem nas praktycznie wypieprzyli z klubu, więc wróciliśmy do domu. Ropuch zaległ, a po chwili przyszli Wiechu i Koza. Wiesiu poszedł na dworzec, ale wrócił po chwili, żeby dać mi bilet dla Kozy, a Koza od razu wskoczył do łóżka i zasnął :D No impreza była całonocna :D
Rano siedzimy sobie z Ropuchem w moim pokoju i na ścianie wiszą fotki Willa. Jedno takie, gdzie on leży z nagim torsem na łóżku. I ja żartuję, że na tym zdjęciu to widać Willa, który jest gotowy na Ropucha. A ropuch na którym zdjęciu? Ja mówię, że tym na łóżku. Po czym Ropuch spojrzał w dół na łóżko :D:D Śmieszne to było :D
Na dworcu spotkałam Tomka Przeździeckiego, który odprowadził mnie pod sam dom. Słodki był :D Ropuch też go polubił :P:D
Poźniej jak już musia wróciła to poszłyśmy na bankiet otwierający BarBados w centrum Kwiatkowskiego. Towarzystwo było takie sobie, ale pyszne jedzenie i DARMOWE DRINKI!! :D W trakcie znalazłam prawdziwy skarb, którym się wczoraj wieczorem podzieliłam ze wszystkimi. :D
No właśnie... Wczoraj czyli poniedziałek (02.07) to była moja oficjalna impreza pożegnaniowa. Mam.

Dokumentacja wrogiej działalności

Swoimi czarnuchami. Wszyscy byli lekko nadziabani.

- Widzę, że ścisłe kierownictwo miast być na Pasterce, delektuje się nie pierwszej świeżości trunkami - rzekł Gangstas.

- Szczerze powiedziawszy to umawialiśmy się na Pasterkę w Barohotelu, ale doszliśmy do wniosku, że to już lekka przesada - odparł Ropuch - zresztą zawsze możemy tam iść - dodał.

Piwo tej nocy miało wyjątkowo paskudny smak, jednak towarzystwo starych przyjaciół w pełni rekompensowało ten przykry fakt. Nie dziwiły więc kolejne puste butelki zalegające na stole. Około trzeciej nad ranem Prezes pożegnał Ropucha i Faszystę. Umówili się następnego dnia, tym razem rzeczywiście w Barohotelu i z konkretnym zamiarem totalnej rzeźni.

Pierwszy dzień świąt minął więc Prezesowi w oczekiwaniu na wieczorne spotkanie z Żyletą. O zmroku chwycił w dłoń litrową butelkę i wybiegł w ciemność. Barohotel był pełen Gazomierzy, nie przeszkadzało to jednak w ściągnięciu preparatu (Faszysta był trochę zmęczony poprzednim wieczorem, szybko jednak doszedł do siebie). Tym niemniej okazało się, że tylko kwestią czasu są kolejne zejścia z piedestału. Po godzinie trójka naszych bohaterów była już tylko dwójką, za chwilę.

niedobre literki

I pociągnął, aż zafurkotało. Ropucha westchnęła głośno. Ale nie, jeszcze nie. Czarna folia odsłoniła kolejną, tym razem białą.

- Boże, wykończy mnie to napięcie.

- Panie Tomaszewski, mówił pan coś?

- Nie, przepraszam, panie… doktorze.

Tomasz o włos nie dodał „panie Krewetko”.

Krewetka złapał w krzywe palce kolejną warstwę i odsłonił to, na co wszyscy czekali. Przez grupę przelała się fala rozczarowania i obrzydzenia. Ciało wcale nie wyglądało jak jedno z tych, które pokazywali w CSI na Polsacie.

- Ale macie miny, jakbym wam co najmniej ukradł prezent gwiazdkowy i podłożył zamiast martwą ropuchę.

Moje fasolki

Ewa Chotomska

W miasteczku za rzeką, gdzieś bardzo daleko
Mieszkała ropucha kłamczucha.
Kto do niej przychodził, ten ze mną się zgodzi,
Że nikt się ropuchy nie słuchał.

Ref: Ropucha kłamczucha bez przerwy kłamała,
że woda jest sucha, że krucha jest skała,
że mleka nie będzie już więcej od krowy,
bo ta się przestawia na sok malinowy!
(Też pomysł! Co Ty! Mniam mniam!)

Raz kiedyś za rzekę przybyła wycieczka
Zobaczyć takiego kłamczucha,
Ktoś nawet w gazecie zamieścił z nią wywiad-
Tak sławna się stała ropucha!

Ref: Ropucha kłamczucha bez przerwy kłamała,
że woda jest sucha, że krucha jest skała,
że mleka nie będzie już więcej od krowy,
bo ta się przestawia na sok malinowy!
(Też pomysł! Co Ty! Mniam mniam!)

Niedawno z miasteczka daleko za rzeką
zniknęła ropucha kłamczucha.
Ci, którzy ją znali, podobno czytali,
Że wpadła boćkowi do brzucha!

Ref: Ropucha kłamczucha bez przerwy kłamała,
że woda jest sucha, że krucha jest skała,
że mleka nie będzie już więcej od krowy,
bo ta się przestawia na sok malinowy!
(Też pomysł! Co Ty! Mniam mniam!)

Miłości wystarczy, że jest.

Się wydaje mnóstwo czasu, być może nie starczy mi go, by wam wszystko opowiedzieć, więc postaram się wam wszystko przybliżyć. Zaczynając tym razem, ku swojemu zaskoczeniu od środka.
Środek nie jest początkiem, ani końcem, więc mogę spokojnie ominąć okres płodowy i wczesne dzieciństwo, którego i tak nie pamiętam, pomijając kilka historii, które zostały mi opowiedziane.
Siedząc na ławce, było ciepło, lato w pełnej formie, na niebie kilka białawych chmur, tak więc siedząc na niej, na ławce oczywiście, w towarzystwie drzew mieszanych obserwowałam żabę, tak mi się wydaję, że to była żaba, choć możliwe, że to była ropucha. Była brązowa, koloru szyszek, które rozrzucone zostały przez świat, może przez drzewa. Obserwując żabę, tudzież ropuchę doszłam do wniosku, że boję się tych stworzeń, które kiedyś namiętnie całowałam, chcąc, by zamieniły się one w księcia. Żaba, ewentualnie ropucha poddawała się moim pieszczotom, jednakże nie widziałam u niej postępów reaktywacji w księcia. Jedna z nich nie była taka uległa i z śmiałością wyrwała się z moich rąk i wyskoczyła na polną drogę. Kiedyś moja opiekunka powiedziała, że gdy będę wpatrywać się w oczy ropuchy to umrę. Od tamtej pory boję się ropuch. I wydaje mi się, że to była.