O czym chcesz poczytać na blogach?

Rodzina borgiów

Laudate

On zrzuca tę czerwoną sutannę!

Rolę papieża Aleksandra VI gra Jeremy Irons i to powinno wystarczyć jako najważniejsza rekomendacja. Bo nawet jeśli ktoś nie gustuje w serialach kostiumowych, nie lubi intryg i rozlewu krwi – powinien zobaczyć „Rodzinę Borgiów”. Irons gra naturalnie i oszczędnie, nie ma pereł we włosach – ale oglądanie go to prawdziwa uczta. Papieska, renesansowa uczta.

PS. Warto zwrócić uwagę na wątek polski: młodzieniec, którego więzi sadysta Lodovico il Moro to prawowity dziedzic i książę.

I wieków. To naprawdę odświeża.

  • SAWA mówi:

    U mnie na półce stoją – Borgiowie Gervasio i Rodzina Borgiów Puzzo. Z całą pewnością przeczytałam tylko jedną i to raczej Gervasio i na dodatek tak dawno, że niewiele pamiętam. Zachęciłeś mnie więc do sięgnięcia po tę lekturę, a na film poczekam, bo kanał HBO posłałam do diabła za ich wieczne “byle co”.
    .

  • Raj za rogiem | Recenzje książek i filmów, a czasem trochę prywatnych przemyśleń autorki.

    Filed under Książki

    Jedna odpowiedź na „“Zamek z piasku, który.

    Si Deus pro nobis, quis contra nos? - Onet.pl Blog

    Amerykański powieściopisarz włoskiego pochodzenia Mario Puzo, autor m.in. takich dzieł jak „Ojciec chrzestny” czy „Rodzina Borgiów”, w swojej twórczości znaczący nacisk kładzie na instytucję rodziny, podkreślając jej wartość zarówno dla społeczeństwa, które tworzone jest z niezliczonej ilości familii, jak i dla członków wchodzących w jej skład.

    Dyszy albo całkiem obumiera. Dodam także, iż bardzo brzydzi mnie z drugiej strony współczesna propaganda, mająca na celu odebranie prestiżu rodzinie.

     

    Szanujmy i dbajmy o instytucję rodziny. Dzięki temu nasze życie będzie szczęśliwsze i łatwiejsze. A przecież chcemy, aby nasza egzystencja taka właśnie była. Rodzina jest najważniejsza? Aż w taką skrajność nie popadajmy. Aczkolwiek jest bardzo, bardzo.

    Zapiski schyłkowca

    Kolana. Wrr.... chyba zamknę tego paskudnego Pecha w piwnicy, niech kwiczy w samotności. Mam już jego wybryków po wyżej nosa! Aktualnie chyba wyczuł mój bojowy nastrój bo zaszył się gdzieś w mysiej dziurze i nie daje znaku życia... tfuuu.... jakiego znowu życia? Powiedzmy- pewnego rodzaju egzystencji.

    Jutro zanoszę papiery na kulturoznawstwo. Klamka zapada z trzaskiem, chociaż żal mi, że muszę zrezygnować z etnologii. No cóż, Los tak zadecydował i nie mogę się dłużej buntować. Ostatnio zaczynam wierzyć, że coś mną kieruję. Jakieś wredne.Zauważyłam w mojej biblioteczce paskudne braki. No tak, robię w końcu za bibliotekę publiczną ;)
    Tyle tylko, że zaczynam zapominać, co komu pożyczyłam i to jest pewnego rodzju problem. Trzeba będzie podzwonić po ludziach i książki odzyskać. Pratchetta nie ma jednego. "Rodziny Borgiów" nie widzę... oj nieładnie, nieładnie. Nie dość, że ślepnę, to jeszcze zaczynam cierpieć na sklerozę!

    Odliczam dni do wyjazdu. To już w przyszły piątek! Mam nadzieję, że moje gardło się uspokoi do tego czasu, bo z bólem łazić po Krakowie, to nie jest.

    deila blog

    Był lekiem na ból.
    Rozmowa z M. i już wszystko na swoim miejscu; przynajmniej teoretycznie.
    ...

    Śnieg, jak wełna - biała czapa na mojej ciemnej czuprynie, świat obserwowany zza zaparowanych okularów i perfumy z szalika w płucach za każdym głębszym oddechem. Rodzina Borgiów w torbie, słuchawki discmana w uszach, wspaniały podkład do rzeczywistości.
    Czasami dobrze jest przenieść się w inny świat.
    Ten lepszy.

    Ach, i tak na zakończenie:
    BARDZO kocham swoją Mamę.

    skomentuj (3)