O czym chcesz poczytać na blogach?

Riff

Spine w studiu

Się jak żar

Bo jestem ciągle taki sam, bo jestem ciągle taki sam

Taki sam, taki ja, taki sam jak ja x2

Mac: beatbox



PS. Jak widzicie wpisałem miejsca gdzie jest beatbox, dla ludzi, którzy się zastanawiają „o cio chozi jakbi?”. Parę razy spotkałem się z tekstami typu „to wy nie macie dj`a?” albo „te beaty i scratch`e to puszczacie z jakiej płyty są?”, więc od teraz będę zaznaczał w tekstach (bo ciągle mamy tu do czynienia z wokalem) gdzie występują beatbox`y.
Pozdro

WaszMac

04:27, spine-w-studiu , teksty
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 31 maja 2007
Oni byli zachwyceni koncertem.

A Ty?

 

01:06, spine-w-studiu , Riff majaczy
Link Komentarze (4) »
.

zostaw mnie bez tchu raz jeszcze



Load up on guns, bring your friends
it's fun to lose, and to pretend
She's overboard, and self-assured
[She's over-bored, Myself assured]
I know, I know, a dirty word
[Oh, no, I know, a dirty word]
Hello, hello, hello, hello
Hello, hello, hello, how low? (x2)
hello, hello, hello
With the lights out, it's less dangerous
Here we are now, entertain us
I feel stupid, and contagious
Here we are now, entertain us
A mulatto, an albino, a mosquito, my libido
Yeah, (guitar riff) Yay, (guitar riff) Yay
I'm worse at what I do best
And for this gift I feel blessed
Our little group has always been
And always will until the end
Hello, hello, hello, hello
Hello, hello, hello, how low? (x2)
hello, hello, hello
With the lights out, it's less dangerous
Here we are now, entertain us
I feel stupid, and contagious
Here we are now, entertain us
A mulatto, an albino, a mosquito, my libido
Yeah, (guitar riff) Yay, (guitar riff) Yay
(Guitar solo)
And I forget just why I taste
Oh.

ŻULwiki

Mojej frustracji. Przynajmniej będziecie wiedzieć, od czego trzymać się z daleka. No i nie wykluczam, że czasem trafi się jakaś perełka. W następnych odcinkach będę jechał pewnie po dwóch, trzech zespołach na raz, lecz dziś na rozgrzewkę tylko jeden. Przed Wami: SATURDAY TEA!

 

 

Pewnego razu, będąc trochę wcięty, znudzony bełkotaniem do siebie, chwyciłem za gitarę i postanowiłem, że ułożę tak bardzo indiański riff, że żadna dziewczyna mu się nie oprze. Po piętnastu sekundach intensywnej pracy, riff był już gotowy. Nóżka sama mi do niego podskakiwała. Uznałem, że jak dołożę gdzieś power chordy, to mam właściwie gotowy singiel. Nic tylko wysyłać do Trójki/Euro i czekać aż zaproszą mnie na koncert w studiu. A potem wytrzeźwiałem.

Jakiś czas potem usłyszałem gdzieś „The Girl From Planet Monday”. Ja nie wiem, może chłopaki mieli jakąś zakrapianą próbę dokładnie wtedy, kiedy ja sobie brzdąkałem, a Muzie Indie Rocka.

Jeśli mowa jest srebrem, a milczenie złotem, to surowca tak cennego jak Muzyka jeszcze nie odkryto. | e-blogi.pl

Dekoracją. Póki co mam 4 bibuły, serwetki i watę. A jak chcą czegoś więcej, niech przynoszą. Mam ich gdzieś, dokładnie tam...


A jeszcze jutro klasówka z geografii. A trzeba Wam wiedzieć, że między mną, geograficą a geografią panuje wzajemna nie-miłość. Zresztą, jak znajdziecie mi osobę, która ową pAnią lubi, będę z Was wielce dumna. Nawet nauczyciele źle o niej myślą :-D


Co jeszcze?... Ano, napisałam kawałek tekstu do piosenki. Szkoda tylko, że za cholerę melodii znaleźć nie umiem. Nie wspominając o pasujących riffach. Mało deathmetalowy tekst, to i deathmetalowe riffy ciężko będzie podpasować... Bywa :-)


Pozdrawiam :-)


P.S. Tak, nie wydaje Wam się. Wstawiłam kilka uśmieszków :-]


Komentuj [0]


Druga notka dzisiaj. @ 2009-11-23 22:18

A na wstępie ugryzłam się w język. Boli.


Dzisiaj odkryłam nowe hobby, które opisać można: Fotka.pl->szukaj->Zaawansowane->Mężczyzna->15-22lata->Włosy Długie->wejść na co lepszy profil->opis->kontakt->napisz wiadomość..

kilka prostych słów,skomplikowanych...

Móc Jamować bez przeszkód

Bez żadnego pośpiechu

bawić się i śmiać,

grając przy tym

Riffy, które niszczą!

Są epickie

i legendarne

Coś z tego wyjdzie...

tak myślę...

Oni też tak myślą

Mamy nadzieję...

Wiemy to na pewno

Te...

Riffy niszczą!

Są epickie

I legendarne

Nie spieprzymy tego!

Damy z siebie wszystko

Ja dam...

Oni też dadzą wszystko

Nie spieprzymy tego!

Będzie epicko

Nasze riffy niszczą!

 

Kształtowanie

Friendly Fires. CKOD uciekają w kierunku smukłego, łatwoprzyswajalnego popu. To jeden z lepszych utworów na płycie. „Dalej pójdę sam” – faktycznie można ich na trzy minuty zostawić samych sobie. Czas, gdy miotali na lewo i prawo butelki z benzyną i kamienie bezpowrotnie minął. Następnie wystawiają „Białą Flagę”. Epicki niemal początek zwiastujący numer na światowym poziomie, słyszymy jeszcze inspiracje „Shut Up and Let Me Go” The Tings Tings i wracamy do kraju. Buntowniczy, wręcz rebeliancki kawałek w konwencji pop, westernowe riffy i spadające bomby. Nie za dużo tu tego wszystkiego? „Matka Noc” – to początek w stylu U2 lub The Cure, potem bauhausowo-joydivisionowe brudne riffy, znów kołatki a la Friendly Fires okraszone ciekawym tekstem. Słyszalna jest w tym kawałku rama kompozycyjna. „Wiemy wszystko” to drugi spośród moich faworytów na płycie. Ładnie skrojony pop-rock w stylu Tahiti 80 z lekkimi przesterami wyciętymi z muzyki zespołu South. Wreszcie słychać nieco psychodelii. „Na kredyt” to z kolei spotkanie UNKLE z muzykami Kula Shaker pozbawionymi.

Do what they say


wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad

back

design by Moony

Falling away from Korn
Czarna kotara skutecznie zasłaniała scenę. Nikt nie widział co się za nią dzieje. Pięciotysięczny tłum czekał w napięciu na gwiazdę wieczoru. Nagle zgasły światła, i wszyscy zamilkli. Ciężkie gitarowe riffy wbiły publiczność w podłogę. Okrzyk euforii wydarł się z tysiąca gardeł. Przewieszony przez barierkę nie mogłem wierzyć własnym uszom. Oto i jestem na koncercie Korna, swojego ulubionego zespołu i właśnie zaczęli grać „Here to Stay”. Kotara opadła malowniczo ukazując Jonathana Davisa stojącego na środku sceny, odzianego w skórzany kilt i czarną podkoszulkę, dzierżącego w rękach mikrofon ustawiony na charakterystycznej podstawce. James Shaffer, znany też jako Munky stał po lewej stronie wokalisty i miotając się przed mikrofonem grał ciężkie.