O czym chcesz poczytać na blogach?

Reykjavik

...A wszystko zaczęło się w miejscu, które bez pamięci pokochała każda komórka mego ciała - w Warszawie. - Onet.pl Blog

Nawiązać z nią wzrokowy kontakt. Bo w oczach tkwi siła duszy. A ona nie mogła pozwolić, by jej dusza była dostępna dla świata.
          Pytanie o powód jej izolacji względem ludzi jest jak pytanie o sam sens ludzkiej egzystencji (albo po co było Chelsea Londyn hiszpańskie drewno za 50 milionów) - Nikt nie zna odpowiedzi. Dotychczas tylko dwie osoby zdołały sprawić, że Sesselja Natansdóttir otworzyła przed nimi drzwi do ukrywanej w sobie tajemnicy. Tylko te dwie osoby miały na tyle cierpliwości by powalczyć o zaufanie szarookiej Islandki. Jedną z nich była Heidi, która jest powodem jej wizyty na Reykjavik Airport.
          Heidi była osobą, z którą Sesselja do dziesiątego roku życia dzieliła pokój o ścianach we fiołkowym kolorze. To ona była głównym, zazwyczaj jedynym towarzyszem zabaw w okresie dzieciństwa. Ona pomagała jej w lekcjach i stawała za nią w obronie, gdy miała problemy z dzieciakami w szkole. To ona nauczyła ją sztuki makijażu i pomogła jej wdrążyć się w świat dorosłych. Mówiąc krótko, Heidi była jej siostrą, która dwa lata temu opuściła Islandię wyjeżdżając do Austrii.
          Przerażający wrzask spowodował, że dziewczyna nieznacznie podskoczyła na.

paprochy

Czarny kapelusz będzie towarzyszem mojej podróży. Podniosłem go z ziemi ostrożnie, jak gdyby był żywą istotą, starannie wytarłem krople deszczu, włożyłem na głowę. Nakrycie dla moich myśli, moje schronienie przed światem. Bezsenne godziny i półciemność nocy. Sen przyniesie ukojenie.

Niebieska i biała, nieodzowny element każdego dnia, komplet idealny. Apatyczny, takim mnie dzisiaj określono. Nie zdolny do wypowiedzi, konstruowania myśli, siedzę. Wpatrzony w miasto dymu w oczekiwaniu zmian, siedzę. To się musi skończyć. Wszystko ma swój początek i koniec, zastanawiam się czy początek dotyczy także mnie. Wracam myślami do czasów, kiedy biegałem po krętych uliczkach Reykjaviku z moimi kolegami, wykasowane. Wspomnienia te są już bezbarwne, stają się przeźroczyste, bezwonne. Moje otoczenie nawet na chwilę nie pozwala zapomnieć o tym, że nic, co było, jest i co dopiero ma się wydarzyć nie jest realne. Zmyśliłem siebie.
Budzę się przywiązany, przywarłem do łóżka bez możliwości ruchu. Niebieska, biała. Moje niekontrolowane wybuchy agresji doprowadzą mnie do końca. Leżę, zegar wybija kolejną godzinę. Dźwięk przesuwających się wskazówek to muzyczna uczta dla mojej zmęczonej głowy. Mijają godziny, więzy, którymi zostałem spętany jakby się poluzowały. Ręka, noga. Jeśli się z tego oswobodzę, nie pozwolę sobie na kolejny raz..

Hiszpania moja

W poniedzialek dolecielismy do Kopenhagi i tam piekna niespodzianka. Miasto jest przeurocze, sliczna architektura, wszystko czysciutkie, pieknie utrzymane. Bylismy tam tylko jeden dzien i na pewno wrocimy bo zostalo nam jeszcze tyle rzeczy do zobaczenia! Jest co prawda drogo i to dalo sie odczuc na kazdym kroku, ale lepszego rozpoczecia podrozy poslubnej nie mozna sobie wymarzyc. Pogoda byla bardzo ladna, slonecznie i dosc cieplo. Schodzlismy cale centrum, naprawde nie wiem ile kilometrow udalo nam sie przejsc, ale o wiele wiecej niz w ostatnim roku razem wzietym :)

Poznym wieczorem wsiedlismy w samolot do Reykjaviku. Halasy robil dziwne,  buczal i wyl, ale bylam tak zmeczona, ze natychmiast zasnelam. Z lotniska odebrali nas gospodarze z osrodka, w ktorym sie zatrzymalismy. Zawiezli nas do super domkow kampingowych. Czysciutkie, piekne, z lazienka, telewizorem, lodowka, mikrofalowka, zostawionym w lodowce sniadaniem na nastepny dzien itp. Ful wypas, lozko wygodne (w Kopenhadze zreszta tez), cieplo i milo. Teraz wlasnie jedziemy na lotnisko po samochod i udajemy sie do Reykjaviku. Mamy napiety rozklad podrozy, bo niestety linie lotnicze odwolaly nasz lot i wracamy dwa dni wczesniej niz planowalismy. Jak na razie nic jeszcze tutaj nie widzielismy, ale zimno nie jest (G. z krotkim rekawem pomyka, ja jednak w.

borntosleep - Onet.pl Blog

333998 znaczacych spojrzen
3528 afer i intryg


30 września 2009
#336 praha vs praga polnoc

  
także tego. po zwiedzeniu europy od moskwy po reykjavik postanowilam, ze czas najwyzszy poznac stolice wlasnego kraju (oprocz jednodniowego epizodu 16 lat temu udalo mi sie nigdy nie postawic stopy w warszawie). i zdziwil mnie bardzo caly czarny pr jakim oblewa sie najwieksze polskie miasto. choc oczywiscie momentami architektura przyprawia o dreszcze (te super nowoczesne drapacze chmur nie w mniejszym stopniu niz sasiadujace z nimi bloki z wielkiej plyty) to jednak (po pierwsze w glebi duszy uwielbiam obrzydliwe miasta, po drugie:) caly dodatek kulturalno-artystyczno-klimatyczny + zycie nocne (z ktorego az tak bardzo nie skorzystalam choc zycie nocne w podziemiach warszawy centralnej poznalam bardzo dokladnie) + wrazenie ze to tutaj wlasnie wszystko sie.