O czym chcesz poczytać na blogach?

Rehabilitacja po udarze

Moja codzienność ... - Onet.pl Blog

Dzieckiem,  za 5 miesięcy dopiero skończy 11 lat. No i tak to jest, że troska o wnuki także nas dosięga, nie powiemy: to sprawa rodziców.  Wieczorem zaś odwiedziła nas starsza córka męża. Przegadaliśmy ponad 3 godziny w fajnej atmosferze. 

Po tej dużej porcji  dopieszczenia przez dzieci i wnuki, niedzielę spędziliśmy sami z mężem, w rozleniwieniu  na tarasie. Dopiero po południu zaczęło się chmurzyć . A jutro jedziemy do brata i bratowej na grilla i oczywiście rodzinne.

Zrobiliśmy opryski drzew, a po skoszeniu trawnika, odchwaszczenie. Wczoraj już zauważylam pierwsze wiśnie, jabłka, owoce aronii. Nawet mały agrest, który w kwietniu dostałam od sąsiada , ma już parę owoców.

Wczoraj rozpoczęlismy z mężem rehabilitacje, ja w południe, mąż po południu. Dwa razu w roku korzystamy z zabiegów, gabinet mamy po drugiej stronie ulicy, więc póki jest skierowanie i zabiegi bezpłatne, trzeba korzystać. Trudno jest teraz podjąć decyzję o wyjeździe do sanatorium,.

Przejęła się moją chorobą, jesteśmy w stałym kontakcie telefonicznym, ale nie widziałysmy się rok. Twierdzi, ze widać brak moich 6 kg, że cera także wskazuje na dolegliwości. Nie ma lekko z mężem, to trudny człowiek. Na szczęście nie pije, jest po udarze. Chyba w odruchu żalu za grzechy, kupił jej samochód. A samochód to nie wszystko, trzeba być po prostu człowiekiem.

W sobotę zaprosiliśmy naszych znajomych na kolację. Powtarzam się, ale bardzo lubię te spotkania raz w.

gdzie nie sięga światłość...

... dopiero co wróciłam, a znowu mnie nie ma... no jednak jak to u mnie jeśli jest źle, to zawsze może być gorzej i to praktycznie pewne że tak będzie...w zeszłą niedzielę mama miała mały udar, teraz czuje się dobrze,ale kompletnie wszystko spadło na mnie...a żeby jeszcze było fajnie to dziś zwolnili ją z pracy, a właściwie  z końcem tygodnia więc sama dziś odeszła... więc szkoda gadać...właściwie nie ma się nawet komu. sobota, 09 lipiec 2011, 14:04 ...nareszcie pogoda się poprawiła i wyszło normalne słoneczko, a ja zamiast być radosna i się cieszyć to jakiegoś doła załapałam... chyba dopadła mnie jakaś chandra z powodu braku zmian... fakt, że nic nie jest gorzej niż było, w każdej dziedzinie mojego.Do zeszłego roku nie szykuję się z nimi...brak czasu, zdrowia, funduszy i może chęci na przebywanie z niektórymi osobami, ale i tak jest przykro... nieliczni przyjaciele, którzy byli mają swoje własne życie, olali mnie i już... leczenie trwa, rehabilitacja domowa też,a le ja żadnych rezultatów oprócz bólu nie widzę, następne cholerstwo się przyczepiło z prognozowanym złym zakończeniem... chociaż jedna pozytywna rzeczy, wczoraj jak byłam w pracy, to przed wieczorkiem.

schizophrenias.blog

Pracować muszę. Wciąż jestem wycofana, czy to przez leki, czy przez chorobę. Ale to jest fakt.
Wolałabym nie brać leków. Nie byłabym tak otumaniona. Ale muszę, bo tak trzeba, bo będzie nawrót i szpital i znowu rok z życia wzięty. To prawie tak jak udar, albo zawał - długotrwałe leczenie i chyba nigdy już nie wrócę do formy z czasów kiedy byłam zdrowa. No bo czas ucieka.
Chyba jestem infantylna. Nie wierzę w siebie, nie ufam sobie i nie umiem rozpoznać kiedy coś złego się ze mną dzieje..

skomentuj (0)

rozterka 2010-09-19 11:25:29

Siedzę przed komputerem i zastanawiam się, co napisać. Może to, że wiele rzeczy mi nie wyszło, że wiele osób nie popierają mojego pomysłu z pisaniem bloga. Oni to wszystko mają na co dzień i nie chcą o tym czytać. Może to, że ciągle coś jest nie tak. Może to, że są olimpiady specjalne  i ja tego nie popieram. Ja po prostu nie chcę być tym, kim jestem. Nie.

Właśnie, kim są ci oni?), wszystko jest wtedy w porządku, idzie Ci świetnie, ale to wciąż będzie życie w czterech ścianach.
Wycofanie. Cokolwiek nie robisz, to się wycofujesz, udajesz, albo grasz. Nie jesteś sobą. Zastanawiam się nad definicją rehabilitacji i leczenia schizofrenii. Przeszukałam cały internet i nie pisze nic na ten temat. To znaczy pisze; chodzić do lekarza, brać leki, ewentualnie psychoterapia, bo zmniejsza prawdopodobieństwo nawrotu, ale to wciąż jest tylko prawdopodobieństwo..

kapelan - bloog.pl

    Wracam z oddziału, kolejne już dziś wezwanie. Do szpitala trafiła młoda kobieta (niespełna 30 lat) z rozległym udarem. Potem na na OIOM został przywieziony pacjent, który miał rozległe obrażenia, m.in. głowy, (spadł z wysokości - chyba malował dach). Ten człowiek nie skończył jeszcze 25-ciu lat. Oboje walczą o życie, jeśli doczekają rana, to tylko z Bożą.

Trzeba jeszcze pocierpieć...

poniedziałek, 23 czerwca 2008 14:07
    Nocą wróciłem z Pisza. Pobyt w parafii M. Bożej Ostrobramskiej zleciał błyskawicznie. Cieszę się, że mogłem znów.
W Bożym Miłosierdziu. Będę pamiętał o nim w modlitwie.
    Rozmawiałem dziś z panem doktorem, który ma mnie operować. Zabieg będzie w Wielki Czwartek (najprawdopodobniej między 14-stą a 15-stą). Nie wiem ile czasu potrwa leczenie, rehabilitacja. Być może, przez długi czas, nie będę miał dostępu do netu. Czytelników bloga proszę, by czasem westchnęli za mnie do Boga, ja ze swej strony obiecuję pamięć o Was. Siebie też Jemu polecam, godząc się całkowicie z Jego wolą. Niech.