O czym chcesz poczytać na blogach?

Ręczniki

.:Samotnosć:.

Chłopaki podawali tylko sobie, a tak poza tym oni przeważali, bo ich było więcej i w dodatku do nich doszedł jeszcze mój brat. No i zaczęliśmy się rzucać meduzami, chlapać się, a również się podtapiać. Oczywiście bitwę tą wygrali chłopaki. Po południu umówiłam się z Magdą, że sobie posiedzimy na tarasie lub na huśtawce, ale jednak grałyśmy w babingtona. Gdzieś tak o godzinie 16-17 Rafał z Krzyśkiem zaczęli nas namawiać, żebyśmy poszły z nimi na plażę się pokąpać, ale my nie chciałyśmy pójść, więc poszli sami. Oczywiście oni poszli mając na sobie tylko bokserki, a pod spodem gacie no i jeszcze mieli ręcznik. Magda wymyśliła, żebyśmy poszły na plażę zabrać im ręczniki i powiesić na znaku drogowym. Jednak za pierwszym razem nam się to nie udało, gdyż jak szłyśmy spotkałyśmy ich po drodze jak wracali, ale Magda i tak przechwyciła Krzyśkowi ręcznik i szybko pobiegłyśmy go zawiesić na znaku.
Oni akurat poszli się trochę osuszyć, a Krzyś jak wrócił, a właściwie nas dogonił spytał się gdzie mamy jego ręcznik i dopiero póżniej powiedziałyśmy, że wisi na znaku. No i potem jak znów poszli na plażę, postanowiłyśmy pójść i odnaleźć ich ręczniki. Tak łatwo nie było ich znaleźć, gdyż zakopali pod piaskiem, ale na szczęście Magda wypatrzyła jakoś, gdzie one są zakopane. Na początku się tak skradałyśmy, żeby nas nie.

pisak szkolny

Udział w akcji "Lublin w sieci życzliwości":

warsztaty muzyczne dla podopiecznych Domu Dziecka nr 3 w Lublinie

warsztaty muzyczne dla uczniów SP nr 31 w Lublinie

Tagi: 2011/2012 akcja charytatywna dzień życzliwości KReAdukacja ogłoszenie pomoc Samorząd Uczniowski
22:07, wlodarczyk_marta96 , informacje su
Link Dodaj komentarz »
Uwaga! Potrzebne koce i ręczniki dla bezdomnych zwierząt!!!

W Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt w Lublinie (ul. Metalurgiczna 5) znajduje się około pół tysiąca zwierząt. Wśród nich trafiają się również zwierzęta chore albo bardzo młode, które wymagają lepszych warunków. Aby je zapewnić, potrzebne są koce i ręczniki, z których można zrobić posłania albo którymi można przykrywać chore psy i koty.

Jeśli macie kocyki lub ręczniki, które możecie przekazać schronisku, to bardzo o nie prosimy.

Zbiórkę.

Glam Love and Violin - Onet.pl Blog

Darek.
- Dziesięć euro od jednego zdjęcia – Wcisnął Marcin śmiejąc się pod nosem. – Nie no żartuję. Wjechaliśmy na autostradę słońca i za moment po waszej lewej zobaczycie Adriatyk. 

Adam zarzucił mi Iphone’m, a ja dłużej się nie zastanawiając stanęłam przy samym fotelu kierowcy i zaczęłam robić zdjęcia najcudowniejszych widoków świata. 

Dosłownie po kilku godzinach około godziny dwunastej zawieziono nas do małej miejscowości w górze rzeki. Zabraliśmy ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy, takie jak stroje kąpielowe, buty do pływania i ręczniki. Około godziny szesnastej Marcin i reszta będą czekali na nas w dole rzeki z autokarem.

Rozeszliśmy się do przebieralni, a kiedy byliśmy gotowi zebraliśmy się w jednym miejscu. Było nas aż piętnaście osób. W jednym pontonie siedziałam ja, Adam, Adne i Tommy. W drugim pontonie siedzieli tancerze. W trzecim siedziała Camila, Isaac i Monte, a w czwartym Monika i trzech Hiszpanów. Do każdego z nas doszedł skiper, który na końcu pontonu nami sterował. 

- Dobra to na początku, aby  było nam łatwiej, ja mam na imię Mario i radziłbym wam się mnie słuchać. –.

"Komm und hilf mir fliegen Leih mir deine Flügel Ich tausch sie gegen die Welt Gegen alles, was mich hält Ich tausch sie heute Nacht "

- Co?
- Nic... - pocałowała go.
- Patrzcie jakie piękne niebo... - powiedział Gucio
Lena usiadła na piasku. Tom podszedł i przytulił ją od tylu. Reszta też usiadła obok nich. Siedzieli i podziwiali piękny zachód słońca...

C.D.N :)
komentarze [0]

Rozdział 26 >> niedziela, 29 kwietnia 2007 19:40:25


Są już na plaży. Rozpakowali się.
-Nareszcie – rozmarzył się Tom
-Patrz ile lasek... :D – unosi brwi Georg do Gustava
-No hehe
-J Idziemy do wody! – krzyknął uszczęśliwiony Bill
-ok. to my będziemy się opalać
Zostawili rzeczy i śmigają do wody. Paula z przyjaciółką rozłożyły ręczniki i zaczęły się smarować kremem do opalania. Gdy już skończyły, położyły się na ręcznikach. Lenka zdrzemnęła się. Słońce mocno grzało i świeciło. Paula czytała gazetę. Odwrócona była plecami do morza, zwrócona w stronę miasta. Leżała na brzuchu. Słychać było piękny szum fal. Chłopcy wyszli z wody skradając się po cichu podeszli do dziewczyn. Tom zauważył Lene drzemiąca. Postanowił ja orzeźwić. Bill klęknął przy Pauli. Zmoczył ja wodą. Położył ręce na jej ramionach.
-Bill! jesteś cały mokry! Zejdź ze mnie! Brr... zimno
Tom również mokry stanął przy Lence, tuż przy jej głowie. Wziął swoje dredy i zaczął wyciskać z nich wodę na.

Magda M - dalsze losy wg mnie - Onet.pl Blog

Mu uciec,

- Obiecujesz? - na chwilę przestał,

- Mhm, chciałam powiedzieć, że seksownie wyglądasz w tym fartuszku, aaaa Piotrrr, przestań...

- ... - wspólnie opadli na łóżko łaskocząc się nawzajem i śmiejąc,

 

Pakowanie zostawili sobie na potem, wszystkie rzeczy były naszykowane, trzeba było je tylko włożyć do walizek. Jak to bywa Piotr miał mniejszą walizkę a Magda nie mogła swojej dopiąć.

- Pomogę Ci, zaczekaj. Magda co Ty tam nabrałaś?

- Jedziemy na trzy tygodnie tak?

- No tak, wiesz co u mnie jest jeszcze miejsce, daj kilka rzeczy do mojej walizki.

- Mhm, to może te jeansy i ręczniki - przełożyła do drugiej walizki kilka rzeczy,

- Coś jeszcze tutaj dajesz?

- Mhm, kosmetyczke, ale to po kąpieli. Nie zamykaj jeszcze.

- Robię kawę, chcesz?

- Tak, z mlekiem poproszę. To ja pójdę wziąć szybki prysznic, wypijemy kawę i możemy się zbierać.

- Z mlekiem - cmoknął ją w policzek,

 

Godzinę później oboje byli gotowi do drogi. Magda sprawdzała jeszcze czy zamknięte są okna, powyłączane sprzęty. Choć Sebastian miał zaglądać do mieszkania wolała się upewnić.

Piotr zwiózł jedną walizkę i spakował ją do samochodu. Magda przekręciła klucz w drzwiach i dźwignęła walizkę ciągnąc ją.

Line of my life - Onet.pl Blog

Pielęgniarka przyniesie Ci Twoje ubrania.
     Zgodnie z obietnicą, dawny nauczyciel zabrał ją ze sobą. Dom Pana Bachmanna wyglądał pięknie: była to duża willa, przed którą rozciągał się ogród z niewielką fontanną. Między kwiatami krzątała się jakaś kobieta w śmiesznym, niebieskim kapeluszu.
Alice niepewnie wysiadła z samochodu, bojąc się reakcji reszty domowników. Spoglądała bowiem na siebie przez pryzmat dziewczyny żyjącej na ulicy. Kobieta na ich widok przestała zajmować się roślinami i natychmiast podbiegła rzucając się Alice na szyję.
-Jak miło, że już jesteście. Danny opowiadał mi o Tobie. Przygotowałam Ci już pokój, parę ubrań i ręczniki. Mam nadzieję, że Ci się u nas spodoba.
-Alice, to jest moja żona, Emma.
Dziewczyna nie ukrywała zaskoczenia. Państwo Bachmann byli naprawdę wyjątkowi. Kto inny przyjąłby ją w taki sposób?
-Proszę, wejdź do środka, musisz poznać kogoś jeszcze.
Wnętrze posiadłości robiło nie mniejsze wrażenie. Całość wyłożona była boazerią, wszędzie wisiały różnorodne obrazy, stare zegary i fotografie w złotych ramkach. Emma zaprowadziła ją do kuchni. Na stole stał już gotowy obiad.
Obok stała wysoka, brązowowłosa dziewczyna.
-Tato, już jesteś! Och, widzę, że nie sam...
Mruknęła, patrząc na Alice.
-Alice, to jest nasza córka, Viki.
Dziewczyna bez.

Last winter

Pytanie tylko dlaczego zatrzymujemy się na każdym piętrze???
Po trzecim przystanku mogłyśmy wreszcie wysiąść na swoim piętrze. Na szczęście nie musiałyśmy długo szukać naszego pokoju, bowiem był on prawie naprzeciwko windy. Otwierając drzwi marzyłam tylko o chłodnym prysznicu i szklance zimnej wody, bo pot lał mi się strumieniami po plecach.
Pokój był w miarę. Dwa dość duże łóżka, lodówka, telewizor, duże lustro, łazienka z wanną i prysznicem oraz balkon z widokiem na miasto i wejście do hotelu. Musiałyśmy czekać kolejne 10 minut za nim tragarz przyniósł nam walizki (1 dolar), potem trzeba było znaleźć sprzątacza (1 dolar) i poprosić go o świeże ręczniki (1 dolar). Zadziwiające jak łatwo można tu wydać 10 zeta w ciągu dwóch minut, na usługi, które w Polsce są darmowe…
Po 20 minutach od przekręcenia kluczyka w drzwiach naszego pokoju byłam już gotowa do wzięcia prysznicu. Zaopatrzona w świeże ręczniki, żel mandarynkowy, szampon rumiankowy, szczotkę do włosów i pastę ze szczoteczką do ząbków wgramoliłam się za kotarę. Przez kolejne pół godziny chlupałam się wesoło, aż do momentu kiedy musia zaczęła na mnie wrzeszczeć, żebym się streszczała, bo ona też chce się wykąpać, przed wyjazdem do Sekalli (jednym z dwóch centrum Hurghady).
Z niechęcią więc wylazłam spod prysznica, ubrałam świeża.