O czym chcesz poczytać na blogach?

Ramsey

Rainy London - Onet.pl Blog

Mój styl.
Nikt nie lubi dziwnych i nudnych osób takich jak ja i mimo iż jestem cierpliwa i spokojna, to moja cichość i tak przewyższa nad tym wszystkim.
Ramsey pewnie zaraz wybuchnie, że jestem chora psychicznie, bowiem tak sądzę, więc lepiej by było się nieco uciszyć.
Włączyłam radio i zaczęłam wymachiwać lekko rękami do melodii, wypełniającej cały samochód.
- I spróbuj mi teraz wmówić, iż jesteś osobą cichą.- Aaron zaśmiał się lekko i wbił swój wzrok w moją twarz.
- Po prostu mam dzisiaj dobry dzień.- Zanuciłam mu w rytm podkładu, po czym oboje wybuchliśmy śmiechem.
Może i teraz Ramsey miał rację, potrafię się rozkręcić, ale to tylko w jego towarzystwie.
My jesteśmy dla siebie stworzeni. Wypełniamy się nawzajem, łączymy się, stajemy się jednością, z dnia na dzień coraz bliższą, i aż trudno pomyśleć, że kilka miesięcy temu mogłam nawrzeszczeć na niego za wylanie jakiejś kawy, czy tam czegoś..
-Weź głośniej! Coldplay leci!- Ze śmiechu wyrwał mnie uradowany głos brązowookiego.
Mówiłam już, że wielbi ten zespół?
Moje usta wygięły się w wielki banan kiedy zaczął nucić Paradise.
Jego głos był idealny. Z zapałem.

This is my London. - Onet.pl Blog

O ile w tej poobijanej przez piłkę głowie jeszcze coś zostało...

- Tego, że się ze mną przespałeś?- zapytałam, chodź wcale nie chciałam znać odpowiedzi.

- Nie- zaprzeczył szybko,chwytając w swoje ręce moją dłoń.- Nigdy tego nie żałowałem.

Oszołomiona patrzyłam jak przywiera do niej ustami, składając długi, czuły pocałunek. Dreszcz, który przebiegł po moich plecach nie wróżył nic dobrego. Szybko wyrwałam dłoń,patrząc na Ramsey’a szeroko otwartymi oczami.

- Pozwoliłem ci odejść...Pozwoliłem aby to wszystko tak się potoczyło. Nie zrobiłem nic. Nienawidzę siebie za to- wyznał wciąż patrząc na mnie w ten sam sposób.

- Wróciłeś do Coleen. Tomi wystarczyło. Zrozumiałam- mówiłam starając się opanować drżenie głosu.

- Nic nie zrozumiałaś-zapewnił. – A wszystko przez to, że nic ci nie wyjaśniłem...

Maxym 2007

Anglii odpowiedzialność za wynik w tym spotkaniu wziął na siebie Robert "Bobby" Charlton. Strzelił dwa gole i bramka Eusebio, który w 81 minucie w końcu oszukał pilnującego go Nobby'ego Stilesa, wywalczył rzut karny i wykorzystał go, zmniejszyła tylko rozmiary porażki Portugalii. Był to zarazem pierwszy gol stracony przez Anglików od początku turnieju. Ich bramkarz, słynny Gordon Banks, zwany "Banks of England", puścił bramkę po 441 minutach zachowywania czystego konta.
Wielki finał na Wembley, do którego szykowały się Anglia i Niemcy zaplanowano na 30 lipca. Alf Ramsey mógł w nim już skorzystać z usług Jimmy'ego Greavesa, ale Geoff Hurst spisywał się na tyle dobrze, że selekcjoner Albionu wolał postawić na niego. Hurst odwdzięczył się za zaufanie w najlepszy z możliwych sposobów...

Prowadzenie w meczu pierwsi zdobyli Niemcy. W 12 minucie Gordona Banksa pokonał Helmut Haller. Już sześć minut później do wyrównania doprowadził Hurst, który wykorzystał podanie swojego kapitana, Bobby'ego Moore'a. Na następne bramki trzeba było czekać ponad godzinę. Dwanaście minut przed końcem strzelał Hurst, ale jego uderzenie zablokowali gracze.

footballers-world - Onet.pl Blog


` poczekalnia
Cesc Fabregas
Robin Van Persie
Aaron Ramsey
Gonzalo Higuain
Steven Gerrard
Artur Boruc
Robert Lewandowski
Samuel.

Wielka wyprawa po miłość - bloog.pl

To moja daleka rodzina.

-Lubisz piłkę nożną?-to był mój ulubiony sport. Kochałam go.

-Uwielbiam. Arsenal. Tak, to moja drużyna.

-Ty wiesz, że ten stadion w pobliżu to Arsenalu jest?-jak się o tym dowiedziałam nie mogłam usiedzieć w miejscu. W stałam i zaczęłam odprawiać mój taniec szczęścia. Najwspanialsze było to że tamtego dnia był ich mecz. –O nie, już 15.00 przepraszam, muszę już iść. Może się wymienimy numerami telefonu?-zaproponowałam

-Nie, na pewno się jeszcze spotkamy. Powiem ci jeszcze jedną  rzecz na ucho, że w naszym wieżowcu mieszka Aaron Ramsey i Samir Nasri. Dobra leć już do domu. Do zobaczenia.

-Papa.-ten dzień był moim najszczęśliwszym, ale tylko do momentu kiedy weszłam do domu. Fabian leżał rozwalony na kanapie w samych slipkach i oglądał jakieś filmy przyrodnicze popijając piwo. Dom wyglądał jakby przeszło przez nie tornado.

-Wow, co tu się stało.-byłam zszokowana.

-Szukałem mojej szczoteczki do zębów.

-Dobra, nie ważne. Idziemy dzisiaj na mecz Arsenalu.-byłam taka nakręcona, że nie próbowałam być zła na chłopaka.

-Weź, sporty są dla durniów.

-Są ekscytujące.- nalegałam