O czym chcesz poczytać na blogach?

Pułapki

runo i dan - Onet.pl Blog

-Przeciecz idiociinnego raczej nie zapamiętają.-wyszli i pobiegli tą samą drogą którą przybyli iznaleźli się przed niewidzialnym pojazdem. Zastali tam resztę paczki ze wszystkimiich bakuganami.

-Nareszcie wkomplecie!!!!!!-krzyknęła Julie i wskoczyła na rękę Gorema.

-Nie ma jeszcze czegoświętować.-powiedział Shedow swoim piskliwym głosikiem.

-Runo daj mi mójpistolet.-powiedział Dan znudzonym głosem.

-Udało wam sięwydostać z naszych znakomitych pułapek.- powiedział Shedow.

-To mają być pułapki,chyba sobie żartujecie?!-powiedzieli wszyscy na raz.

n i e - p r z y p a d e k - Onet.pl Blog

I bliskości.
-Wtedy będzie wesoła i nie będzie już tyle płakać?
-Nie będzie.
-Fajnie by było! Wiesz ciociu… Mama ciągle w nocy płacze. Ona myśli, że ja i tatuś nie wiemy, ale my wiemy. Dlaczego mama tak płacze?
-Zły pan zrobił mamie krzywdę i dlatego musi teraz się wypłakać.
-Trochę tego nie rozumiem.
-Widzisz… Ludzie dzielą się na dobrych i złych. Nie wszyscy chcą, żebyś był taki fajny  jak jesteś teraz i próbują zrobić Ci krzywdę. Musisz uważać na takich ludzi.
-Bo wtedy będę płakał tak jak mama?
-Tak Kochanie. Mama nie do końca uważała, ale to nie jest jej wina. Czasem Ci źli ludzie zastawiają pułapki.
-Takie jak na myszy?
-Podobne. Tylko pułapki na myszy możesz zobaczyć, a takich pułapek złego człowieka nie do końca. To są właśnie złe intencje.
-Intencje, czyli pułapki?
-Tak mniej więcej. Kiedy będziesz trochę starszy zrozumiesz, czym tak naprawdę są pułapki i intencje i dlaczego nie wszystkim ludziom można bezgranicznie ufać.
-Aha. To potem będę już wiedział. - uśmiechnął się - Ciociu, ja chyba jestem głodny.
-No to idziemy zrobić kolację. Chodź Smyku! - wstała i podała mu rękę, w parze - zupełnie jak w przedszkolu - poszli do kuchni, by tam wyczarować najsmaczniejsze dania.

*

    -Nie.

Ana Potter - Onet.pl Blog

Powoli szalejesz, a jak tak dalej pójdzie to i ze mną się pokłócisz! - powiedziałam, uspokajając się trochę i patrząc ostro na Lily.

- Przepraszam – mruknęła dziewczyna, patrząc na swoje pióro.

- No, ja też, za bardzo się uniosłam.

Później zajęłyśmy się zwykłą rozmową i tak szybko zleciał nam czas, że pani Saxon wyprosiła nas biblioteki. Szłyśmy korytarzem w naszej wieży. Nagle zza rogu wyskoczył Irytek! Zaczął w nas rzucać balonami wypełnionymi wodą. Lily i ja szybko biegłyśmy po schodach do wieży, gdy nagle wpadłyśmy w jeden ze stopni. Musiał być to jakiś nowy znikający stopień, gdyż znałyśmy prawie wszystkie pułapki w Hogwarcie.

Stałyśmy tak uwięzione w schodowej pułapce, skazane na Irytka, który zanosił się głośnym śmiechem, rzucając w nas kolejne balony. Nagle niewiadomo skąd pojawili się Huncwoci. James rzucił jakimś zaklęciem w Irytka, który krzyknął głośno upuszczając wszystkie balony na ziemię i znikł. Przed jego zniknięciem dałabym głowę, że Syriusz puścił mu oczko!

- Pierwszy raz się cieszę, że cię widzę, Potter, a jeszcze bardziej, że rzucasz zaklęcia na każdego kto się porusza - powiedziała Lilka.

James pomógł jej się wydostać z pułapki, następnie odciągnął ją od reszty i znowu zaczął przepraszać.

Teraz gdy Cię nie ma blisko, chciałabym byś zabrał wszystko...

Za dużo.
- Urodziny. Dobry dzień na śmierć, taka sama data, rodzina oszczędzi na krzyżu. - Nie usłyszała zmiany w głosie - żartował? - To jak, podasz imię?
- Rajiya.
- Trudne, jakieś zdrobnienie?
- Nie dla obcych.
- Znamy się.
- Nie. Chcesz mnie zabić.
- Jesteś zagrożeniem.
- Nie moja wina, mieszkam tu.
- Nie ma gdzie.
- Trzeba chcieć. - Doszła do walącej się, niegdyś bogatej willi. Otworzyła drzwi, kiedyś zabite deskami, robiącymi teraz za kamuflaż. Zapaliła krótki ogarek i ruszyła po skrzypiących schodach. Niektóre stopnie się zapadały, ale Otieno, jeżeli takie było jego imię, z wprawą omijał pułapki. Musiał być szkolony. Sukarno, pomyślała, musiałam trafić na szkolonego zabójcę, lub złodzieja. Weszli na górę, gdzie miała rozłożoną matę i stary stolik, który znalazła w domu oraz taboret z jednej z karczm. Ustawiła ogarek na stoliku i zdjęła swój "płaszcz". Tymczasem jej gość rozsiadł się na taborecie, tak, że musiała przed nim stać jak na jakimś przesłuchaniu.
- Po co tu wszedłeś?
- Bo ty weszłaś.
- To mój... Dom.
- Tak, widzę, że już się urządziłaś. - W jego głosie nie usłyszała kpiny.
- O co ci chodzi?
- Widziałaś mnie.
- Widziałam, no i? Widywałam różne rzeczy i żyje.
-.

Blog o nauce jazdy

Uważam, że dodatki można a nawet trzeba kupować, ponieważ większość kursantów ich potrzebuje! Ale ważne aby te Jazdy dobrze wykorzystać.

Tutaj mam filmik, który Ci powie jak rozpoznać kiedy instruktor zwraca na Ciebie uwagę na doszkalaniu: Jazdy doszkalające