O czym chcesz poczytać na blogach?

Przewodniki

Przewodniki turystyczne

    ka):
    turystyka1
    Czas publikacji:
    wtorek, 19 lipca 2011 11:33

    Opcje

    • Przejdź do wpisu „Śląsk atrakcje”
    • Dodaj komentarz do wpisu „Śląsk atrakcje”
  • czwartek, 14 lipca 2011
    • Chorwacja: przewodnik turystyczny w internecie

      Piękny kraj od kilku lat coraz.

    Kanał informacyjny

    • RSS

    Opcje Bloxa

    • Wersja mobilna
    • Pisz blog
    • Dodaj blog „Przewodniki turystyczne” do ulubionych

  • Alternatywny przewodnik po Pradze

    licencjonowany praski przewodnik Powiedział/a:

    Ja juz Panu na innym miejscu w sieci tllumaczylam, ze nam sie rowniez nie podoba “jak najwiecej, w jak najkrotszym czasie i jak najtaniej”. Dla nas rowniez praca z turysta indywidualnym i “szycie dla niego programu na miare” jest duzo wieksza przyjemnoscia niz praca z liczna grupa. Jestesmy jednak otwarci na
    potrzeby wszystkich klientow. Z prostego powodu: oprocz tego, ze nam ta praca przynosi satysfakcje i dla niektorych jest wrecz hobby, musimy jeszcze “przy okazji” zarobic na zycie.
    O ile ma Pan mozliwosc bycia “ekskluzywnym” przewodnikiem dla wybranych grup klietow i pracowac od czasu do czasu, to gratuluje i zazdroszcze.
    Pomimo Panskich wyjasniech nie zmienie zdania na temat Panskiej rzeczywiscie specyfcznej w swoim gatunku promocji wlasnej osoby i uslug.
    UCIEKL SIE PAN DO POSREDNIEJ REKLAMY POROWNAWCZEJ ZAMIAST ZNALEZC INNY SKUTECZNY SPOSOB NA BUDOWANIE ATRAKCYJNOSCI SWOJEJ
    OFERTY. Podnosi Pan ocene swoich uslug nie za pomoca wlasnych osiagniec, lecz droga krytykowania i dyskredytowania konkurenta.
    Nie mam nic przeciwko “mlodej krwi”, o ile jest dobrze wychowana, nie zachowuje sie sprzecznie z dobrymi obyczajami i dziala legalnie.
    Nie kwestionuje wiec Panskiego prawa do prowadzenia tej dzialalnosci i to w sposob, jaki uzna Pan za stosowny,.

    Zapiski z walizki | podróże, relacje z podróży, prakatyczne wzkazówki, zdjęcia

    Się świeżą cebulę pokrojoną w kostkę, autor zachęca, aby dodać ją do jedzenia, przestrzegając jednocześnie o tym, że później możemy nie mieć przyjaciół. W podrozdziale dotyczącym zakupów, Brusa Bezistan przedstawione jest jako centrum handlowe inne od tych, które znasz, a w nawiasie pojawia się komentarz, że nie kryje również IKEI. Opowiadanie żartów wyjętych z kontekstu, sprawia że nie są śmieszne, ale w przewodniku jak najbardziej. W innym fragmencie, restauracja Guli w Belgradzie rekomendowana jest jako idealne miejsce, aby szeptać słodkie nic do ucha swojej ukochanej.

    I jak tu nie kochać przewodników Lonely Planet? Teraz, aby tekst nie był peanem na cześć Lonely Planet, muszę napisać również o wadach. Otóż, przewodniki australijskiego wydawnictwa są z reguły droższe od tych polskich. Poza tym, aby posługiwać się przewodnikami Lonely Planet trzeba znać język angielski. Wysoka jakość kosztuje, a znajomość języka zawsze warto szlifować.

    Dodaj komentarz

    Filed under poradniki

    Piątek po południu

    Odnaleźć ani jednego toj-toja. Dla osób wybierających się - podobnie jak my - na dłuższy spacer proponuje powstrzymanie się od przyjmowania napojów. Każdy chyba wie jakie to może być męczące.

    14:52, piatek_po_poludniu
    Link Dodaj komentarz »
    wtorek, 23 czerwca 2009
    Wyprawa pierwsza Cz1.

    Przewodnik jest genialny. Przeglądamy trasę po Warszawie. Rozłożona na dwa dni trasa weekendowa. Podane gdzie zacząć którędy iść, jaki kościół i jakie muzeum zwiedzić. Przewodnik podaje nawet szacunkowy czas zwiedzania. Zaczynamy. Początek trasy. Stare Miasto. Po długiej i burzliwej dyskusji... cechującej się wzajemnym zrozumieniem postanawiamy.... zabrać naszych Gości do Wilanowa. Co ciekawe nasz przewodnik poświęca Letniej Rezydencji Królów półtorej strony nie proponując jednocześnie Wilanowa w żadnej z gotowych tras do zwiedzania... powinno to nam dać do myślenia.

    Ale ruszamy. Z Zielonki do Wileniaka, potem Trasą W-Z na Plac Zamkowy. Wyciągamy nasze Canony ( trzy aparaty na cztery osoby) i w drogę.

    Kierujemy się w stronę Ronda De Gola na przystanek Foksal. Po drodze odwiedzamy Wystawę z Okazji 20 lat odzyskania wolności. Swoją drogą w mediach tak.

    ZUTARA

    Nie pytam o to, skąd pochodzicie, kim byli wasi rodzice i wreszcie: nie pytam o to, co czyniliście. Co zmusiło was do tego, by zabłąkać się w nieprzebyte knieje puszczy Satomi? Właśnie tutaj, w tym zapomnianym przez świat skrawku ziemi? Na to pytanie niech w duchu odpowie sobie każdy z was. Jakie przeciwności losu spowodowały, że znaleźliście się właśnie tutaj? Czy musieliście uciekać? Czy was wygnano? Dlaczego spośród tylu miejsc trafiliście właśnie tutaj? Bo nie mieliście innego wyjścia? Bo wszędzie was nie akceptowano, bo wszędzie czuliście się obcy? Powiecie pewnie, że to ślepy los was tu przywiódł, ale powiadam wam: to przeznaczenie. Tak, jak moim przeznaczeniem było wybudowanie tego miasta i zostanie waszym przywódcą, Przewodnikiem zagubionych dusz, tak waszym było przybycie tutaj i dołączenie do mojej wspólnoty! Zasłużyliście na drugą szansę i niech nikt wam nie wmawia, że jest inaczej! Bo tak właśnie było za murami, prawda? Ale tutaj nikt już nie będzie was tłamsił i wmawiał wam, że jesteście przegrani. Ze mną wygrywa każdy!
    Płomienne przemówienie wywarło olbrzymie wrażenie. Ludzie niemal fanatycznie przytakiwali i wznosili chwalebne okrzyki za każdym razem, gdy Yuuta zadawał retoryczne pytanie. Nagle Socce przestało się to podobać. Jego złe przeczucia, które nie opuszczały go, odkąd przekroczył mury Ayano, przybrały na sile. Popatrzył na Luioh, chcąc się z nią podzielić swoimi obawami, i wtedy zamarł.
    Azunethka już.

    VooDooChile

    Uczestnikiem tutejszego ruchu ulicznego, przerażała mnie. Postanowiliśmy zwiedzić świątynie PASHUPATINATH. Jest to największa i najważniejsza hinduska i buddyjska świątynia Shivy w której dokonywane jest palenie zwłok. Przed wycieczką do PSHUPATINATH, zarezerwowaliśmy sobie lekcję jogi (ja, Aga, Kuba, Gosia i Sylwia). Wszyscy oprócz Leszczy, pojechaliśmy do świątyni taksówką. Na początek oczywiście musieliśmy zapłacić po 500 NRS za wejście. Za bramą odgradzającą ulicę od terenu świątyni ciągnęły się stragany z pamiątkami. A przedsiębiorczy Nepalczycy zapraszali nas do podejścia do nich. Przed samym kompleksem świątynnym spotkaliśmy grupę SADHU. Ci wędrowni asceci, mnisi żyją w świątyniach lub w ich pobliżu. Nasz przewodnik o którym opowiem za chwile, mówił nam, iż nie wolno im nawiązywać bliskich relacji z innymi ludźmi. Są samotnikami spędzającymi życie na modlitwie. Później okazało się, że SADHU w PSHUPATINATH, byli dość komercyjni. Potrafili znienacka postawić komuś TILAK na czole i z uśmiechem na ustach zażądać 200 NRS.