O czym chcesz poczytać na blogach?

Poród

Blog Weroniki i Tomka - bloog.pl

Szybko opiszę, jak w Danii wygląda opieka nad ciężarnymi - dla innych zainteresowanych i dla mnie samej, bo pamięć zawodną jest a nigdy nie wiadomo gdzie i kiedy będę w następnej ciąży i jakie tam będą obowiązywały standardy :)

Od razu na początku zaznaczam, że to, co przedstawiam poniżej, opieram na moich własnych doświadczeniach, czyli standardach publicznej opieki zdrowia w Københavns Kommune (w innych komunach procedury mogą być ciut inne, nie wspominając już o prywatnej opiece zdrowotnej) oraz książeczce "Graviditet, fødsel og den nye familie" wydanie z roku 2010 (czyli "Ciąża, poród i nowa rodzina"), którą dostałam od mojego lekarza podczas pierwszej "ciążowej" wizyty.

Jeżeli ciąża przebiega prawidłowo, kobieta będąca w pierwszej ciąży ma prawo do:
- trzech wizyt u swojego praktiserende læge (tutaj uwaga - praktiserende læge to jest coś jak polski "lekarz pierwszego kontaktu", tylko w Danii oni są kształceni dużo bardziej szczegółowo w dodatkowych dziedzinach, czyli np. w pediatrii, "prostej" ginekologii, "prostej" okulistyce, "prostej" psychologii)
- sześciu/ siedmiu wizyt u położnej (w Danii nazywa się to jordemoder i.

like a woman

Również mogą prowadzić ciażę, mają takie uprawnienia, już nie tylko ginekolog. Na koniec wyznam, że dużo się zaczyna zmieniać w podejściu do rodzących w ciągu ostanich 6 lat (mój pierwszy syn ma właśnie tyle). Jest wiele mądrych położnych, które podążają za rodzącą, nie śpieszą się, nie nacinają, nie podają oksytocyny, nie każą rodzić na wznak. Porody szpitalne coraz częściej stawiają na porody naturalne, ale niektórym placówkom idzie to zdecydowanie bardzo wolno i jeszcze bardzo sztywno trzymają się "starych zasad".

Muszę to w końcu wyrzucić z siebie z całą stanowczością! Dla mnie poród nie jest cudem, cudem jest dziecko, które zostało poczęte i przyszło na świat. Jeśli mąż nie chce tego oglądać ma prawo, jesli ty nie chcesz, żeby on to oglądał - też masz do tego prawo. Bez wyrzutów sumienia, bez żenady. A przystawianie lustra do rodzacej tak, aby ona i mąż siedzący u jej wezgłowia mogli "podziwiać" ten piękny proces uważam za niesmaczne. Ale każdy lubi co innego... Szanuję to, choć mnie to delikatnie mówiąc - mierzi. Pozdrawiam rodzące... i te, które urodziły.

 

Tagi: mąż przy porodzie.

Zła matka, zła żona, niezła kochanka

Piekła. Z drugiem dzieckiem mam na razie niezły kontakt. Jak do tej pory sygnały są wyraźne - żreć, mokro, kręci w brzuchu. Ale nie mowię hop, to się jeszcze może zmienić. Na pewno je lepiej. Częściej bywa cicho w trybie czuwania. No i generalnie taki większy i silniejszy jest. Odporniejszy na mokre pieluchy i zalewanie oka mlekiem.

To tyle.

A jeszcze blizna po cesarce napieprza mnie przed każda zmianą pogody. Przy drugim nie było cięć to i nie będzie blizn. Czego sobie i Państwu życzę.

Tagi: CC cesarskie cięcie poród poród siłami natury
17:08, very_bad_mother , Ciąża
Link Komentarze (11) »
wtorek, 29 listopada 2011
Udany poród siłami natury

Czy poród może być interesujący?

Mój był. Fascynował mnie do tego stopnia, że czasem zapominałam, że rodzę.

Był też całkiem zabawny. A było to tak:

Zaplanowałam, że urodzę w sobotę, 19 listopada. Fatalna.

journal - Onet.pl Blog

Mogli pozbawić mnie prawa wykonywania zawodu - pacjentki były całe i zdrowe, dzieci też, wszystko było robione z zachowaniem wszelkich możliwych środków ostrożności.
Wyrzucenie z pracy też nie było problemem - do tego czasu wśród moich pacjentek pojawiły się osoby wystarczająco majętne, abym mógł założyć własną klinikę położniczą.
Niestety w tym czasie Edward usunął się w cień, zajął się swoją powiększającą się rodziną - teraz ma już czwórkę uroczych dzieciaków. Moje pierwsze "ekstradziecko", jak je nazywam, Gwendoline Amber, sama niedawno urodziła swoje pierwsze dziecko. Sam przyjmowałem poród, mam więc już pierwszego "ekstrawnuka" (śmiech).

Poród był tradycyjny, czy ekstremalny?

Gwendoline miała kiedyś wypadek samochodowy, odniosła spore obrażenia, dlatego też - dla dobra dziecka i swojego - zdecydowała się na poród superekstremalny.

Na czym polegała jego superekstremalność? Na czym  w ogóle polega superekstremalność?

Superekstremalność tym się różni od zwykłego porodu ekstremalnego, że faktor stresogenny jest kontrolowany w minimalnym stopniu. A czasami, gdy sytuacja tego wymaga, nie jest w ogóle kontrolowany.

Co to właściwie.

Telegram z brzuszka

Ale nie są tak bolesne
+ można mieć wszystko pod kontolą
+ łatwiej się rozluźnić
+ mniejsze zmęczenie
+ nie czuje się bólu w trakcie szycia krocza

                         minusy
- podczas zakładania trzeba się skulić i siedzieć nieruchomo
- wydłuzenie drugiej fazy porodu
- upośledzony odruch parcia
- mogą pojawić się zawroty i bóle głowy po znieczuleniu
- brak produkcji endorfin i adrenaliny
- zszyte krocze może bardziej boleć, gdy minie działanie znieczulenia
- jeśli przestanie działać, a poród trwa ból wydaje się o wiele silniejszy, niż gdy przyzwyczajamy się stopniowo
- płatne 500 zł

Jeśli zdecyduję się jednak na poród bez znieczulenia to nasza prowadząca obiecała, że PORÓD BOLI TYLKO W POŁOwiE. Jeśli nauczymy się odpoczywać w przerwach między skurczami (ważna rola męża) to możemy poradzić sobie z porodem, choć nie jest to na pewno przeżycie bezbolesne. Jednak w kobietach uwalnia się w porodzie niezwykła siła, wytwarzają się naturalne środki łagodzące ból - endorfiny - gdy przekroczymy granicę własnej wytrzymałości.

w11-detektywi - mBlog.pl



empty snippet

Myszka i Miszka

Strachy matki

Najpierw jest ten ogromny przeraźliwy lęk, że się nie uda. Że w toalecie zobaczę krew i to będzie tyle z Nowego Życia.

Potem jest lęk o wyniki badań. Czy lekarz zmarszczy czoło patrząc na szare maziaje usg? Czy ta czarna kropeczka, co to jest sercem będzie migać? Czy z głośnika wydobędzie się bum-bum bum-bum?

Jest lęk o to co się zjadło, wypiło. Kiedy zaczęłam łykać kwas foliowy? A ta lampka wina była kiedy? Kiedy ono już było, czy jeszcze nie?

Potem jest strach o przedwczesny poród. Że może za dużo chodzę, albo najadłam się czereśni i popiłam wodą. A może za dużo się denerwuje.

I strach, że będzie wypadek. Autobusu, samochodu. Albo że się poślizgnę i upadnę. I jemu stanie się krzywda.

Że za mało się rusza. Że za dużo się rusza.

Że przegapię poród.

Że lekarz coś zrobi nie tak w trakcie porodu i ono się udusi albo uszkodzą mu bark.

A potem długo długo długo lęk, że przestanie oddychać we śnie. Że kiedy ja zasnę, że kiedy wyjdę do toalety, że kiedy na chwilę odwrócę głowę ono nie będzie oddychać.

I jeszcze o tę.