O czym chcesz poczytać na blogach?

Pole koła

...:::Życie normalne inaczej:::...

Tym tak nie podniecam .

Zachowuje sie jak małe dziecko :>

A ja biedna dzisiejszy wieczór spedze nad książką z niemca bo muszę ocenki poprawić .

Jaka ta szkoła jest beznadziejna . Miała dzisaj o 16 przyjść Ewka , ale jej nie ma.

Uczyłyśmy sie do klasówki z matmy , która jest jutro .

Ale cos mi sie zdaje , że juz nic nie pamiętam .

A może jednak :

POLE OKRĘGU OPISANEGO NA KWADRACIE :

-R=a pierwiasta z 3 przez 2

POLE OKRĘGU WPISANEGO W KWADRAT :

-r = O rany nie pamietam :/

POLE KOŁA OPISANEGO NA TRÓJKĄCIE :

A jak na koniec zaczeło śpiewać US5 skapczyłam czego .

Brakowało mi TH .

Cały czas sobie wyobrażałam jak ta Gala by wyglądała z nimi ??

Komu by wręczyli nagrodę ??

Czy powiedzieli by coś po Polsku tak jak Killerpilze ??

Jaka piosenke by.

, że juz nic nie pamiętam .

A może jednak :

POLE OKRĘGU OPISANEGO NA KWADRACIE :

-R=a pierwiasta z 3 przez 2

calajaskrawosc blog

Kursy, aby mogli osiągnąc chociaż taki stopień wiedzy ogólnej, jaki mają ludzie kończący szkoły zawodowe. Chcąc nie chąc, panowie hydraulicy zaczęli uczęszczać na zajęcia z matematyki, polskiego etc.
Jest matematyka. Pani każe narysować koło, wyciąga z ławki jednego pacjenta. Ten wstaje, rysuje koło. To samo z trójkątem. Potem każe napisać wzór na pole koła. Wskazuje na naszego profesora. Profesor, jak to się czasem zdarza, za cholerę nie może sobie przypomnieć, jak ten wzór wygląda. Taki banał, ale z głowy wyleciało. Ale - od czego jest się profesorem?! Aby uniknąć problemów, postanowił, że ów wzór sobie wyprowadzi. Długi wywód na tablicy, musi go zapisywać na raty, bo mu miejsca nie starcza. Po 15 minutach.To jeść z mlekiem. Przecież mleko powoduje, że robi się z tego taka paćka. A ta paćka powoduje, że mleko robi się słodkawe.
Nieciekawie...
Praca mnie wkurza. Miało być dobrze, jest źle. Szefu okazał się być neurotycznym malkontentem, my okazujemy się być studenckim motłochem, który nie potrafi nic, poza przeprowadzaniem nachalnej, agresywnej promocji, polegającej na darciu ryja do uciekających w popłochu przechodniów. Tak miało być, jest, ok. Ale po co były te szopki w postaci zapowiedzi, że będziemy sami zamawiać książki? Teraz nie jesteśmy nawet uprawnieni do przestawienia jednego egzemplarza z tej półki na tamtą. Śmiech mnie ogarnia.
Wiem już, że nie podoba mi się to wszystko i jeśli mnie nie.

tylko niebo.

A śnieg nie ma zamiaru stopnieć.
komentarze [2]

sobota, 5 lutego 2005 10:58:11
Biało.

"Pi-er-kwadrat".

Dobrze mi. Skończyłam wszystko, co miałam zrobić.

Tyle śniegu! W poniedziałek wybieram się na kulig. Będzie fajnie.

Całkiem miłe ferie.

"Pi-er-kwadrat" powtarzam ciągnąc saneczki.
Z taką naiwnością, że wzór na pole koła może wpłynąć na moją przyszłość.

komentarze [2]

2005
styczeń (9)
luty (7)
marzec (16)
kwiecień (12)
maj (10)
czerwiec (7)

Na szlaku i na trasie, czyli…

Zostało do najbliższej miejscowości. Pocieszałem się, że jednak jakoś jestem w stanie jechać, że nadal posuwamy się naprzód, że już coraz bliżej do miasta. W tym momencie dojechaliśmy do złowrogiej tablicy informującej o robotach drogowych i o koniecznym objeździe! Zaczęła się zbierać niezła kolekcja kłód rzucanych nam przez los pod nogi, albo raczej pod koła: w momencie, kiedy zależało nam na jak najszybszym dojechaniu do miasta, trzeba było pokonać kolejnych kilka kilometrów objazdu. Innej opcji nie było, jazdy przez teren robót wolałem nie ryzykować: jeśli gdzieś na remontowanym odcinku jest jakiś most lub wiadukt, albo z innego powodu nie da się przejechać nawet rowerem, to lepiej już objechać te dodatkowe kilka.Się tym, że przecież zachowały się tylko niektóre jego fragmenty. Około 20:20 dojechaliśmy do miejsca naszego przeznaczenia, położonego na obrzeżach miasta, pod lasem – gospodarstwa agroturystycznego pana Jerzego Kierasa. Namiot rozbijaliśmy już kiedy było niemal ciemno. Tutaj też padało, ale udało się znaleźć nieco suchej przestrzeni pod drzewami. Pole namiotowe w gospodarstwie było całkiem obficie wyposażone: zadaszone stoły z doprowadzonym oświetleniem, zmyślnie zbudowane drewniane łazienki z toaletami i prysznicami (woda mogłaby być w nich ciut cieplejsza), do dyspozycji wydzielone murowane miejsce na ognisko, osobna przestrzeń kuchenna z doprowadzoną wodą i palnikami gazowymi – jednym słowem było tam w.

szosaimtb blog

Mnie zadowoliło. U celu tzn. w Opolu pokręciliśmy się trochę po rynku, wszamaliśmy znów wspaniałe lody, a Filar zakupił mapę, dzięki której wycieczka, która miała być najkrótszą okazała się najdłuższą. Powrót był lekko okrężny jechaliśmy kilkoma szlakami. Kolorów nie pomnę. Szlaki, oczywiście, bardzo ciekawe z racji na zmieniający się krajobraz ( las, pole, wiocha, las pole ;P ) i przyjemne. Znów ze szlaku zjechaliśmy w Jemielnicy, niestety cukiernia była już zamknięta i zadowoliliśmy się czekoladą z marketu IGA :). Następnie szybko do Strzelec. I to by było na tyle naszej jazdy po Opolszczyźnie.
Statsy: DST: ~114 AVS: ~22,5 MAX: ??

Dzień kolejny również przyniósł nam trochę radości, gdyż.Koło mam (i jestem z niego zadowolony) postanowiłem wytargować przednie. Poszło za 80zł. Drobna centra. Bez zacisku. Ale lekuchne i kręci się świetnie. Niskie Łąki rządzą. A tu schematyczny widok piasty (zdjęć nie znalazłem):



szosaimtb 2004-08-01 16:58:45
skomentuj (0)
[Dymol] Szczegóły dotyczące koła
Po wizycie w serwisie wyjaśniły się pewne szczegóły dotyczące koła:
Obręcz: jakaś high-endowa Rigida ~'94
Szprychy: DT Swiss
Piasta: Shimano XTR '92 - '94
... Niestety obrecz zostalo poważniej uderzona i nie da się jej do końca nacentrować... zdarza się. Na szczęście V-ki można spokojnie na niej wyregulować.
Wreszcie.

Kafikowe eksperymenty - Onet.pl Blog

Do rowu :)

 

Na hali było dużo osób. Kaf się wytarzał, więc od razu go dosiadłam. Trochę kłusa, galopu na prawo i lewo. Był już trochę zmęczony, nie miałam problemów z prowadzeniem czy zatrzymywaniem go. Dałam mu luźna wodze i już za pierwszym razem zagalopowaliśmy na dobrą nogę. Były grane też koła w galopie na prawo i lewo. Było bardzo fajnie, tylko było mi srasznie trudno zachować równowagę po galopie :/ Wynika to z tego, że byłam dziś w gruncie rzeczy bardzo spięta. Bardziej niż zwykle bolały mnie cztery litery, bo prócz kłębu Kafla doszło dziś oddawanie krwi za ojczyznę. Jakkolwiek by nie było, skończyliśmy zaraz i w gruncie rzeczy tyle ;-) Trzeba.

Niedziela

Zaczęłam znów od terenu, bo wczoraj było całkiem fajnie. Jednak teren okazał się być totalną klapą. Początkowy wolny kłus zmienił się w wolny galop. Był bardzo przyjemny i spokojny, więc pozwoliłam mu kontynuowac, co okazało się być błędem. Galopował na prawo, więc chciałam pokonać zakręt w tym galopie. Dzięki za pole, bo gdyby nie one, nie wiem gdzie bym wylądowała. Kaf mnie po prostu olał i zamiast skręcić galopował sobie dalej :/ Następny mój błąd polegał na dalszym kontynuowaniu galopu po wjeździe na ścieżkę. Trzy razy go zwalniałam i trzy razy powinnam przejśc od stępa. Trzy razy zwalniał, a ja trzy razy pozwalałam mu dalej galopowac, tylko że wolniej. Za czwartym.