O czym chcesz poczytać na blogach?

Pojutrze

dudla

Myśli, że teraz to już na pewno się rozbijemy. I jak sobie pomyślę, że mnie w tym miesiącu czekąją mnie 4 loty, czyli 4 starty i 4 lądowania (zakładając optymistyczny scenariusz), to mi krzywa humorowa opada. Właściwie to nie mam nic przeciwko lotniskom i lataniu, jedynie starty i lądowania mnie napawają odrazą. Oczywiście znam statystyki. Wbijam sobie je do głowy. Wiem, że mam mniej więcej tysiąc razy większą szansę umrzeć na drodze szybkiego ruchu jadąc na Mazury. Jedyny efekt powtarzania sobie tych statystyk jest taki, że w tej chwili dodatkowo boję się jeszcze jeździć samochodem poza miasto.
Jednak czego się nie robi dla przygody. Zapakuję się pojutrze w ten samolot i polecimy. Pojutrze będę w Portugalii, pojutrze będzie trzydzieści kilka stopni, pojutrze zobaczę M., pojutrze wszyscy będą mówić po portugalsku. Lepiej, żeby mi się opłacił ten stres.

song: Maria Rita – Agora So Falta Voce

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ja i US5... - Onet.pl Blog


09 lutego 2008
Rozdział 14
                                                                    -14-
Pokręciły całkowicie!
-Eee bo powiedziałam Izzy'emu, że spotka się jutro o 16 w kawiarni East Tea-powiedziała Lena.
-O nie!!-aż musiałam usiąść-Chester przyjeżdża pojutrze. I co zrobimy?
-To pójdę do niego i powiem, że dopiero pojutrze przyjeżdża ten ktoś ok?-Lena wyleciała z pokoju Kamcii.
-Mam nadzieję, że się uda. Przecież Izzy czy ktokolwiek inny musi teraz zawiadomić Mark'a ,że gdzieś idzie-powiedziała Kamcia.
-Jak nie to nie wiem co zrobię-szepnęłam, bo akurat pod drzwiami ktoś przechodził. Po radosnym gwizdaniu wywnioskowałam, że to Chris.
Akurat to on wparował do pokoju. Wszedł rozejrzał się. Jego wzrok padł na Anetkę.
-Hey. Czy mogę na chwilę waszą koleżankę?-zapytał.
-Tylko na chwilę! Ani minuty więcej!-powiedziałam, na co chłopak pokazał mi język. Gdy wyszli znowu zaczęłam.

Bohdan Cywinski - mój kawałek internetu

Też lokalny, tyle, że inaczej. A równocześnie: to, co uniwersalne, jest w każdym miejscu - i w każdym człowieku, choć w każdym wygląda nieco inaczej. Mnożenie oglądów świata z różnych perspektyw jest pouczające do pewnego stopnia i do pewnego momentu - wreszcie należy z tych porównań wyciągnąć wnioski i skupić uwagę na tym, co okazuje się wspólne. Geografia i historia powinny w tym momencie ustąpić choć trochę miejsca filozofii, która - wbrew wszystkim naszym sceptycyzmom i złośliwościom - też jest dla mądrości przydatna.
Późny wieczór, po ośmiu godzinach pracy, z komentarzem dla Gottesmana gotowym i z nie zaczętym tekstem do Rygi, który pojutrze około południa powinienem odesłać w możliwie dużej objętości. Bilans: 1+8=9; 263+178=441; średnia po 54 dniach - 4h52'+3h18'=8h10'.

zapisał Bohdan Cywinski


skomentuj (0)




12.07.05, Przerośl

12.07.05, Przerośl

Znów ciemna noc, bardzo późna, bo już po pierwszej, ale u mnie jeszcze wczoraj. Tekst referatu ryskiego w wersji rozszerzonej mam zrobiony w trzech czwartych, więc skończę go jutro około południa. Wychodzi mi zupełnie nieźle, zabawne, że najlepsze chyba moje opracowanie trudnego problemu wkładu Kościoła w nasze odzyskanie niepodległości ukaże się w książce.

fiolet blog

Ale muszę być dobra. chcę mieć, ale muszę być dobra.

boli mnie serce, gdy zamykam oczy nie widzę nawet ciemności, a pustka nie jest głucha. łka, jak ja każdej nocy.

chcę być dobra. dobra dla siebie i dla rodziców. dla siebie i otoczenia, ale tego nie da się pogodzić.

minął rok, kolejny.

a teraz wbijam sobie nóż w serc

fiolet 2009-05-19 23:37:33
skomentuj (0)


aaa
Dzień idealny. Idealny, by wnieść swój wzrok ku szczytom. Idealny, by móc zacząć się martwić o to, co przyniesie jutro. Tak to już te dni. To jest szczypta nadziei i pół kilograma zmartwień o jutro, pojutrze, kolejne dni. Bo gdy chce się coś osiągnąć, coś zmienić, trzeba tyle poświęcić. Zmarnować, by zyskać. To trudne. Trudne jest tracić, ale nadzieją jest to lepsze. To, co mi się uda. To, co dzięki temu posiądę i to, co się zmieni. Bo zmiany są dobre. Wszystko byle nie ta monotonia. Moja głowa, tak elastyczna. Można by nią odbijać jak piłką. Dziś, jutro, pojutrze. Póki się nie ocknę. I nie powiem: "Tak to ten dzień, czas się wziąć do roboty". Co mi potrzebne? Potrzebna jestem sobie sama, ale i potrzebny mi zeszyt. Notesik. Ładny jakiś. Tak, musi być ładny. Bo od jutra, nie może pojutrze, zacznę opisywać tam swoje życie tak dokładnie... jak.

})i({ - i love holidays - })i({

Pamiętam (oczywiście nie na raz... poza tym były to łagodne ziołowe tabletki)ale pomogło... bałam sie.. ale jakoś tak inaczej... ale nie przeczę, że w domu siedziałam trochę zamulona... no cóż... stres...

Poza tym weekend był cudowny...
Konrad powiedział, że jak zdam zaprasza mnie "w nagrodę" do kina... a jak nie zdam...to zaprasza mnie do kina na pocieszenie! :) Słodziutki jest!
Poszliśmy wiec na "Van Helsinga"... nie ukrywam, że... podobało mi sie... :)
Teraz wybieramy sie na "Troję"... Kto idzie? :)
Ja oczywiście mam już repertuar na cały miesiąc... Zawsze przed filmami są zapowiedzi... i bedzie kilka fajnych... Na pewno "Pojutrze"- co prawda ściagam z internetu (upss... chyba nie powinnam sie tym chwalić...)ale w kinie sie lepiej ogląda no i , co mnie strasznie zaskoczyło gdy zobaczyłam plakat reklamujący.... ide na "Dirty Dancing 2". Jedynka to mój ulubiony film... oglądałam go juz nawet nie wiem ile razy... uwielbiam muzykę z tego filmu...a... nie będe sie o tym rozpisywać... bo notka byłaby za długa... oprostu "DD" jest u mnie nr 1!
Tak wiec dwójke muszę również zobaczyć... Zaraz zadzweonię do koleżanki i jej o tym powiem... (Kasia równiez uwielba ten film...)
Poza kinem... było kilka przyjemnych sytuacji... nie będe o nich pisac, bo każdy wie o co chodzi. Powiem.

Lily, James i ich zakręcony świat...:) - Onet.pl Blog

Sie James.
-Jak dla mnie to oni zawsze do siebie pasowali - westchnęła Lily siedząc, o dziwo, na poręczy fotela Rogacza. - Nie ciesz sie Potter, po prostu nie miałam gdzie usiąść. Peter, daj żelka...
Glizdogon spojrzał na kolegów z przestrachem i powoli wysunął rękę z żelkami.
-Dzięki. - Ruda przeżuła zółtą glizdko-żelkę i pociągnęła temat: - w każdym razie on ja pewnie pociesza na...różne takie tam sposoby.
-Jakoś nie widzę ich dyskutujących o Quiditchu - westchnął Syriusz. - No, ale nie obejdzie sie do pikantnych szczegółów, do których zmusimy Lunia dziś wieczorem. O ile wrócą.
-A propos Quiditcha - wtrącił James - Łapa, pojutrze dobieram drużynę.
-Kapitanie, chyba mnie przyjmiesz...
-Pewnie, ale McGonnagall sie uparła, że mam wszystkich prze...no wiesz. W kazdym razie nie mogę od, tak. Ale i tak sie dostaniesz, nie bój pchły.
-A wiecie, że nasza Dorcas będzie komentatorką? - zapytał Syriusz i objął dziewczynę ramieniem.
-Chyba TWOJA Dorcas - wymsknęło sie Lily i wszyscy zamarli.
Dor zgromiła przyjaciółke spojrzeniem i zwróciła sie do oniemiałych przyjaciół.
-Nie zwracajcie na nia uwagi. Biedna dziewczynka bredzi, bo jej sie parki na mózg rzuciły. Sama sobie znaleźć nikogo nie może i na innych się rzuca.

   ***

Szli korytarzami w.

... Poznaje się tylko to, co się oswoi ...


- Dzień Dobry p. profesor, przyszła Pani na film tak?
- Tak, owszem.
- No to dobrze się składa, bo my również ;)
- A o co chodzi?- pyta psorka.
- Chodzi o to, że brakuje nam jednej osoby, aby stworzyć grupę, żeby płacić mniej za bilet, chcieliśmy iść na film „Pojutrze”
- No, ale ja dzisiaj przyszłam na film- odpowiada grzecznie psorka i chwila zwątpienia z mojej strony.
- No tak, myśmy dzisiaj też przyszli na film, ale chodzi, że chcieliśmy iść na film „Pojutrze” jako grupa, żeby płacić za bilet mniej i Pani jest tą brakującą osobą.
- No tak, ale ja chciałam iść na film dzisiaj a nie pojutrze.
****
Taaa ;)) Chyba już wszyscy skumali :P
written by: Ghost of a smile 2004-06-24 18:12:22
skomentuj (3)


Jak?

"Jakby to było gdyby mnie nie było?"


Przecież życie to jedna wielka niewiadoma ...
A może nic na nas nie czeka?
Więc może nawet niewarto?
Bo co mamy do stracenia?
Wszystko w końcu mija i nic nie zdarza się dwa razy...
Więc może nawet niewarto?
I znów nasuwa mi się pewien cytat, podam go ponownie ...

""I w którym momencie sięgnąć po żyletkę, by nie rozśmieszyć samego siebie?"