O czym chcesz poczytać na blogach?

Podpórki

books, apples and classical music

Już nawet ciepło jest.

tak idąc po jakiejś polnej ścieżce dotarłyśmy... na rynek jakiegoś miasta [nie pamiętam jakiego, ale wydawało mi się znajome], gdzie zrobiłyśmy zakupy [nie pamiętam, co właściwie kupiłyśmy - może to lepiej ;P]. później wlazłyśmy do jakiejś kamienicy, która okazała się być naszą szkołą, w której odbywały się kastingi do woja. później jakoś żeśmy wróciły do wspomnianego wcześniej ogniska, gdzie rezydowała już cała klasa [no może troche wyjątków zwyczajowych było], wszyscy w stanie wskazującym na spożycie [wszyscy poza Carneramiel]. ludziki siedziały sobie na dłuuugich, typowo szkolnokorytarzowych ławkach [czyt. decha i dwie podpórki]. i nagle, niewiadomo skąd, zaczęli się tam złazić ludzie z mej klasy z gimnazjum, a wśród nich dawno już niewspominana panna M ! widok jej wprawił mnie w ogromne zdumienie, albowiem zamiast kręconych włosów w kolorze brąz miała blond warkoczyki na całej głowie, i na dodatek okulary z czerwonymi oprawkami na oczach. sprawiała wrażenie przybitej, więc cośtam do niej rozmawiałam, chociaż nie bardzo mi się chciało.

kiedy ognisko zaczęło przygasać, ludzie kończyli rzygać, a słońce postanowiło wstawać, ja, Carneramiel i M postanowiłyśmy wrócić do domu. nie rozumiem czemu wracałyśmy tramwajem, no ale tak jakoś wyszło, a że nawet w snach nosze w torbie.

...Arinkowo...

Życzę Wam dużo słońca, spokoju, radości...
Kolorowych pisanek, mokrego dyngusa, smacznego śniadania w Wielką Niedzielę i tego, co Wam najpotrzebniejsze.
Buziaki serdeczne.
Pani Arina
komentarze [3]

Spadają Gwiazdy, ale niebo chmurami zasnute >> wtorek, 11 kwietnia 2006 21:20:41
Kiedy byłam małą dziewczynką, czyli już dziesięciolecie temu, najbardziej lubiłam wspinać się na gruszę za moim domem. Grusza- drzewo ogromne, pamiętające jeszcze pradziadków, a kto wie, czy nie pra- pradziadków, ma gruby pień i konary układające się tak, że dla jednej, dwóch osób znajdzie się miejsce między nimi. W dodatku jedna gałąź chyba specjalnie wyrosła w formie idealnej podpórki pod plecy.

Wdrapałam się na nią dzisiaj, rozdzierając przy okazji nogawkę spodni, z zeszytem w zębach i piórem zatkniętym za ucho.
Szukałam, szumnie zwanej weny twórczej, która natchnęłaby mnie do spłodzenia wiekopomnego dzieła. I napisałam zdanie, które jest w tytule.
Naskrobawszy owo coś zaczęłam, jak to zwykle u mnie bywa filozofować i zastanawiać się nad swym żywotem. Czegoś szukam. Poszukuję usilnie czegoś, czego nawet nie umiem do końca określić.
Podobna jestem trochę do tych bohaterek granych przez Vivien Leigh: tych pozornie słabych kobietek, które pragną tego, czego akurat mieć nie mogą. I kończą różne historie nie zawsze.

...

Się poczuła, i została zabrana do szpitala, w momencie kiedy rodzice siedzieli przy Niej pół nocy, poczym cały następny dzień, zaczęło do mnie docierać to co może się stać...Nieuniknione...Rodzice załatwili Jej pobyt w tutejszym hospicjum.. Pielęgniarka mówiła, że niektórzy ludzie stamtąd wychodzą, że potrafią wrócić do zdrowia, lub po prostu czuć się dobrze. Po dwóch dniach pobytu w tymże Hospicjum, a dokładniej w Piątek 21 kwietnia (urodziny mojej mamy) rano dowiedziałam, się, że babcia zeszła z tego świata.... Pogrzeb był we wtorek 25 kwietnia.. Myślałam, że nie będzie tak źle, do momentu kiedy trumna została wsadzona do „dziury” w ziemi i zakopywana... Nie wytrzymałam w tym momencie... Po prostu.....


Chciałam w zasadzie tylko napisać tyle, że będę za Nią tęsknić... Za Tą babcią, która przyjeżdża co sobotę, z maślanką, lub całą masą innych rzeczy.. Wpadającą na chwilę, bo tramwaj który stoi na pętli zaraz będzie odjeżdżał (po przejechaniu połowy Gdańska)..Za Tą babcią, która idzie sobie po ulicy w koszuli hawajskiej, bez laski, bez żadnej podpórki, za tą babcią będę tęsknić....Mam tylko nadzieję, że Będzie Jej tam gdzie jest lepiej niż tu na tym świecie....


Kocham Cię :*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*


Midnight

komentarze [2]



Trochę mnie - Onet.pl Blog

Popełnić w Warszawie. Myślę, że jutro skoro świt (tj. wg. mnie około południa) zabiorę się do opsania tego wszystkiego......
alme (22:46)
1 komentarz

26 marca 2007

  

alme (19:46)
brak komentarza

19 marca 2007
To już druga moja wizyta u Basienki, ale tym razem bez noclegu. Ooo, jak jest mi u Niej dobrze, piwkujemy, drinkujemy i jest nam bardzo miło i wesoło. Jutro żegnam się z Krakiem, aby w środę zacząć zwiedzanie stolicy i to aż do samego poniedziałku. Muszę też przy okazji nasz Rząd postawić bardziej do pionu, bo coś sie ostatnio dość mocno chwieje, podpórki im trzeba, więc przywiozę im z "ex stolicy". Jak dobrze, że nie przeniesiono jej do.

perełkadoperełki - bloog.pl

perełkadoperełki

Kategorie
  • wszystkie

BEZ

sobota, 29 sierpnia 2009 19:34

bez czegoś
bez kogoś
bez wątpienia
bez wyjątku
bez mrugnięcia okiem
bez zażaleń
bez skutku
bez zastrzeżeń
bez formy
i bez cukru
bez światła
bez sensu
bez chwili wytchnienia
bez znieczulenia
bez poprawki
muzyki
bez ingerencji
bez słowa
bez deszczu
bez samochodu
bez zmiany
bez opinii
bez jednego lub dwóch
bez kompromisu
bez umiaru
bez serca
bez kroplówki
bez racji
bez dodatków
bez dziur
bez bakalii
bez awangardy
bez emocji
bez podpórki
bez zaglądania
bez gola
bez honoru
bez imienia
bez śmietanki

Krótko, węzłowato i na temat

Przyszłej emerytury warunek numer 1;

u kobiety i mężczyzny lat 67.

Konsultacje o reformie rozpędu nabierają.

Pracownicy reformie  w poprzek stają.

Rząd odbiera, w zamian nic nie daje.

Przed trudną decyzją premier teraz staje.

Żywot człowieka wolnego rząd skraca.

Emerycką wolność wypełniać ma praca.

Czasu dla pokoleń pozostanie mało,

gdy do śmierci będzie się harowało.

Żegnajcie warzywka na g(rząd)ce w ogródku.

Emerytka i emeryt pogrążają się w smutku.

Witajcie laski, wózki, podpórki i kosturki.