O czym chcesz poczytać na blogach?

Piranie

Blog MorwaiPirania

Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2006
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen

nieuczesana ja - Onet.pl Blog

Zdałam sobie sprawę, że wszystko się zmieni...właściwie już to nastąpiło.
Kiedyś była nadzieja, że to chwilowe, ale teraz już wiem, że tamten rozdział całkowicie zamykam...
Koniec z patrzeniem w wstecz...
To będzie inny świat... Może będzie lepszy...
Będę musiała popracować nad sobą i nad zaufaniem do innych...

"Patrzę przez bursztynowe szkiełko na całkiem inny świat"

________________________________________________________
20 rocznica... Pewnie świętowalibyśmy jak zawsze...
Dziś zostały tylko wspomnienia...
To już zwykły dzień...Bez magii...

Airisha (18:57)
22 .

02 września 2008
Co powie ryba
W życiu są ryby i piranie. Te drugie uprzykrzają życie w stawie jak tylko mogą, swoją obecnością . Nie.

Hounted forest... kordu's Blog

Najlepsza przyjaciółka, którą darzę ogromnym szacunkiem i zaufaniem.
Na niej zawsze można polegać, jest niezwykle wesołą osobą, typową pocieszka, do rany przyłóż.
Nie ma na świecie drugiej takiej osoby, Dorotka jest nie do podrobienia.
Korzystając z okazji chciałbym jej podziękować w tym miejscu za każdy dzień znajomości, za wszystkie razem spędzone chwile, nawet te, gdy rozpraszałem ją, łapiąc ją na obiektyw aparatu :)Serdecznie ją tutaj pozdrawiam

skomentuj (3)

20:15:00 2004-01-24

PIRANIA
no więc tydzień temu, w piątek udałem sie do Głogowa w celu spotkania sie z głogowską ekipą:)
Tutaj podziękowania należą sie dla Yumi która przez cały czas dzielnie mnie po Głogowie oprowadzała.
Przybyłem pociągiem o godzinie 15:20, pogoda była niezbyt przyjazna ale ogólnie dałem rade.Po drodze do Piranii poznałem Kosmitke i Suschera.Po zapoznaniu sie z lokalnymi procedurami powitalnymi naszym oczom ukazała się Truskaweczka, kolejna sympatyczna osoba.
Nastąpił powrót w okolice dworca w celu spotkania Songo i Albana.Poznałem przy okazji Mrówkę.Potem w oczekiwaniu na kogoś kto sie nie zjawił poruszonych.

160000minutos

Sobie po prostu doskonale. Zatrzymujemy sie na chwile. Po doslownie 5 minutach jej maz wraca z rybami na obiad. Jemy je w tradycyjnej formie – ugotowane ze wszystkim co im natura do srodka wlozyla. Posileni i pogryzieni przez moskity, sankudos i mrowki ruszamy dalej. Cialo wraz z potem pozbywa sie resztek plynow. Nasze ubrania mozna doslownie wykrecac, po twarzy kapia struzki potu. Plecaki waza chyba tone.

Mokrzy i zmeczeni docieramy do maloki, gdzie instalujemy nasze superniewygodne hamaki z siatki na zakupy, jaka to Marysia z “Poszukiwany, poszukiwana” zabierala ze soba, by cukru na bimber nabyc. Idziemy wykapac sie do rzeki obfitujacej w piranie. Zejscie do niej to wyczyn na osobna opowiesc. Reszte dnia jemy (w koncu papaja, chapo – napoj z dojrzalych platanow) i nastepuje zwis hamakowy. W nocy nie dajemy rady i spimy na klepisku i lisciach palmowych pod nasza cudna moskitiera, ktora pozniej zostanie wymieniona na pleciony hamak. Jest jak na obozie pod namiotem z ta roznica, ze dookola slyszymy obcy jezyk, w tle wyje maly Lincoln i przekrzykuja sie dzieciaki: Persi, Sediz, Fredi, Ugo, Prisilla i Perla.Potem jest czas na opowiesci, kolysanke, a gdy gasnie ogien i pochodnia z lesnej zywicy, rozpoczyna sie istny koncert, swiadczacy o tym, ze wszyscy maja pelne brzuchy, czyli zbiorowe pierdzenie.