O czym chcesz poczytać na blogach?

Pique

Miłość nawet najbardziej szlachetna jest zawsze interesowna. - Onet.pl Blog

Żałować każdego słowa wypowiedzianego przez siebie. 
- Mam dla pani ciekawą propozycję, ale nie jest to rozmowa na telefon. Czy możemy tą sprawę omówić dziś na lunchu w kawiarni 'Rosa'  na rogu ulicy Rambla de Catalunya? Chodzi o propozycje stanowiska lekarza zespołu. Nasz obecny lekarz ma problemy zdrowotne i więcej go nie ma jak jest więc przyda nam się ktoś młody i bystry - Sandro. 
- Fabregas czy Pique mnie polecił? - spytała, wchodząc do łazienki, by  przygotować się do porannego joggingu. 
- Koniecznie muszę zdradzać, który z panów dostąpi zaszczytu zrugania przez panią doktor? 
- Będę szczęśliwa, jeżeli zdradzi mi pan ten fakt. A więc...Pique czy Fabregas? 
- Pique....- odpowiedział jej prezes z cichym.

Wsiąść do pociągu byle jakiego... ;) - Onet.pl Blog

- Piłka jest dla niego ważna, a granie w klubie chyba najważniejsze, więc wróci… tylko pytanie kiedy.

- Zadzwonię do Sandra i wszystkiego się dowiemy, co Ty na to? – kiwnęłam głową. Nie pokazywałam po sobie oznak radości, bo Pique zdecydowanie by stwierdził, że jestem nawiedzona. Też mi nowość… - Cześć Sandro!… Mam do Ciebie pytanie za milion punktów… Tak za milion punktów, a nie dolarów… A bo ja wiem dlaczego, bo tak… Milion punktów w Mario np… Albo w simsach jak wolisz… No to simoleonów… Sam jesteś baba… Nie, bo Ty!… Ale Ty większa!… Dobra już dobra. Przejdźmy do sedna: kiedy wraca Afellay?… Nie, nie chcę się z nim umówić na żadną randkę… Wiesz dobrze, że interesują mnie tylko i wyłącznie.

Opowiadanie o zwyczajnej dziewczynie i Pique - Onet.pl Blog

Mogłam spokojnie stanąć na gruncie. I tu nadszedł czas na typowy słowotok pod wpływem zdenerwowania.
- Ja przepraszam, nie chciałam, to był przypadek. Moja przyjaciółka, potknęłam, nie zdążyłam ... Matko co ja w ogóle mówię. W każdym razie serdecznie przepraszam. Mój słuchacz był wyraźnie rozbawiony.
- Spokojnie, nic się nie stało. Wypadki chodzą po ludziach.
- Powinnam Panu ... i w tej chwili popatrzyłam na rozmówcę.  Oooodkupić ubranie, zapłaaaaacić za pralnięęę.
No tak, z kilku milardów ludzi na świecie akurat musiałam wpaść i zmasakrować Jego - Gerarda Pique. Obrońcę,,Najczerwieńszej (jeśli można tak powiedzieć) furii Europy i świata.
 - Nie ma takiej potrzeby. Sądzę, że pranie w zupełności wystarczy i ciuchy będą jak nowe. I żaden ze mnie Pan - powiedział całkiem szczerze.  - Gerard albo Pique. W głosie dalej był słyszalny śmiech i rozbawienie. A kto w tej sytuacji nie byłby rozbawiony? Moje żałosne tłumaczenie, plecenie trzy po trzy mogły wywołać szeroki umiech awet u Victorii Beckham, która panicznie się boi zmarszczek mimicznych.
 - Jestem Karolina.
 - Nie wiem jak Ty, ale jestem za tym, żeby w końcu.

Ya nada volvera a ser como antes...Nic już nie będzie takie jak kiedyś... - Onet.pl Blog

Rozsiedli się na podłodze i spoglądali na siebie nawzajem zza kurtyny trzymanych w dłoni kart. Navas, Villa i Torres siedzieli na kanapie i ściskali w rękach pady w skupieniu patrząc na ekran na przeciwko i rozemocjonowani wykrzykiwali coś w bliżej nieokreślonym kierunku. Wcale tego nie chciała, ale właśnie nerwowo oblizała usta. Zbyt dobrze pamiętała jego spojrzenie z autobusu. Zbyt gorąco zrobiło jej się na to wspomnienie. Jakby chcąc odciągnąć swoją uwagę od tych myśli obróciła głowę w drugą stronę, patrząc na Sergio, krzyczącego coś nieskładnie do słuchawki telefonu i Cesca i Pique stojących w oddali na balkonie. Z małego białego laptopa leżącego na środku stolika, wydobywały się rytmiczne dźwięki jakiejś dobrzej jej znanej hiszpańskiej piosenki, choć w tej chwili za nic nie mogła sobie przypomnieć jej tytułu. Nikt z obecnych nie zauważył jej przybycia, oparła się więc niedbale o framugę z uśmiechem wzdychając.
Chrząknęła znacząco, z rozbawieniem obserwując jak kolejne pary brązowych oczu odwracają się w jej kierunku z zaciekawieniem wymalowanym na twarzy, a w pokoju zapada przejmująca cisza.
- Pani koordynator! - wykrzyknął Villa, gwałtownie.