O czym chcesz poczytać na blogach?

Piłkarze

orange ekstaklasa

Chwilę potem piłkarze ŁKS mieli rzut z autu z lewej strony boiska. Jak zwykle w takich wypadkach piłkę chwycił w ręce Hajto, rzucił ją daleko na przeciwległy słupek, zablokowany Majdan nawet nie próbował interweniować, a niewidoczny do tej pory Ensar Arifović z łatwością wepchnął ją głową do bramki.

W 66 minucie Piotr Celeban był bliski wyrównania, wyskoczył do główki wyżej niż stoperzy ŁKS, ale ponownie górą był Wyparło. W 74 minucie znów główką, tym razem na bramkę Pogoni po centrze Hajty strzelał Tomasz Kłos, ale kapitan gospodarzy nie dał się zaskoczyć. Na kwadrans przed końcem meczu gra się praktycznie skończyła. Piłkarze ŁKS cofnęli się prawie całą drużyną na swoją połowę i nie pozwolili już skonstruować groźnej akcji gospodarzom.

Komentarzy: 2 2007-03-04 Początek meczu obie drużyny potraktowały bardzo ostrożnie. Przez całą pierwszą połowę bardziej skupiali się piłkarze na obronie własnych przedpoli niż konstruowaniu akcji ofensywnych. Wprawdzie już w piątej minucie Pogoń miała szansę na objęcie prowadzenia, ale.

kopnij.blox.pl

      do wpisu „Pressing Iwańskiego, szybkość Steca”
  • środa, 17 marca 2010
    • To absurd jest

      Co innego mogłem odpowiedzieć na pytanie o zmiany szkoleniowców w dwóch – bądź co bądź – najlepszych polskich zespołach ostatnich lat? To jest absurd. Bo, że polityka prowadzenia klubu jest jaka jest, czyli żadnej nie ma, to się już oswoiłem. Że trzy mecze się przegra i „do widzenia”, to też mnie nie zdumiewa. Że piłkarze, w czasach dzieciństwa prawdziwi bohaterzy mojej fascynacji futbolem, dziś, jak - przepraszam za szowinizm - panienki obrażają się na trenera, który prawdę w oczy powie, też normalka. Ale, że jednego słabego trenera zmienia się na drugiego słabego trenera? Absurd.

      Ile to już razy Waltery i Cupiały kwiliły o nowej filozofii tworzenia drużyny; o konstruowaniu zespołu, a nie handelku piłkarzami; o potrzebie dopasowania gracza do pomysłu i na miarę koncepcji trenera itd. A potem przychodzi taki jeden z drugim, Bronowicki Piotr, Smoliński Marcin, czy Pawełek Mariusz. To ja się nie dziwię, że trzeba zmienić trenera, dziwie się, że nie zrobiono tego.

  • Juventa.Star Starachowice

    "Juventy" (opiekunami drużyny byli: Adam Dzik, Sławomir Rymarczyk, Małgorzata Tomczyńska).

    W 1996 powstała sekcja piłki nożnej. Trenerem młodych adeptów piłkarstwa został mgr Krzysztof Zuba. W 2000 roku z ,,Juventy - Marbo'' wyodrębniła się sekcja piłki nożnej, w wyniku czego powstał nowy klub pod nazwą: Katolicki Klub Sportowy Autonomiczna Sekcja piłki Nożnej ,,Juventa'' Starachowice. Starachowiccy kibice z prawdziwą przyjemnością obserwują postępy w grze, jakie stale czynią młodzi futboliści Juventy , którzy przebojem wdarli się do wąskiego grona najlepszych drużyn woj. świętokrzyskiego. Udane występy w sezonie 1999/2000 sprawiły, że piłkarze Katolickiego Klubu Sportowego zostali sklasyfikowani na piątym miejscu w województwie, a więc o 19 oczek wyżej niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Zdaniem działaczy Świętokrzyskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej Juventa poczyniła ostatnimi czasy największe postępy w pracy z młodymi adeptami futbolu. Szkoleniowiec klubu Zdzisław Spadło, znany przed laty bombardier Staru został okrzyknięty najlepszym trenerem rocznika 1987.

    Prowadzimy zajęcia na boisku ZSZ nr 3, które sukcesywnie-wraz z treningowym - dzięki pomocy sponsorów, ludzi dobrej woli, takich jak Adam Węgrzecki, Jan Orczyk, Jerzy Perchel modernizujemy z myślą o swoich potrzebach. Póki co korzystamy z.

    Głos Fioletowych - .::Sokker Club - PTC Pabianice::.

    Porażka mimo dzielnej postawy

     Drużyny PTC Pabianice odpadła z Pucharu Polski w 2 rundzie przegrywając nieznacznie z drugoligową FC Arką Gdynia 3:4 (Szmek 2, Klytta). "Mieliśmy pecha w końcówce dogrywki. Straciliśmy bramkę w 119 minucie gry. Graliśmy bardzo dobre spotkanie, jak równy z równym. To jest nasz sukces awansować do 2 rundy Pucharu Polski i pokonując przy tym czwartoligowca i przegrywając nie znacznie z drugoligowcem."- powiedział trener "Fioletowych" Joachim Kurzynowski. Piłkarze doprowadzili do remisu przy stanie 3:1 dla gości. Bohaterem meczu był 20-letni Jaromir Szmek, strzelec dwóch goli. "Mieliśmy wyśmienite okazje, ale także sprzyjało nam szczęście, wyrównując"- powiedział po meczu młodziutki napastnik.

     Statystyki meczu:

    Data: 2005-09-07 21:36
    Mecz pucharowy: Puchar Polski
    Stadion: PTC Pabianice Arena
    Pogoda:  nieznaczne zachmurzenie
    ciepło
    Widzów: 2999

    Z Woleja

    Się kibicowska i fachowa materia po dwóch zaledwie kolejkach polskiej ligi. Stan euforii. Wystarczyły dwie bramki Tomasza Frankowskiego, dwa proste kopnięcia Ślusarskiego i kanonada goli (bardziej dociekliwi zauważyli beztrsoką grę obronną) w Łodzi i nasza liga jest cacy, a nawet luks.

    Wielkie powroty byłych gwiazdorów do Polski tylko obnażają mizerię serowowanych nam co weekend piłkarskich wypocin. Kapitalnym przykładem jest przypadek Potra Świerczewskiego, który okres przygotowawaczy to widział raczej w serwisach sportowych u innych zespołów. Świr nie rozegrał ani jednego sparingu, nie była na ani jednym zgrupowaniu, na papierze zaledwie była piłkarzem stołecznej Polonii. Kolejka piersza-asysta. Kolejka druga-bramka i tytuł najlepszego na boisku. Warto w tym miejscu wspomnieć, że tuż obok niego biegał Tomasz Hajto, który już za trzy lata zmieni prefiks i zostanie 40 latkiem (w meczu z Cracovią dwie asysty).

    Takie ewenementy, które u nas stają się już stanem zwyczajnym, można mnożyć. Surma, Brzęczek, po raz enty Kosowski, Żuraw, Kałużny (on akurat rzucił już futbol w cholerę). O powrocie wspomina już Żurawski oraz Dudek. Powroty te, według mnie będą zwiastunami rychłego końca naszej ligi.

    Kompletnie zirytował mnie wspomniany już mecz.