O czym chcesz poczytać na blogach?

Piedmont

Muzyka - Rozmaitości

W świecie białych, dała początek rock and rollowi, a przezeń, całej późniejszej i rozwijającej się do dziś w różnych fazach – muzyce rockowej i pokrewnej. W latach czterdziestych schemat bluesowy został zaadaptowany przez niektórych muzyków jazzowych stając się istotnym nurtem w tej muzyce.

 

Jest wiele odmian bluesa :

Blues chicagowski (ang. Chicago blues), z odmianą Blues zachodniej strony (ang. West Side blues)

Blues klasyczny (ang. Classic blues), blues wykonywany w klubach przez kobiety w latach 20. i 30.

Blues wiejski (ang. country blues)

Blues Delty (ang. Delta blues) , źródłowy blues z Missisipi

Blues Wschodniego Wybrzeża, (ang. East Coast blues) z regionalną odmianą Blues piedmoncki, (ang. Piedmont blues)

#Notatnik

skrzypczyński said, on Listopad 11, 2011 at 5:51 pm

Polski Piemont.

  • zero said, on Listopad 11, 2011 at 7:37 pm

    co to jest za sprzet?

  • bezgustu.com said, on Listopad 11, 2011 at 8:17 pm

    Bałtyk i Kraków – dwa moje ulubione miejsca w Polsce. Śliczne zdjęcia :)

  • rubaj said, on Listopad 11, 2011 at 11:26 pm

    piemont?

    Chodzilo Ci chyba o Piedmont:) Dzieki. Mily komplement :)

    Dobry album ale ja jednak najbardziej lubię Chaos..

  • ADDICT(ed)


    ***

    "Nie przychodź do mnie, nie przychodź...
    Zostań na zawsze przepięknym
    Snem i pragnieniem cichym...
    Nie przychodź...

    Nie przychodź do mnie, nie przychodź,
    dlatego, żeś TAKI MI DROGI,
    że pragnę, abyś PRZYSZEDŁ -
    nie przychodź...

    Nie przychodź do mnie, nie przychodź,
    choć ciągle do ciebie tęsknię,
    choć dławi mnie wołanie...
    Nie przychodź... "

    ***

    "Pani palce są chłodne i pachną, jak opium,
    Takie małe półtrupki anemiczne i blond,
    Marzą o kimś, co by ich w pocałunkach utopił,
    Jak w odymce błękitnej papierosa "Piedmont".
    (...)
    Na nietkniętą serwetę coś bezgłośnie opadnie...
    (Białe astry w flakonach umierają przez sen...)
    Pani milczy tak cicho, melodyjnie i ładnie,
    Jak w najlepszych preludiach lunatyczny Verlain.
    (...)
    Pani widzi w drobnostkach zaraz ton psychodramy...
    Chwile życia są kruche i słodkie, jak chrust.
    Czy dlatego, że my się, par exemple, nie kochamy,
    Nie możemy całować swoich oczu i ust?
    (...)
    Za szybami ponurych, zieleniących się okien
    Pierwszy brzask się przeczołgał, znieruchomiał i legł...
    Pani dzisiaj jest chora... Pani płakać chce... Shocking!
    .

    Bohaterka. Żałosna. Przebiegła. Ale przede wszystkim prawdziwa.

    'trupy z kawiorem' >> piątek, 7 marca 2008 16:57:01
    Pani palce są chłodne i pachną, jak opium,
    Takie małe półtrupki anemiczne i blond,
    Marzą o kimś, co by ich w pocałunkach utopił,
    Jak w odymce błękitnej papierosa 'Piedmont'.

    Na nietkniętą serwetę coś bezgłośnie opadnie...
    (Białe astry w flakonach umierają przez sen...)
    Pani milczy tak cicho, melodyjnie i ładnie,
    Jak w najlepszych preludiach lunatyczny Verlain.

    Może smutek zielony z twarzą negra z Zambezi
    Owachlarzył dziś Panią, otuloną w pół-zmrok...
    Pani słuchać chce moich egzokwintnych syntezji
    Tak, jak pije się z kawą jakiś cordial-medoc.

    Jednak Pani nie lubi przecież rzeczy zbyt ostrych
    A czyż zawsze być można gentlemanem par force?...
    Za minutę przyniesie nam szampana i ostryg
    Lokaj z twarzą wyblakłą i pomiętą, jak gors.

    Zresztą stać mnie dać nawet własne serce na rożen,
    Jeśli z niego przyrządzą apetyczne filet...
    Pani pachnie dziś cała ostrygami i morzem,
    A ja kocham tak morze, zapłakane we mgle...

    Za szybami ponurych, zieleniących się okien
    Pierwszy brzask się.