O czym chcesz poczytać na blogach?

Przejdź do wyników poniżej

Piecyki

mów do mnie słowami, utkanymi z rosy...

Tak wiesz jak. Słodki jest strasznie. Luka też ;) Krtek odwraca się i jak na zwolnionym tempie widzę jego spojrzenie , jakis krzywy uśmiech, ruch gowa, ze on idzie. I idzie. Ja zaostaje przed barem , jeszcze si,ę żegnając. Idzie. Co jakiś czas się ogląda. A ja nic. NICV. Po jakies kolejnej pół godzinie w końcu rozstajemy się z Martą z reszta i idziemy na Marty taxe. Pieję ze szczęścia.

Marta komentuje jego ostentacyjne spojrzenia.

No bo tak: najpierw jak się lansowałam z Piecykiem gapił się. Potem podszedł, uszczypnął mnie w boczek pocałował w usta, zagadał, gadał. Ja się zmyłam do drugiej Sali. Potem obserwował, puszczał uśmiechy. Potem gapił, przesyłał spojrzenia typu „jak możesz” i ta gadna „spotkamy się na zewnątrz?” która ja olalam ;)

No powiedz że jestem boska, że moje na wierzchu!!!!

Na sylwestra chciałabym iść do składu, oj bardzo, bardzo. Na przyszły czwartek jesteśmy umówione z cała ferajna w.

Samotność...

25 sierpnia 2005 13:24:34
Węglowy piecyk stojący w największym pokoju był srebrnego koloru. Miał cztery nóżki, rurę, która jak pępowina łączyła go ze ścianą i bladą, smętnie opadającą serwetkę na swoim własnym szczycie.
Później zainstalowano urządzenie do suszenia grzybów. Był to stelaż graniastosłupa prawidłowego czworokątngeo z kilkoma poprzecznymi rurkami i dziurawymi tackami, które przypominały wycieraczki, na których jedno obok drugiego kładziono jesienią grzyby.
Kiedy instalowano urządzenie do suszenia grzybów Agnieszka miała 9 lat. Bujną wyobraźnię i słomę na głowie. Od tej pory myślała, że piecyk coś przeskrobał i został ukarany. Była pewna, że jest więziony, a srebrny graniastosłup jest pod napięciem.
Za każdym razem gdy zrobiła coś źle, bała się, że rodzice ją tak samo zabudują, że wyciągną z niej pępek i przytwierdzą do ściany, i że będzie całe dnie spędzać w otoczeniu żelaznych rurek.
Postanowiła uwolnić piecyk. Wzięła swoje rękawiczki, które były schowane głęboko w szafie, aby nie poraził ją prąd. Z wysiłkiem oddzieliła od siebie rurki i wyniosła je do schowka tuż obok kurnika. Następnie wyrwała pępowinę i czekała aż piecyk pójdzie.
Jakie było jej zdziwienie i rozczarowanie.

ciekawazycia

Po powrocie od razu do pracy wróciłam. Na angielskim się rozgadałam jak prawie nigdy. Wesoło było. W dobrym nastroju do domu wróciłam. Ogarnęłam troszkę mieszkanie i już na nic siły nie miałam. Mimo to siedziałam z Martim do pierwszej w nocy i coś tam razem robiliśmy. No w końcu cztery dni się nie widzieliśmy.

We wtorek wolne miałam. Cały dzień po urzędach się bujałam. Znów. Dowodu sobie wyrobić nie mogłam, bo mi jednego zdjęcia zabrakło. Piecyk nie działa w łazience, więc odwiedzałam administrację razy trzy. Panowie mi zrobili usługę w tempie ekspresowym. Właściwie, to nie zrobili, ale przyjechali żeby zrobić. Teraz piecyk mają wymieniać. Zobaczymy ile to potrwa. Może przyjadą tak szybko jak ich poprzednicy. Bądźmy pełni nadziei. Mam optymistę w domu, to mnie wspierać i pocieszać na pewno będzie.

Teraz czytam książkę Martiego śmieszna czasem. Ogólnie, to polecam. Co mam nie polecać, w końcu. Fajnie i przyjemnie się ją czyta. A to głównie.

"Wszyscy siedzimy w rynsztoku, ale niektórzy z nas patrzą w gwiazdy"

Na nim koraliki (takie w kaształcie kwiatuszków), przyłatałam tam również bransoletkę, wykonaną przez Olosa a podarowaną mi przez moje uke, bardzo ładną, czerwono zieloną z napisem "Hikaru". Znalazło się również miejsce na plakietkę ("Nobody is perfect, my name is Nobody"), pacyfkę ze Snoopym oraz napis, ukoronowanie wszystkiego, a jednocześnie przydomek tego wielkiego stworzenia, "Master of Disaster".

Dziś poszłam na łyżwy, z plecakiem.
Po godzinie zeszłam z tafli.
Plecak leżał twarzą do piecyka produkcji zapewne socjalistycznej albo i lepiej. Śmierdziało paloną gumą. Oderwał się z cichutkim "śćliiiip". Na piecyku zostały koraliki, połowa wyjścia na słuchawki oraz gumowe rusztowanie. Sam plecak nabrał wyrazu dosyć frasobliwego, ot, taka purchawka po przejściu wycieczki licealistów przez las. Wzięłam swe dzieło, swych rąk krwawicę i najwierniejszego kompana miesięcy szkolnych w ramiona i puściłam wiązankę dotyczącą głupoty ludzkiej i braku wyobraźni, również ludzkiej. Bo plecak spoczywający na ławce PÓŁ METRA od cholernego PIECYKA miał marne szanse na samoistne przemieszczenie się NA PIECYK. Moim zdaniem przynajmniej. Chyba że krasnoludki.

Ps. W ramach urozmaicenia dodam, że w plecaku znajdowała się kontynuacja powieści.

Wandea! - Onet.pl Blog

Popsuł się piecyk gazowy. Niby nic. Ale wiecie jak to jest? Wracasz do domu, a z kranu leci lodowata woda. I to jest tragiczne! No więc - wezwała fachowca. Miał być o 7-ej wieczorem, a o ósmej zadzwonił, że się spóźni. Wkurzyła się, już zaczęła szukać następnego, gdy nagle stanął w drzwiach uśmiechnięty, radosny człowiek po 30-tce.

- Witam. Już jestem!

Dziarsko zabrał się do pracy. Okazało sie, że w wnętrzności piecyka wymagają poważnej operacji, więc fachowiec zaczął dzwonić do swoich kolegów. Poprosił nawet o włączenie komputera i przez dwie godziny biegał między piecykiem w łazience, a czatem, na którym rozmawiał z kolegami-fachowcami.

- A jaki pani ma zawód? - zagadnął moją koleżankę

- Jestem dziennikarką.

- O, to ciekawe. A wie pani? Ja też uwielbiam moją pracę.

Uśmiechnięty, jak wtedy, gdy stanął po raz pierwszy w jej drzwiach, poskładał piecyk i zebrał swoje narzędzia.

- Tak, i powiem pani, ze to moja prawdziwa pasja.

Wystawił rzeczowy rachunek, wcale nie taki wysoki. I poszedł.

- Wiesz - powiedziała znajoma.

Pamiętnik Lily E. - Onet.pl Blog

Długo szukać sklepu, bo ledwo da się przejść przez ulicę a mówiłaś, aby raczej nie używać różdżki przy ludziach. Okropne zaspy. A ty chyba jesteś świetnym MIkołajem.

- Kosmetyki? Tak, jest nie tak daleko... mogę cię zaprowadzić jak chcesz.

- Nie trzeba. Nie będę cię wyciągał z domu, jest za zimno. Trafię na pewno.

- Więc musisz skręcić w lewo i... - szybko wytłumaczyłam mu drogę do sklepu. - I już będzie go widać - zakończyłam. - Na drugi raz musisz chociaż wejść do środka.

- Dzięki. To ja już pójdę, nie będę przeszkadzać. Jakby co, to możecie przyjść coś upiec, jakby były problemy z piecykiem.

Wyszedł. Syriusz wyjrzał z kuchni, wciąż cały w mące.

- Więc to jest wasz nowy sąsiad? Wydaje się w porządku. Coś mi wpadło do głowy z tymi prezentami... może wszyscy je tu przyniesiemy i dopiero rozmakujemy wspólnie? Będzie ciekawiej. No Lilka, nie daj się przekonywać. To nie jest podstęp - powiedział, ale byłam prawie pewna, że mrugnął do Jamesa. - Prezenty... będzie ciekawie...

- Niech ci będzie - zgodziłam się. - Ale jeśli coś wybuchnie...

- Może piecyk - mruknął James. - Bardzo śmieszne.

- To naprawdę tak wygląda. Lepiej sie otrzepcie, bo rozniesiecie to po całym domu. I ja.

Piecyki gazowe

Gazetka szkolna SP 25 PLOMBA









Mojżesz to nie Noe























Jesteś w pomieszczeniu z zapałkami w którym jest: palnik gazowy, świeczka i piecyk na węgiel.
Co zapalisz najpierw?











Odp. Zapałkę






















bialekrople

Oczy pieką niemiłosiernie od porannego włączania gazowego piecyka. Mój A. włącza go żebym miała ciepło jak rano wstaję. Ale kiedy próbuję otworzyć oczy to pieką jak diabli. Zastanawiałam się od czego i raczej to piec. Pogoda kiepska, wszędzie błoto i deszcz dalej pada. Ja miałam jakieś dziwne sny. Mam kiepski.

tam dom mój gdzie buty moje



strona główna


2004-09-13 21:59:52
uczę się nowomowy
lasy cedrowo-dębowe - Afryka. w lesie żyją tysiące małp z którymi nieraz dzielimy posiłki. jest ciepło bo to Afryka więc mały piecyk, na którym gotujemy herbatkę zaczyna dokuczać swym żarem. wychodzac z małej cottage świeże powietrze wypełnia pierś, tysiące gwiazd na niebie wypełniają oczy.
Idriss przygotował soczewicę z sosem. dopiero jutro jest dzień, w którym zbiega w dół do miasta po różne niezbędności, więc są to jego ostatnie zapasy; dodajemy do tego nasze smakołyki i jest pysznie.
po posilku Idriss zamienia się w czarownika improwizując słabe światło z butli gazowej i monety z angielską królową, potem paląc skręta snuje opowieści. A ma z czego wybierać: przejście 10000 km przez Afrykę, przejazd 60000 km rowerem dookola świata oraz liczne włóczęgi po Europie. Teraz trenuje do maratonu i codziennie przebiega 10 km..