O czym chcesz poczytać na blogach?

Pesel

DramaQueer

 

A
więc wczoraj po pracy na łeb na szyję leciałem do dr L. Przeprosiła mnie za
brak stempelka, wtedy naprawdę zrobiło mi się głupio, że wykorzystywałem ten
fakt na swoją korzyść, i powiedziała, że oczywiście mogę dostać nową receptę,
ale aby ją przedatować musi wyjąć moją kartę. Zadzwoniła do archiwum.
Przeliterowała moje nazwisko i podała pesel. Poinstruowała, że najpierw muszę
się zapisać na wizytę, potem pójść po kartę, a następnie wrócić do niej. Tak
też zrobiłem, podszedłem do recepcji, gdzie siedział uroczy, uśmiechnięty chłopak.
Brunet o żywych oczach. Zapisał mnie na wszystkie trzy wizyty (dzisiejszą i
dwie kolejne), spytał szarmancko czy wiem gdzie jest archiwum, i ponownie
zadzwonił do kartotek podając mój pesel i nazwisko. Czułem się dopieszczony i
aż żal było mi odchodzić od pulpitu. Zwłaszcza, że mogłem się jeszcze
zarejestrować do okulisty, ale po co się.

Gryzelka, Bąbelek, Gildek i cała reszta

Notki
2007-01-24 I w końcu spadł długo oczekiwany przez wszystkich / no prawie wszystkich ;) / śnieg. Gryzelka cieszy się ,że w końcy będzie mogła ulepić swojego . Niestety dopadł nas  mega katar . Najbardziej żal mi Bąbelka, bo w jego 10- miesięcznym wieku taki katar to prawdziwa katorga. Komentarzy: 0 ZUS - Z nami Umrzesz Szybciej...... 2007-01-23 Siedzę w pracy i szlag  mnie trafia. Po raz trzeci w ciągu tygodnia piszę do ZUS wniosek o udostępnienie danych ze zbiorów osobowych. W zeszłym roku wystarczyło podać tylko PESEL osoby, w październiku PESEL i nr dowodu, a na dzień dzisiejszy PESEL i NIP.Hehe ciekawe.

Ela

Ze az tak będzie wspaniałomyslny by w Nowym Roku myslec o innych to mnie zaskoczył a moze nawet zadziwił…a najbardziej ze wszystkiego wzruszył i to nie mało…czyzby z tego uroczego blondaska wyrosła “matka Teresa”?Nie dasz wiary ale i ja wspomiałam o pewnym smurffie Nowemu Roczkowi-)

Odpowiedz
  • 2 Styczeń 2012
    wizja

    Eli , wydajesz się bardziej dynamiczna w tamtym dyskretnym stroiku .Nie żebym krytykowała dzisiejszy . Pozdrawiam .

    Odpowiedz
    • 2 Styczeń 2012
      elatroska

      He ja dynamiczna potrafie być nawet bez stroiku…Bo we mnie jest prawdziwy wulkan energi chociaż ostatnio mam wrażenie ze PESEL zaczyna dawać znac o sobie…:))))))))0

      Odpowiedz

    aba.blog

    Tata wyprał mi dzisiaj komórkę. No i co? No i wesoło jest, bo wygląda na to, że wszystkie kontakty się utopiły. Komórka padła, ja na razie używam jakiegoś "trupa" i widzę marne szanse na odzyskanie utraconych kontaktów. Tzw. buuuuu :(

    skomentuj (0)

    Pesel 2010-01-07 15:33:34

    Mija miesiąc od dnia, kiedy mój Synek został oficjalnie w akta wpisany. Więc teoretycznie numer pesel już powinien mieć. No i co? I nic. Dzwonię po raz kolejny do Urzędu Miasta i po raz kolejny dowiaduję się, że jeszcze nie spłynęły dokumenty (z urzędu oddalonego raptem o kilka kilometrów) i dalej jeszcze nie jest zameldowany. A dopóki nie jest zameldowany, nie mogę dostać pesela. Pięknie.
    Ale w końcu wzięli sprawę w swoje ręce, zadzwonili gdzie trzeba, pogonili kogo trzeba i oddzwonili już do mnie, że w środę powinien być pesel do odbioru. I do tego mają jeszcze raz zadzwonić i potwierdzić, że już jest i można odbierać. Byłam pod wrażeniem pracy urzędników (nie.

    Blog Tomasz0330

    Co według lekarzy rokuje pozytywnie.
    Chemia która jest mu podawana bardzo szybko niszczy krew, obniża leukocyty.
    Aby można podać chemię, pacjent musi mieć najmniej 2000 leukocytów, mąż po podaniu chemii ma jej 200 lub 400. Musi przebywać w szpitalu biorąc krew, antybiotyki, zastrzyki i różne inne specyfiki.
    Ponieważ potrzebuje dużej ilości krwi, w szpitalu powstał warunek, że musi mieć dawców.
    Krew za krew. Nie ważna jest grupa krwi.
    Każdy który może pomóc, idzie do punktu krwiodawstwa i podając dane pacjenta, jego PESEL, po oddaniu krwi, otrzymuje zaświadczenie, że dla takiej osoby została oddana krew.
    Takie zaświadczenie musi dotrzeć do moich rąk, na podstawie którego, okazując w szpitalu zaświadczenie, mąż dostaje krew.
    Wczoraj czekał i jej nie dostał, a ja patrzyłam na jego zbolałe oczy. Strach nas ogarnął. Mnożyły sie pytania : co dalej ?
    Dzwoniłam po nocach , prosiłam i dzięki Bogu, dzisiaj 5-ęć osób oddało krew.
    Co za radość biła od niego, gdy zajechałam i widziałam znów żar w jego oczach.
    Jest to radość.......ale co dalej ? to za mało.