O czym chcesz poczytać na blogach?

Pesa

Wykredowana

Doszukać podobnych konkluzji, co przy czytaniu tej nowelki (opowiadania? powieści?) xD

Odpowiedz

  • vampire_slayer

    15 Sierpień 2010

    Maniaczytania – przeczytałam Twoją opinie i faktycznie, nie zwróciłam na to uwagi, ale ma dużo punktów wspólnych. Odbieram to w rodzaju pokazania tego samego problemu z różnych stron. Chociaż też za bardzo nie mogę się wypowiadać, gdyż nie przeczytałam kolejnych powieści.

    Nyx – mnie bardzo cieszy fakt, że przed sobą nadal mam jeszcze sporo książek Schmitta. ;-)

    Odpowiedz

  • pesy

    15 Sierpień 2010

  • Ja tu sobie posiedzę spokojnie w chacie a oni niech myślą że z dżungli nadaję relację

      • Argentyna
      Autor(ka):
      kaha_m
      Czas publikacji:
      czwartek, 15 marca 2012 23:49

      Opcje

      • Przejdź do wpisu „Foto spacer po Buenos Aires”
      • Dodaj komentarz do wpisu „Foto spacer po Buenos Aires” i/lub któregoś z (2) komentarzy
  • środa, 14 marca 2012
    • Jak zdobyć pieniądze? - Poradni Dzikuski

      A konkretnie: jak zdobyć peso dwadzieścia pięć. Najbardziej

  • RazTuRazTam

    Czas nas gonił na służbową kolacje i prezentacje.

    Prezentacja i kolacja

    Prezentacja, jak prezentacja. Usłyszeliśmy ile to milionów zarobiliśmy na ostatnim projekcie, oraz jakie są plany na przyszłość. Niektórzy skupili się na winie postawionym na stole, inni zaczęli podważać sens markentigowego działania firmy... ogólnie, nudy. Po nudach, pojechaliśmy do restauracji. I tam się działo :) Postanowiliśmy z Ronnim i Markiem zamawiać najdroższe dania. Na przystawke poleciało więc zamówienia krewetek za 8tys peso, ja wziąłem szynkę z zapiekanym serem za 4tys peso. Potem przyszedł czas na danie głównie. Czyli argentynska wołowina (befsztyk), który ledwo zjadłem. Myślałem, że 350g to całe danie, a to była waga samego steku. Zresztą, był to chyba najlepszy befsztyk jaki jadłem... choć kosztował firmę 9tys peso. Do tego frytki, sałatka chilijska, sos... ach... najadłem się tak, że musiałem popuścić pasa. Do tego jeszcze zaczęła grać kapela jazzowa. Żal było wychodzić..., ale była już 22, a o 5ej wyjazd z hotelu. Takie firmowe lunche powinny być tylko.

    Masz problem? Napisz post na forum...



    ***Tak, jak wydłubiesz z tych cukierków trufle, będziesz bardzo bogata

    ***Taa a słonina jest ze słonia.

    [podesłała Szprota - dzięki ;-)))))]

    KRÓL BUDYŃ PIERWSZY

    Link || kategoria: różne || 20.12.2010, 19:51 || Komentarze (5)




    ARTYKUŁ NA TRÓJMIASTO.PL:
    Mieszkańcy wybiorą imiona kolejnym Pesom
    Za kilka dni ruszy plebiscyt internetowy, w którym będzie można wskazać patronów kolejnych tramwajów Pesa, które będą jeździć po Gdańsku.

    Poza "Danielem Gralathem" i "Władysławem Czernym" po Gdańsku jeżdżą jeszcze dwie "nienazwane" dotąd Pesy, a do końca roku do miasta dojedzie jeszcze trzecia.

    - W ogłoszonym przez nas rankingu będzie można zarówno wybrać trzy nazwiska z listy, ale i dopisać do niej własne propozycje - informuje Emila Salach-Pezowicz z biura prasowego gdańskiego magistratu.

    Na liście jest ponad 25 nazwisk osób związanych z Gdańskiem i jego historią. Są wśród nich m.in.: fizyk Gabriel Fahrenheit, malarz i.

    mola i skota podroze dalekie i bliskie

    Do zycia tak jak lubimy.. uśmiechają się ZAWSZE, piją rum, cygara są w ustach nawet 80-o letnich staruszek, śpiewają, tańczą salse, rumbe, marenge i oczywiscie modny ostatnio reggeaton.. Na każdym rogu stoi policjant pilnujący porządku, a na ścianach widnieją podobizny Che- Ernesta Guevary, którego nie tylko Kuba ale i cała Ameryka Łacińska wychwala, kocha i podziwia. Nie ciężko już dostać dobra luksusowe takie jak kosmetyki czy „zachodnie” ubrania, ale wszystkie te rzeczy sa nieslychanie drogie.. Kubańczycy zarabiają 15-20 euro miesiecznie (czyli 15-20 pesos convertibles-tzw waluty dla turystow) przy czym browar kosztuje w knajpie 2 euro, wejscie na impreze 10, ciuchy w cenach polskich, benzyna 50 centow, a woda 1,50.. Tanie (za peso lokalne ktore jest 25 razy mniej cenione niz convertible) sa takie rzeczy jak cygara dla lokalnych, chleb, mąka, olej, ocet.. i tyle! reszte w cenach bardzo wysokich, dlatego zawsze wszyscy lokalni pytają mnie czy mam jakieś spodnie, buty, które moge im ofiarować.. Pozbyłem sie jedynie paru koszulek :)

    W Havanie byłem 3 dni-zwiedzałem, mieszkałem u kubańskiej rodziny, za 30 euro.