O czym chcesz poczytać na blogach?

Parówki w cieście

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A mi siedzi się całkiem dobrze.

Z moim smerfem postanowiliśmy zrobić próbę wypieków, którymi chcemy przyozdobić tegoroczną choinkę. Wszystko ładnie, pięknie, ciasto mój smerf ślicznie zagniótł- nic tylko piec :) z braku laku i foremek zaczęliśmy wycinać własne wymyślne wzory, czego efektem są zdjęcia. :)))

 

Może za specjalnych zdolności to my nie mamy, ale fantazję napewno :)

 

I choinkę przewiduję bajeczną. Tylko.

Staż w TV. I naprawdę nie wiem czemu ci ludzie tak kochają Wrocław. Wroclove aż nazwali. Dałabym wszystko żeby być bliżej gór tak na już i na teraz. 

I cholera, dalej nie umiem gotować!!!!! A dziś próbujemy parówki w cieście francuskim. Ale czy można nazwać gotowaniem owinięcie parówki ciastem z biedronkowej lodówki? Żałosna ze mnie kobieta. Ale nie szkodzi. Mam jeszcze kilka lat żeby się dostosować. Byleby mi się mózg nie.

Poza bramą śmierci - Onet.pl Blog

Buzię na widok takiego tłumu, człowiek przy człowieku, szczelnie wypełniającego całą szerokość ulicy. Były tu dziesiątki tysięcy ludzi, spocona ruchliwa masa, gotująca się w  wilgotnym upale sierpniowego wieczoru.
- To niesamowite, tatku - zawołała Marina.
- Przecież ci mówiłem -.Miał ochotę. Jak dzień długi patrzyła, jak oboje z Mariną buszują po jarmarku. Sasha jadł co popadło, łykał jak popcorn smażone w głębokim tłuszczu kulki serowe i popijał lodowatym piwem w plastikowym kubku. Jadł parówki w cieście, kotlety wieprzowe, smażoną cebulę, pieczoną kukurydzę ociekającą masłem, smażone pierożki i całe torby miniaturowych pączków. Karuzele zrobią mu z żołądka mikser. Ale Sasha nigdy nie odmawiał Marinie.

...świat budowany z pyłu słów...

Znów kilka pomysłów. Chcę to i tamto zmienić...

skomentuj (5)




2006-05-12 08:37:14 >> ...jak niedzielny poranek...


Lubię te długie popołudnia na murku za domem. Ponad wąwozem, którym kiedyś biegły tory kolejowe, a dziś tylko ludzie chodzą. Kiedy wszystko wokół jest tak bardzo zielone i tak bardzo tętni życiem. A słońce przygrzewa i oślepia. I mrużyć oczy trzeba. Zimne piwo.Nas. Lubię te wieczory w naszym małym mieszkanku. Kiedy sprzątamy razem. Układamy ubrania przyniesione z szafy. Kiedy przeglądamy te wszystkie cudeńka i odkładamy je do przymierzenia. I gotowanie nasze wspólne lubię. Parówki w cieście naleśnikowym. Mniam. Pysznie jest z Moją coś robić. Cokolwiek. Siedzieć w milczeniu. Słuchać muzyki. Iść. Patrzeć jak pracuje. Pomagać. Czekać na Nią. Lubię te noce, które kończą się zawsze po szóstej.

Jestem samotn± księżniczk±

Tak przelatywałam to babcia do mnie mówi "pokaży ty się" a ja zarzuciłąm grzywa i powiedział m"ladna jestem :D" a potem z poścpiechu do koma zleciałam ze schodów na dobra kończę po idę robic mój specjał "parówki w cieście" (nie którzy wiedzą o co chodzi :D) no lecę pa pa pa ciumków 102
pozdrowienia dla :
*Jagódki* dzięi zę wpadłaś
*Kasi Zet* byłam na twoim blogu :D
*Kasi Wó* jak było tam gdzie byłąs(nie wiem czy moe powiedziec gdzie -to poufffffffna wiadomość
i reszty ziomków pa:*
by
komentarze [6]






to już luty piątek, 3 lutego 2006
nie napisałm notki w styczniu za co serdecznie przepraszam i tak by jej nikst nie prezeczytał..

antygona82

Osobami, co mnie bardzo cieszy. Podczas tych spotkań dużo radości jest. A śmiech to nie tylko zdrowie, ale i gubienie kalorii

 

Po raz kolejny zaczynam się motać w tym moim pisaniu.  Poza tym zimno mi w stopy i skurcze mnie łapią…

 

U Was też tak wieje?

Jak jest. 
No, to o pogodzie już conieco było, ten temat jest zawsze na topie.
Wczoraj wolny piątek, zużytkowałam go właściwie na sprzątanie i organizację imprezy. W menu był żurek, parówki w cieście francuskim oraz sałatka plus przekąski. Nie chwaląc się – wszystko wyszło dość smacznie ale ja nie o tym.
Bardzo lubię urządzać imprezy, gotować coś dobrego i takie tam (szkoda tylko, że to.