O czym chcesz poczytać na blogach?

Parfois

w życie trzeba się wgryźć

Marzeniach.
Wszędzie.

I Nigdzie.




2006-04-09 23:05:27 skomentuj (2)


P jak minus miliard. I jak paki.
Wyzwolenie się z tozsamości nie do końca zdrowe i produktywne, bo nie poprzedzone samookreśleniem.
Zgubiona w wielkim swiecie własnego "ja", solipsystycznego wszechświata, w rozkminach rozminięta z życiem. W próżni, w której nawet dead can't dance.
Nie wierząc w nic, choć tulipan z biurka wykrzykuje do mnie pochwałę Natury. Chciałabym dać się przekonać. Nie. Nie umiem.
Chcieć to móc?
- Więc nie chcę.

- Ca se soigne.
Parfois.

Utytłana w nie swoim brudzie, którego nawet trzycentymetrowa warstwa samoistnie nie odpada. Śmietnik cywilizacji i odpadki postepu.
Problem przyjaźni ostatnio na topie, wszystko się wali, a absolutna podmiotowość poszła sie jebać i nie powiedziała, kiedy wróci. Mogłabym jej poszukać, mogłabym zacząć się martwić, dzwonić, pukać lub wysłać list. Ale to nie w moim stylu. Poradzę sobie.
Jak kocha, to wróci.

Nawet Famous Blue Raincoat nie przywracami juz wewnętrznego spokoju, a harmonia wybyła z mojego słownika.



Dzień jak z bajki, nierealny,.

georgesand.blog


1 2 3

dans la vie il'sagit d'etre parfois insuportable 2004-02-06 18:32:19

Ciemno wtedy było jednak jego twarz pamietam doskonale: skupiona, zastygła w grymasie oczekiwania. jedliśmy M&Ms z orzechami.
Les grenouilles sont tombe de ciel.

To było dawno - od tego czasu dużo się zmieniło i bardzo za nim tęsknie.

Na zielonym bezbrzeżu łąkowego morza, przetykanego czerwoną aksamitką tulipanów; gdzie, jak na harfie, wiatr na liściach grał, unosząc mnie ponad chmury. Poczułam dotknięcie płatków kwiatu na mojej dłoni; muśniecie skrzydeł rusałki; pocałunek szemrzącej rzeki spoczął na mym czole, a Słońce zatroszczyło się o moje włosy: w żółtym świetle skąpane, zaiskrzyły przejrzystością barw.
Ubrały mnie chmury: zwiewnie jak królową Elfów w lazurowe, muślinowe tkaniny przewiązane białym jak.

zamykam oczy

Kto był... ale już nie jest...
Chwytam te maleńkie częsci i składam w obraz kogoś kto jest na wyciągnięcie ręki, ale od kogo dzieli mnie zimna tafla nieporozumień i bezsilności. Chwytam-i sieję je we własnej świadomości wypatrując jak rosną w siłę, jak stapiają się z resztą mojego istnienia.
Spoglądam na nie z dumą, szacunkiem i martwym sentymentem. Sentymentym, który stał się pustką po wspomnieniach-zbyt pięknych, by można na nie patrzeć bez rozżalenia. Tego co kiedyś było skrzydlatą powszechnością i codziennością a teraz jest zamkniętą za szklaną szybą odejścia ikoną przeszłej radości.

Parfois aimer signifie permetre s'en aller. Czasem kochać znaczy pozwolić odejść. I komuś i sobie, bo nic już nie da się zrobić.
szklanaja 2004-04-09 18:12:22
skomentuj (6)


Wspomnienie
wydawałoby się, że to czas tak szybko biegnie, że to on znika gdzieś za choryzontem po za który nie sięga wzrok mojej egzystencji. A to tylko naiwne kłamstwo wymyślone na potrzeby mojego istnienia. W rzeczywistości to ja kropla po kropli staję się własnym wspomnieniem. To co kiedyś było rzeczywistością staje się szarym dniem poprzednim, a wczorajsza codzienność musi ustapić dzisiejszej. wszystko to co jeszcze.

Fly with the wind ...

Tym razem nienajeżone konsekwencjami

Do fontanny wrzucam grosz
Na rowerze ktoś rekord bije swój
Ktoś oczyścił brudny staw
Ktoś przekroczył wpław
Rzekę wspomnień złych

Dzień, zwykły dzień
Deszcz na twarzy
Czarno-biały film, komedia
Ludzi w kinie tłum

[Myslovitz, Zwykły dzień]


zaskakujące
kiedy człowiek może spać do południa
organizm budzi się już koło siódmej
nawet gdy dzień zakończył się grubo po północy

pozytywnie.

ps. notka z Zabrza


iulia
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Komentarze (0), Dodaj

bo musiałam uratować świat

sobota, 10.lipica.2010, 22:52

wszystko w ostatniej chwili
oddech wstrzymywany do granic możliwości
a nawet poza nie
jest blisko, coraz bliżej
refaktoryzacja życia in progress

Je sais, que je ne suis pas toujours facile
Je sais, que je te rend la vie parfois difficile
Je sais, que c'est dur, c'est dur d'etre toi
Mais je sais qu'avant.