O czym chcesz poczytać na blogach?

Parapety

Myszka1232 - bloog.pl

I człowiek nie odczuje tak zmęczenia przy cięciu. Jednak muszą się one również dobrze się prowadzić w małych ogrodach, do tego celu stosuje się mini kosiarki, które zmieszczą się wszędzie i są bardzo łatwe w użyciu. Ogród to chluba każdego właściciela posiadłości. Dlatego w szczególności dba się o dywanowy trawnik.

Podziel się:
Tagi: kosiarka
Trackback: http://bloog.pl/id,330704838,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

Czy wszędzie da się zainstalować parapety ?

niedziela, 25 grudnia 2011 21:37
Zasadniczo, parapety marmurowe da się zainstalować w każdym domu, mieszkania czy lokalu usługowym. Nie wszędzie jednak parapety z marmuru pasuje kolorystycznie czy pod względem koloru. Tego typu parapety po pierwsze nadają się do dużych, przestronnych wnętrz a nie małych lokali.
Ponadto całe otoczenie wtedy musi się komponować z.

[tysiąc drobnych blizn, po pocałunkach twych...]

fotograficznie na jednej nodze. daleko do punktu wyjścia, przecież to dopiero początek.
bywa, że twoja muzyka grywa we mnie, gdy sięgam zbyt głęboko.
ulotność jest taka trudna, dosłownie, ta wielka odległość, choć chciałabym bliżej.
szłam, biegłam, leciałam. straciłam spod nóg drogę do ciebie. nie ma grawitacji myśli.
siedzę na parapecie i liczę satelity.szłam, biegłam, leciałam. straciłam spod nóg drogę do ciebie. nie ma grawitacji myśli.
siedzę na parapecie i liczę satelity.szłam, biegłam, leciałam. straciłam spod nóg drogę do ciebie. nie ma grawitacji myśli.
siedzę na parapecie i liczę satelity.szłam, biegłam, leciałam. straciłam spod nóg drogę do ciebie. nie ma grawitacji myśli.
siedzę na parapecie i liczę satelity.szłam, biegłam, leciałam. straciłam spod nóg drogę do ciebie. nie ma grawitacji myśli.
siedzę na parapecie i liczę satelity.szłam, biegłam, leciałam. straciłam spod nóg drogę do ciebie. nie ma grawitacji myśli.
siedzę na parapecie i liczę satelity.szłam, biegłam, leciałam. straciłam spod nóg drogę do ciebie. nie ma grawitacji myśli.
siedzę na.

zapachniało cytrynami

   Wrzask na korytarzu. Dyrektorka musi miec dzwiękoszczelne drzwi. Napewno je ma. Wbiega po schodach. Wywiad p. Mejuk zajał połowę lekcji, więc w sali pewnie czeka na nia praca domowa. Dobrze, że to pięciominutówka. Naciska na klamkę. Nic. Zamknięte. Cholera, nie mogła wyjśc później? Przynajmniej zabrałaby swoje rzeczy.

   -I co? Czego chciała?

   Damazy zarzucił na ramię jej plecak. Wyglada dziwnie bez swojej ciemnozielonej torby.

   W końcu korytarza stoi ogromna donica z jakaś zielona roślinka. Na parapecie siedzi Efrem. Gra w jakaś durna grę na swoim telefonie. Aśka rzuca obok niego plecak i siada po turecku.

   -Myślałem, że karze cię zakuc w dyby i zamknie w lochu ze szczurami- chowa telefon do kieszeni czerwonej bluzy.

   -Lubię szczury. Sa lepsze od niej.

   -Co zrobiłaś?- Damazy poprawia kucyk. Patrzy z nadzieja, że wreszcie czegoś się dowie.

   -Od razu zrobiłaś! Nic nie zrobiłam. To nerwica szkolna.

   -To może lepiej było iśc do pani.

ten kot mnie wkurwia blog pl

Się wyciągnąć jak długi na parapecie niczym pstrąg na patelni a tu razem usłyszeliśmy skrzypnięcie drzwi, odrobinę wolniejszy stukot łap po dywanie, skok na biurko i wyłoniła się kicia. Starałem się nie wystraszyć ani jednego ani drugiego więc siedziałem sobie cicho i obserwowałem rozwój sytuacji. Kicia zerka na parapet "ahaa... znów tam siedzi... gnojek jeden... trzeba zadziałać...". Kicur "no niee... to znowu ona... rozpieszczają ją i myśli że jej wszystko wolno... pewno chce mnie stąd wypędzić... nie dam się...". Kicia "pewno myśli, że mi się nie da... ha... niech poczeka....". Kicia rozwiera całym ciałem okiennice, wystawia obie przednie łapy na parapet i z miną i pozycją godną sfinksa zerka na kicura zdając się mówić "no mały... spierdalaj stąd, od teraz to mój parapet...". Kicur cofa się profilaktycznie dwa kroki w tył "no no... ostro zaczyna... nażarła się Whiskasa i myśli że pakerka...". Kicia otwiera paszczę i wydaje z siebie bulgotliwy miauk, coś jak kot wpadający do rozdrabniarki do drewna "no... już... won...". Kicur widząc że nie ma się już gdzie cofnąć, w przerażeniu kapituluje i decyduje się na ucieczkę z pola bitwy a jedyną drogą wyjścia jest otwarte okno, w którym stoi kicia. Kicia "no mały... czekam... boisz się...?". Kicur "a co tam... nie dam sobie w kaszę dmuchać... idę.

Mój mały kosmos, który codziennie staram sie odwrócić na drugą stronę... - Onet.pl Blog

Oczywiście kochała męża i tęskniła za nim. Ale nie żyje przecież w kraju, w którym żona zostaje spalona wraz z martwym mężem na stosie pogrzebowym. Ona musi żyć dalej, dla córki, dla siebie. Pracować i dostrzegać barwy kwiatów. Jej życie się nie skończyło, lecz zmieniło. I kobieta to zrozumiała. Pogodzona ze sobą, pogodzona z bólem powoli wracała do rzeczywistości.

 -Córeczko on od dwóch dni leży nieprzytomny. Potrzebuje snu i odpoczynku. Wiesz przecież, że nie możemy wezwać lekarza.

-Chcę go zobaczyć!- upierała się mała.

 -Dobrze, idź tam, ale po cichu. I wróć zaraz-odpowiedziała kobieta i poszła wysypać okruchy na parapet. Dla kruka o czarnych paciorkowatych oczach.

-Tęsknie za tatusiem, aniołku.

-Wiem Marysiu.

 -No a właściwie to jak masz na imię?

 -Ja teraz nie mam imienia- powiedział cicho.

 -Jak to? Nie rozumiem.

-Kiedyś miałem na imię Nathaniel.

-Ładnie. A co złego zrobiłeś?

 -Wyobraź sobie, że masz cenny lecz bardzo kruchy skarb. Ale on nie jest twój. Ty masz za zadanie tylko go chronić, strzec i poświęcić dla niego wszystko. Wyrzec się własnych pragnień, marzeń i szczęścia. Troszczysz się o niego, patrzysz jak wzrasta i znajduje drugą część swej duszy, bez której jego istnienie byłoby.

Ślizgonka.

Bardzo za nim tęskniła...


***


Syriusz szedł korytarzem ignorując zaczepne spojrzenia dziewczyn. Szukał tylko jednej, która zaprzątała jego myśli. Nie mógł jej nigdzie znaleźć. Był w bibliotece, na błoniach i w kilku innych miejscach. Nigdzie jednak jej nie było.
Kiedy dotarł na siódme piętro, rozejrzał się dookoła. Nikogo nie zauważając trzy razu przeszedł pod ścianą, czekając aż pojawią się drzwi. Nic się jednak nie działo. Teraz już wiedział, że ktoś tam był.
O Pokoju Życzeń wiedziało niewiele osób. Między innymi: Huncwoci, Lucky, Dumbledore i kilku innych nauczycieli.
Black usiadł na parapecie okna i czekał na osobę, która wyjdzie z pomieszczenia.


***


Lucky cichutko otworzyła drzwi i jej oczy skierowały się na postać śpiącą na parapecie. Po chwili rozpoznała w niej Syriusza. Jego obecność zdziwiła ją, postanowiła jednak, że nigdy nie zapyta go co tu robił.


***


- Lu gdzie ty się szwendałaś? Szukaliśmy cię całe popołudnie. Teraz jeszcze zniknął Syriusz... Nie widziałaś go może?- James dopadł do niej, gdy tylko przeszła przez dziurę pod portretem.
- Widziałam go jak spał na parapecie okiennym na siódmym piętrze pod Pokojem Życzeń. Tam.