O czym chcesz poczytać na blogach?

Pada śnieg

Niech MOC będzie z Wami :)

Co to człowiek czyta i się sam do siebie śmieje. W sumie... to pasuje mi tu jak ulał opisać swoje życie. Przysięgam, że połowa czytających mnie ludzi by padła na zawał, druga padła by ze śmiechu. Ale w sumie... to ta notka zawierałaby zaledwie dwa zdania i to wcale nie podrzędnie zbudowane. Ani nadrzędnie.


Więc może coś dłuższego?


Może coś o śniegu?


Śnieg jest biały - w sumie to wszyscy o tym wiedzą. Tak samo jak to, że czasami może być i żółty. 


Ostatnio jak śnieg pada, to świata nie widać... I drogowcy są zawsze zaskoczeni.


No to już mamy cztery zdania. A ja się dopiero rozkręcam.


Tak w sumie to śnieg nigdy nie pada. To pada tylko deszcz... trochę bardziej zmrożony niż zawsze.


Dziwne, żw czasami w zime pada deszcz, a w lato nigdy śnieg nie pada, A nie sprawiedliwe.


Fajnie by było czasami.

szepty-wiatru.blog

W pewnych granicach zarówno temperaturowych jak i czasowych, zresztą najbardziej lubię zimę w górach, oszronione drzewa, oszronione stoki i biała przestrzeń wszędzie jak okiem sięgnąć... Cudnie... Zima nad Morskim Okiem...
Najbardziej w zimie kocham tą towarzysząca jej magię, ta pora roku ma w sobie coś czego nie ma żadna inna.. Kiedy wieczorem wracam do domu, wszędzie śnieg, białe chodniki, białe drogi, białe drzewa i ciepłe pomarańczowe światło latarni. I ten niezwykły blask skrzącego się śniegu... jak w baśni o Królowej Śniegu. Albo wieczory w domu, kiedy za oknem kilkanaście stopni mrozu, a w środku przyjemne ciepełko, ja zwinięta w kłębek na fotelu, kubek gorącej herbaty z cytryną cudnie ogrzewający dłonie. Dobra książka, blask.

Większe wrażenie.
A teraz zmykam do F – pieścić zmysły rozmową, obecnością i nie tylko :) ech rozmarzyłam się...

skomentuj (2)

jak marzną mi plauszki - bim bom 2005-02-09 20:42:40


„...i nie wie zwierz ni człek – bim bom
kiedy tak pada śnieg – bim bom
jak marzną mi plauszki...”

Oj Kubusiu ty mój kochany, żebyś ty wiedział jak dzisiaj zmarzły mi paluszki. Zaczynam nabierać podejrzeń, że zima bywa złośliwa. Powiem tylko tyle – dwadzieścia trzy stopnie mrozu, brrrrrrr. Przyszłam do pracy z nosem czerwonym jak po dwutygodniowym spożywaniu fioletowej cieczy. Okropność. Czy.

.+*+. Koń jest jak najlepszy przyjaciel - zawsze jest przy tobie by uczynić świat lepszym miejscem .+*+. - bloog.pl

Zgłosiłam się do konkursu u Jagi! Zapraszam! xD



Tyle koni przegalopowało (16) | Przygalopuj razem z nimi!

Pada śnieg, pada śnieg... xDD

poniedziałek, 29 listopada 2010 15:04

Twoje strony internetowe – odwiedź Mikołów

Chyba te wierszyki i piosenki nadaje się na tegoroczne święta bożego narodzenia 2010 w Mikołowie.

Pada śnieg, pruszy śnieg, wszędzie go nawiało.

Dachy białe już są. Na ulicach biało. Strojne w biel, w srebrny puch, latarnie się wdzięczą.

Dziń-dziń-dziń-dziń- dzwonki sanek brzęczą. Pada śnieg, prószy śnieg bielutki jak mleko.

W sklepach gwar, w sklepach ruch: – Gwiazdka niedaleko! Jeszcze dzień, jeszcze dwa,

chłopcy i dziewczynki! Będą stać niby las na rynku choinki.

Poprzez białe drogi, z mrozem za pan brat
pędzą nasze sanie szybkie niby wiatr.
Biegnij koniu wrony przez uśpiony las
my wieziemy świerk zielony i śpiewamy tak:

Pada śnieg, pada śnieg, dzwonią dzwonki sań
co za radość gdy saniami tak można jechać w dal
gdy pada śnieg, pada śnieg, dzwonią dzwonki sań
a przed nami i za nami wiruje tyle gwiazd.

Biegniesz biała drogo nie wiadomo jak,
nie ma tu nikogo kto by znaczył ślad.
Tylko nasze sanie, tylko szybki koń
tylko gwiazdy roześmiane i piosenki.

Blog Librusa

Postawiono jej takie warunki :P Spakowałem się w 40 minut i wyruszyłem do Szczyrku :) Razem z kolegą chcieliśmy jeszcze wejść na Klimczok. Doszliśmy jednak do wniosku, że byłoby to nierozsądne, skoro zaczęliśmy wędrówkę na szczyt około 16, gdy zapadał powoli zmierzch, a byliśmy bez latarek, ognia, za to z winem (!) i prowiantem :) Już u podnóża góry grzęzliśmy w zaspach śniegu zupełnie nie przygotowani do takiej wyprawy. Dotarliśmy wreszcie do ośrodka Uniwersytetu - gdzie odbył to Zjazd Zimowy Naukowego Kółka Matematyków. Posłuchałem dwóch referatów, po czym poszedłem do pokoju troszkę poczytać... potem były gry, zabawy i wino :P Tego nie opuściłem :)
Na temat gier mam pewne refleksje. Były tam osoby z pierwszego roku matematyki z.Lat, doskonale się znamy - był czas, gdy nawet dzwoniliśmy do siebie do domu), to poinformuję ją jaką uczy ambitna klasę... Dziewczyny będa miały problemy, bo pani dyrektor jest BARDZO wymagająca, ale to ich problem - mogły pomysleć zanim coś zrobiły.
Wracając do lekcji... Zastanawiam się, czy one przypadkiem specjalnie mnie nie podpuszczały. O cokolwiek spytałem, zawsze padała odpowiedź: nie wiem, tego nie było. Trzy razy omówiłem reakcję jądrową - bardzo dokładnie, a dziewczymna nie potrafiła kompletnie nic powtórzyć. Więc wytłumaczyłem jeszcze raz. Spytałem kolejną dziewczynę. Nic. Tłumaczyłem kolejny raz. Spytałem i nic. Poszedłem dalej z materiałem. W pewnej chwili podszedłem do jednaj panienki, której strasznie smakowała gumka od.