O czym chcesz poczytać na blogach?

Owsik

jaknadloni

Odwrócić.

Życie we dwójkę, szczególnie to przed ślubem, ma cechę, o której chyba nie da się jednoznacznie powiedzieć, czy jest dobra, czy zła. Zmiany jednej osoby, wpływają na życie drugiej. To jest jeszcze ok. Mniej ciekawe jest to, ze kiedy nie jesteśmy związani formalnie, nigdy nie możemy być pewni jak na ten fakt zareaguje druga strona. W ten o to sposób mała dziewczyna z rąbkiem spódnicy zmienia się w goryla pięścią wgniatającego mnie w ciągle grząski grunt pod nogami.

Jeszcze kawałek autostradą i będę w domu. Wdech wydech. A on? Czemu on nic z tym nie zrobi, Czemu owsiki nie są zaraźliwe?! Ptasia grypa się mutuje, H5N1 itd. Czemu owsiki się nie zmieniają? Ja wam mówię plaga owsikowa jeszcze nas napadnie. Będziemy trzeć tyłkami o drzewa i naroża budynków, czy płotów. Ulice pełne trących ludzi. Ja będę tak trzeć tyłkiem z nagami po kolana wbitymi w bagno. Będę tak drapać, aż ktoś coś zrobi. Prawda jest taka, ze jestem słaba. Nigdy nie brałam swoich spraw w swoje ręce. Czyjeś sprawy owszem potrafię. Walczę o cudze jak lwica, o swoje się boję. Jestem słaba we własnych sprawach. Autosłaba. Apropo, trzebaby zatankować. Wdewydech.

Pamiıtka Znad Morza

Hehe ok kończe, bo nikt tej noty nie przeczyta jak za długa będize :D buźka DLA MEJ LOVE KLASY DLA PRZYJACIÓŁ ITD:* AdZIuŚ
2005-01-29 14:27:59 skomentuj (3)


***BUahAha............ ***
hehe... wczoraj, to była jazda.... chciałam odwiedzić moją przyjaciółke !;] JuLCie... która się niestety przeprowadziła...;(( no, ale zacznijmy to co miałyśmy pisać!;] a więc: poszłyśmy na spacer, by odwiedzić Julcie... koło niej jest taka fajna górka(nawet nie jedna) ale to nic... poszłyśmy (biegłyśmy) żeby się nie spóźnić do domu i mieć więcej czasu( byłam tam z Owsikiem-Paulą, Sandruśką, i Beatą...) i jeszcze jedna górka dzieliła nas od dużej górki,by można było pozjeżdżać i odiwedzić kumpele moją... no, ale ta górka wszystko zepsóła... tzn. nie górka, ale Sandra... ja z Paulą weszłam na górke.. ale Beata nie mogła wejść z Sandrą.. ale Beata jakoś weszła...(Owsik jej pomogła) ale Sandra, za żadne skarby wlec się nie mogła...bo 3mała komrke w ręce.. więc wpadła na "genialny" pomysłi chciała nam podać swoją komórke... a że Sandra nie szanuje komórek, to ją rzuciło, było b y wsio OK, gdyby Sandra nie miała STRITA!!!... i nie.

Bo najważniejsze jest to, żeby budząc się rano widzieć uśmiech na twarzy ukochanej osoby

Mnie na dzialke. Wrocilysmy do domu zjadlysmy obiad i poszlysmy sie opalac i podlewac cala moja dzialke i jak to bywa siebie tez ;) Pozniej przyszedl moj ukochany mis z humboltem i Kacprem, poszlismy na koncert i jak to bywa w parku z kolegami i kolezankami bylo smiesznie bo sie najebali ech.. zycie ;) Nie bede wiecej pisac podziekuje tylko Ani za to, ze jest przy mnie zawsze kiedy tego potrzebuje, zawsze sluzy dobra rada i zawsze potrafi mnie wysluchac tak jak to bylo wczoraj. Ania dziekuje Ci za to bardzo.
Dziekuje tez za to, ze mam chlopaka, ktorego kocham i to mocno i mam nadzieje, ze nic nas nie rozdzieli. Owsik kocham Cię słoneczko :@@@@.
skomentuj (4)




2003-06-07 13:18:00 >> Impreza ;)

Ha ! Wczoraj bylam normalnie u Sylwii na imprezie co prawda klasowej ale niezupelnie i z tego co pamietam to bylo super zajebiscie ;) Wrocilam dzisiaj jakos o 11 z Ania moja do domu i zdazylam porozmawiac z tata juz o tym wszystkim co sie dzialo, no moze niezupelnie o wszystkim ;) Nie bede sie rozpisywac chce tylko napisac krotkich pare slow, a mianowicie takich : Ania i Sylwia szkoda, ze wyjezdzacie jutro rano na 4 dni bo niewiem co Ja bez was zrobie no ale zycie ;( Jakos sobie poradze ;) Mam.

Do you like kiwi ?? :D ;p




Hmmm… to tak z ostatnich dni..
W sobotę byłem na Stali z ekpią, jak wszyscy wiedzą Ostrowska Stalówka rozjebała Prokom, ale coś mi się wydaje, że za te 11 pkt, którymi wygrali musieli kilka baniek odpalić… W każdym razie było fajnie… Po Stali z tą samą paczką poszliśmy do Chińczyka, gdzie Dżaga i Quigon zamówiły po kotku z ryżem ( z początku myślałem ,że to mięsko z pieska, ale kelnerka szybko wyprowadziła mnie z błędu.. ;) :D:P ) Komor wsuwał sajgonki, Bochyn chyba też coś jadł… (nie pamiętam .. :P), był jeszcze Dworas, Kali i Owsik… Ale oni podobnie jak ja tylko piwero heh ;) Później odprowadziłem Jagódkę do domku i uciekałem na mecz… Barca vs. Real, który nie ma co…

mnie rozczarował…pfy.. dupa jednym słowem.. :]

W niedzielę z Bochynkiem i Owsikiem poszliśmy na speedway… Wreszcie się zaczyna haha :D Puchar prezydenta wygrał nikt inny jak Ogór. Po żużlu udaliśmy się na Raszkowską na lody, pod Komedą złapaliśmy jeszcze Komora, który poszedł z nami. Cieszy mnie, że lody na Raszkowskiej street już ruszyły… bo zdążyłem się za nimi stęsknić.. :D Jak.

...

Nas pan Stańczak trąbką o 7 rano :[ myślałam że się zarąbie! Bo spać o 00:30 poszłyśmy przez nasze chichotanie :P jechaliśmy do wiednia w jedną strone około 3 godzin :( i co dzień około 6 godzin w autobusie spędzaliśmy! Potem wieczór mi się wydawało że jade autobusem :D zwiedzaliśmy pałacyki i kościoły....widzieliśmy caaaały wiedeń z góry :) robiłam zdjęcia:> mam nadzieje że wyjdą bo se otworzyłam i mogły misie prześwietlić :( oby nie! W autobusie z moją kochaną nową przyjaciółką Ingą robiłyśmy lachenik :) nom, ale też mojej kochanej Marlenki nie mogło zabraknąć :) z Owsikiem się gilaliśmy.....:D:D hahaha :P do domu w sobote około 23 wróciliśmy, a oni nam o 6 pobudke robią !! bo na 11 mięliśmy mszę w Wiedniu. Śpiewaliśmy w takim wieeeeeelkim kościele, całkiem innym niż ten malutki polski kościół co w sobote. Poszło nam extra, a za zarobioną kase z naszych nagranych płyt poszliśmy w końcu na jakiś porządny obiad : frytki i kotlecik :) zwiedzaliśmy jakiś pałacyk i postawili nam też lody, po których wszystkim było zimno :] zdjęcia ciachaliśmy cały czas i lachenik w autobusie. W niedziele miała być zielona noc....smarowaliśmy klamki o 23, ale nikt.