O czym chcesz poczytać na blogach?

Otępienie

Tańcząc w rytmie życia... - Onet.pl Blog

Minut przed planowanym wyjściem. Zaczynam kolejny dzień. Trudny i męczący. Wieczorem przekraczam próg naszego mieszkania. Cudownie. Godziny mijają na rozmowach, oglądamy też jakiś film. Poza motywem seksu gdzie się da i z kim się da, nic konkretnego nie wyłapałam. Poza myślą, że pora chyba zrobić rachunek sumienia i dać szansę jakiemuś amantowi. Butelkę wina później jestem cudownie spokojna i odprężona. Chyba zasypiam. 


Śni mi się jakieś zamieszanie. Obce głosy, pytania. Ból? Nie, coś tu nie gra... Nie powinnam pić tego wina. Otępienie. Wydawałoby się, że nie mam władzy nad własnym umysłem. Chcę otworzyć oczy, ale nie udaje mi się. Chcę coś powiedzieć, ale zamiast tego czuję narastający niepokój. To nie może dziać się naprawdę. Jestem silna, to tylko organizm czasem zawodzi. 

Rano wszystko staje się jasne. Zemdlałam. Nic nie pamiętam. Było pogotowie. Był też strach i nerwy. Czemu ja już samą swoją obecnością muszę sprawiać problemy? 

Blog Bartłomieja

Jednak powiedziałem dwa spokojne zdania.

Tak, przemawia przeze mnie rozgoryczenie. Bo życie znów mnie zaskoczyło.
Duch
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Komentarze (2) Dodaj

Ciało i rozum w permanentnej niezgodzie

poniedziałek, 8 lutego 2010 22:03:04
Dobra, przyznaję się, mnie też potrafi dopaść przeziębienie. Ogólne otępienie, senność, mało siły i nos niezdolny do oddychania. Temperatury nie mierzyłem, bo i po co.

Pozostało mi jeszcze 40 zadań z fizyki do zrobienia plus to co na konkurs. Bezsensowne zastanawianie się czy uda mi się dostać do III etapu. A jeśli nawet się uda, to co? Nic. Mogę sobie mieć zapewniony ten indeks na AGH, ale i tak wybiorę PW.

"Ciało i rozum w permanentnej niezgodzie"... To otępienie doprowadziło mnie do zastanawiania się nad jakże dziwnym tematem. Jak często człowiek podejmuje decyzje zgodnie z sobą samym? Jak często to co mu podpowie rozum, to ciało czyni?
Jak u mnie jest? Dobre pytanie. Trzeba by prowadzić ewidencję życia. Dzisiaj chyba robiłem wszystko.

przepraszam-za-milosc.blog.pl

ciągle huśtawki nastrojów
Siedzę i myślę...
tak wielu rzeczy i osób nie zauwazałam
teraz juz nic nie bedzie jak kiedyś
ale idę do przodu
zaliczam terapię...
sama pewnie bym sobie z tym wszystkim nie poradziłabym sobie z tym wszystkim sama
a tak znów odkrywam piękno
zaufania
przyjaźni
śmiechu
łez ze szczęscia i tych z samotności
wreście coś czuje
prawdziwie... by me skomentuj (0)




2007-02-14 23:58:37 >> za zamkniętymi oczami

nocna cisza...
upajam się samotnością walenynkowej nocy
świece, kadziedłko
dobra muzyka
jest naprawdę wspaniale... by me skomentuj (1)




2007-02-19 00:46:52 >> gdzieś na ulicy

,,jak gdybym nie kochał Cię wcale"

to chyba trudniejsze niż myślałam
chciałabym się wyzwolic spod tego wszystkiego ale nie wiem czy jestem w stanie
nocna cisza
chyba juz nie chce jej spędzać samotnie
nigdy nie chciałam
wierzę w terapie
ale jest cholernie trudno
Boże tak strasznie chciałabym wierzyc
w to że nikt nie jest samotny przez przypadek
otępienie...
samotne otępienie
nocnej ciszy by me skomentuj (3)

Strona główna
luty 2007

Archiwum Buddyzmu Zaangażowanego

Zaobserwować, co on z nami robi. Celem tej praktyki jest oszczędność energii - w tym przypadku, naszej własnej. Staramy się ograniczyć do minimum straty energii spowodowane stanami umysłu, które nas rozpraszają i wyczerpują, ponieważ potrzebujemy tej energii - całej, jaką zdołamy z siebie wykrzesać - aby stawić czoła ekologicznym dylematom, przed którymi stajemy. Nie stać nas na pławienie się tygodniami i miesiącami w rozpaczy i lęku.

Buddyjska psychologia mówi o „pięciu przeszkodach” dla spokoju umysłu, płomieniach silnych uczuć i umysłowego niepokoju, które można ostudzić poprzez praktykę uważności. Są nimi: chciwość, zła wola, otępienie bądź ospałość, zmartwienia i lęki, oraz zwątpienie. O pierwszej z nich, chciwości, mówi się, że jest jak pułapka, z której nie potrafimy się wydostać - chcemy, żeby coś było inaczej niż jest, chcemy uzyskać więcej wiedzy, zanim przystąpimy do działania, albo chcemy, żeby więcej ludzi poparło nasze idee ipomysły. Tkwiąc w takich pułapkach, nie mamy kontaktu na bieżąco z tym, jak rzeczy się mają naprawdę. Gniew bądź zła wola są natomiast jak choroba, która zżera nas od środka. Jedną z jej możliwych postaci jest uraza bądź pretensje w stosunku do tych, którzy szkodzą środowisku. Myślimy sobie: „To wszystko przez nich” - to oni niszczą lasy i zanieczyszczają naszą.

aksamit blog

Wydostają się kłęby ciemnego dymu. Ciężko dyszysz. A potem wbijasz mi szpilę w ucho, po czym zakrywasz swe lico szyderczym tojajestemtutajmądry.
Niech cię szlag, mężczyzno.

skomentuj (0)


2005-08-02 03:35:56
ból

Widząc jej upadek widzę siebie. To boli. Boli perspektywa jej śmierci. Boli jej samotność. Boli moja samotność zmierzająca w kierunku jej samotności. Boli ruch. Boli samotność w rzeczywistości pełnej ludzi, z których każdy ma dla mnie swoją dobrą radę, a nikt mnie nie słucha.

Boli pustka w głowie. Bolą skumulowane w obwodowym układzie nerwowym nieprzeżyte uczucia. Boli ruch - czy to już ten ruch? Boli otępienie - czy to już to otępienie? I boli niewidzialny mur między mną a resztą świata. Boli strach przed zranieniem. Boli strach przed ryzykiem. Boli brak poczucia bezpieczeństwa. Boli ból fizyczny. Boli dotyczące wszystkiego poczucie winy. Ono boli chyba najbardziej.

skomentuj (1)

2005-08-10 14:09:05
myśli dumne

Codziennie te same zabiegi higieniczne, w tej samej niezaskakującej kolejności. Tym razem jednak nie wszystko było tak samo. Z pustką w głowie poddałam się kolejnym automatyzmom, by nagle poczuć dziwny niepokój. Zadrżałam. Tęsknię za nim. Bardzo tęsknię.

Ocknij się. Za kim tęsknisz? Za nim czy za jego.

ja i pewiem mutatn - Onet.pl Blog

Mi wielki ból.

Patrzyłam niemo, jak podchodzi do stołu i zabiera swoje rzeczy.

- Wyprowadzam się – powiedział chwytając swój plecak i zeszyty. – Jeszcze dziś ktoś przyjdzie i zabierze moje rzeczy.

Nie patrzył na mnie, gdy zabierał tylko to, co było mu niezbędne do jutrzejszego kolokwium.

- Zraniłaś mnie bardzo, Alex. Naprawdę cię kochałem, ale nie umiem zaakceptować tego, że w naszym życiu jest nas troje.

- Nigdy nie oszukiwałam w tym, jaka jestem – powiedziałam. –Od początku znałeś wszystkie fakty. Tyle razy opowiadałam ci o Loganie. I gdybyś naprawdę kochał mnie taką, jaka jestem, zaakceptowałbyś wszystko, co się ze mną wiąże.

- Wybacz, ale nie jestem w stanie zaakceptować kogoś, kogo kochasz bardziej ode mnie.

- Ja nigdy…

- Gdybym nie zobaczył sposobu, w jaki na siebie patrzycie, i tej rozmowy, którą odbyliście teraz… Gdybym tego nie słyszał, pewnie uwierzyłbym, że to tylko i aż najlepszy przyjaciel.

- Słyszałeś… – Tyle byłam w stanie powiedzieć.

Zaraz potem zamknęły się drzwi, a ja pogrążona w rozpaczy upadłam na podłogę. Pod policzkiem poczułam szorstkość akademickiej, wiecznie brudnej wykładziny, ale ogarnęło mnie otępienie i niemoc.

Nie byłam w stanie z nim walczyć.