O czym chcesz poczytać na blogach?

Osocze

medicusblog

Z uczelni wyrzucic. Tak więc warunki nie sprzyjały.
ALe trzeci rok... No już chyba wolno mi powiedzieć,ze jestem jakby troche "u siebie" prawda??
Mikrobiologia.
Zaraz zaczną sie zajęcia. Wszyscy z przerazeniem patrzymy na siebie pytając, kto sie dzisiaj "wykuł". Wchodzimy do sali i czekamy. Smutny Fred przychodzi spóźniony. Moje ręcę są już spocone (zapomniałam juz co to znaczy, tak bać się asystenta).
Siada... cisza... Ta cisza doprowadza mnie do szaleństwa (prawie tak bardzo jak jego durrrne pytania). Nagle ni stąd ni zowąd zaczyna się wywod. Czy wiemy co to jest surowica??
-jest to osocze bez białek krzepnięcia.
S.F.: osocze bez białek krzępnięcia to juz nie osocze.
(pierwszy wkurw dopada studentów)
-no to jest właśnie surowica.
S.F.:mówie, ze osocze bez białek krzepniecia to juz nie osocze.
Jakoś poszło.
To jak się otrzymuje surowice??
-trzeba oddzielić białka krzępniecia od osocza i otrzymamy surowice.
S.F.: no ale skąd??
-nooo.....
S.F: z krwi tak??
(drugi wkurw dopada studentów- ze tez nikt na to nie wpadł:))
-no.... tak....
S.F.:to skad ta krew??
-no z żyły krew...
S.F.: no ale skąd?? z pośladka??

Blog Lucikius

Notki
Biała czy czerwona- omówienie 2012-03-06  ,,Biała czy czerwona,,... Tu nie ma wiele z mego życia duchowego i tajemnic. Jest za to spostrzeżenie że z rany czasem obok krwi wycieka żółtawa ciecz o podobnym smaku(osocze) a raczej owocujące z niego przemyślenie. Oczywiście spór czy lepsza(w smaku) jest krew czy osocze jest równie jałowy jak spór które wino lepiej smakuje.
Oczywiście wzmianka o winie nie jest tu przypadkowa, w końcu tytułowe pytanie wyraźnie do podziału win nawiązuje.
W mej twórczości jest w ogóle niewiele utworów o tak mało poważnym temacie. To niemal prawieże chyba komiczne...
Ten wiersz jak zauważyliście ma cechy opowiadania. W bohaterce utworu kryje się obraz Nieumarłej Pani, ideału piękna równie mrocznego jak zamieszczane tu wiersze i jeszcze bardziej odpychającego niż ja(choć ona z pewnością by nie traciła uwagi na takie pytanie).

mały światek

Idealna pora na pisanie notki. Znowu to samo, Jola. Znowu płaczesz.

Patrzysz na swe odbicie w lustrze i wiesz, że to nie Ty. Widzisz łzę ale wiesz, że nie należy ona do Ciebie.

Czasami nie mam ochoty, tak po prostu.

Boje się trochę przyszłości i żal mi tego, że Cię straciłam.
Kolejny raz udowodniono mi, że jednak nie jestem wiele warta.

Trochę znudziłam się tym życiem. Z drugiej strony nie mam ochoty na zmiany, bo w tym stanie, w którym się obecnie znajduje mam spokój i harmonie.

'(...)Natomiast powstający w komórkch dwutlenek węgla dyfunuje do osocz i do krwinek. Tam wiązany jest na różne sposoby, między nnymi jako jony węglanowe osocza oraz w postaci karbaminohemoglobiny.Dwutlenek węgla wędruje więc z krwią w postaci związanej chemicznie i częściowo jako gaz fizycznie rozpuszczony w osoczu'

Rozumiesz z tego tyle co ja?


***


co takiego było w nim, że nic nie chciała więcej?
Zamknij oczy.

Widzę plażę, idziemy trzymając się za ręce...Jest ciepło.
Nagle okręcasz mnie jakby w tańcu a ja śmieje się jak małe dziecko.
Kładziemy się na złotym piasku. Opowiadasz mi o.

aniol-ciszy blog

Lzy, krzyczala tak glosno ze dzwiek rodzieral papier. Malowala wspomnienia suszonymi kwiatami i kiepskimi szkicami. Palila swiece o zapachu trawy i wanillii. Kolysana jedynie samotnoscia zasypiala marzac o ludzkiej milosci, o dloniach szorstkich i silnych, o dwoch ramionach zacisnietych ciasno wokol drzacego ciala. Czekala na to co bylo zbyt odlegle by kiedykolwiek moglo stac sie prawdziwe. Nawet najmniejsza forme ciepla odpychala od siebie bardzo szybko, bojac sie i podejrzewajac o falsz. Bylo jej zle. Wiele razy przykladala do nadgrastka zimne, metaliczne ostrze norza. W tym tez byla do niczego – bala sie bolu, widoku krwi, ciepla osocza splywajacego po chropowatej skorze. Czula obrzydzenie patrzac w lustro, odwracala twarz. Kiedys byla inna, zupelnie inna...


Otworzyla oczy. Juz dzien, czas wstawac. Zegarek dzwonil, krzyczal, domagal sie zeby wstala. Jeszcze tylko chwilka, minuta, powtarzala sobie....

aniol-ciszy 2005-09-09 05:21:58
skomentuj (6)


_________
Carlos te quiero. Usted sabe que sueño sobre sus ojos. Le necesito desearme. Quisiera que usted me amara. ¡Ámeme por favor! Tome mi mano, diríjame con la oscuridad. ¿Le dije te quiero. y?

¿Puede usted ver mis.

To potworne, że za plecami ludzie mówią o nas rzeczy, które są całkowicie i absolutnie prawdziwe...

Na otwartą tętnicę szyjną... obudzi mnie?... żebym znów zasnęła... taka cicha, bezduszna... jak maszyna do pachinko... prowadź... ukochany Mojżeszu... po pustyni moich grzechów... nie, mamy w to nie mieszaj... ona już nie chce... pamiętać... stanu wojennego ..Kąpiel ze złamaną nogą... w musie truskawkowym... nie daje odpowiedzi na sens trwania niebytu...

Vinyl
De Mono- Żyj tylko chwilą
De Mono- Wszystko jest na sprzedaż

{?darkwolff?} 2009-05-25 20:27:59
skomentuj (1)


Pierwsza kwadra...
Kły błyszczą... upojone polowaniem... osocze ocieka po bezdusznych rękach... sparaliżowanych... dotykiem... twego anielsko nieżywego ciała... polowanie... na moje kości... na moją dumę... och jak wspaniale smakuje Twoja krew... zakrzepła na mych paznokciach... Skrzydłami wtedy chciałeś otulić... lecz ja... spaliłem Ci te skrzydła... koktajl Mołotowa działa nawet... na moc archaniołów...język sunie po martwej tętnicy... pamiętasz... ledwie wczoraj... pulsowała... pod Twą skórą... tak gładką... tak alabastrową... teraz... rozszczepiona na dwoje... pod uwagę z moich zębów... patrz kochanie... nawet nie ma śladu malinki... nie słyszę... co.

Rzeczy nie są takimi, jakimi się jawią

Wobec jej majestatu. Góruje nad nimi kolumnadą swej zuchwałości. Wiosenne rozsnuwanie przetworzyło się w moment strupiałej wieczności. Władczyni rozkładu osnuwa swym ciężkim, satynowym płaszczem bladą, nieruchomą ziemię. W powolnym sunięciu jest jak zwalisty burzowy cumulus, ogarniający z wolna całą taflę nieba, gwałcący topornym nieubłaganym parciem.

Ciężkie, napęczniałe łono pani entropii jest już prawie zadowolone, w swym ponadczasowym niezaspokojeniu. Żeby zawyć triumfalnym świstem, rozkrwawiającym uszy, potrzebuje jeszcze jednego płodu, jeszcze jednego zawiniątka mięśni obmywanych osoczem i krwawym wewnętrznym wodospadem. Jeszcze jednej klawiatury zmysłów, na której mogłaby zagrać swoją symfonię grozy i nieuchronności.

Zapleśniała cisza. Pusty, lodowaty wzrok przepastnych źrenic padł na wylot małej uliczki, skąd dobiegł jakiś szmer, lekki stukot drobnych kroków. W łonie odczuła drżenie, jakby cienia zapowiedzi chorobliwej rozkoszy. Oczy zwęziły się w bijące żelaznym zaduchem szpary, chcące wyłowić, wziąć na cel i zamknąć wewnątrz. Po pięciu sekundach oczekiwania, na skraju uliczki prostopadle łączącej się z szerokim deptakiem pojawił się mały, jasnowłosy.

paranoidgirl blog

W rezultacier moja mama pojechala z tatą a ja zostalam w cieplym domku jak wrucili sobie radosnie o 12 w nocy to ja o 1 poszlam sobie spac nie na dlugo niestety poniewarz o 2 gdzies sie obudzilam w celu wytarcia nosa i sie okazalo ze leci mi znego krew mniej wiecej tak jak z niedokreconego kranu poszlam wiec do mojej matki rodzicelki zeby mi powedzla co ja mam ztobic nie obudzilam jej bo itak pracowala jeszcze i tak gdzies po 40 minutach postanowilysmy zadzwonic po karetke wiec moja mama wykreca 999 i slyszy ze: ABONENT JEST CZASOWO NIEDOSTEPNY!!!! wiec moja kochana mama dzwoni na jakies prywatne pogotowie a jej coreczka sie krztusi joz osoczem swoich czerwonych krwinek a za to pani przy telefonie muwi ze lekarz przyjedze w ciagu godziny wiec moja mama dzwoni w następne miejsce zeby sie dowedzec gdzie jest ostry dyzur laryngologiczny i jedzemy razem z mamą i mery na ten ostry dyzór a tam tam jest napisane ze to jest do lat 10 ale co mamy robic pukamy i jaks stara baba na nas krzyczy ze ile ja mam lat a ja tam stoje cala we krwi i muwie noto dowidzenia w takim razie ale w koncu mnie przyjela nasza kochana slurzba zdrowia i pani laryngolog oslepiala mnie swoja lampka i wsadzala mi rozne metalowe zeczy do nosa az w koncu stwerdzila ze nie leci mi joz krew i w sadzila mi do.