O czym chcesz poczytać na blogach?

Oscary

najskrytsze marzenia - tajemnicami - Onet.pl Blog

- Jak myślę, to tak. Em... no więc, kiedyś Oscar z Rebbecą wyszli na polowanie. Oscar był z nas najmłodszy, i nie umiał panować nad sobą tak jak ty. Kiedy myśleliśmy że już całkiem jest wyprowadzony na dobrą drogę, dał do wiwatu na tym polowaniu. Byli sami, polowanie jak polowanie. No ale niestety, ten nieszczęsny człowiek musiał wyjść wtedy w góry. Mężczyzna ten był bardzo wycieńczony, upadł i rozciął sobie palec. Oscar wyczuł krew od razu i... zabił go... Rebbeca wróciła do domu przed nim. Bała się go, bo w jego oczach dostrzegła coś... coś nieludzkiego. Słusznie się bała. Oscar na początku obwiniał się. Wypytywał się jak wampir może ze sobą skończyć... Po prostu nie chciał żyć. Do czasu. Kiedy sytuacja się potworzyła, uznał że to po prostu jego natura, i że nie może z tym walczyć. Natomiast my oferowaliśmy pomoc. On zabijał... To było nie zgodne z naszymi zasadami. Rebbeca była rozdarta. Kochała go ale nie chciała by się zmieniła w takiego potwora jak on. Oscar jej nie pomagał. Wręcz przeciwnie. Namawiał ją do odejścia od "diety". Ona jednak była nieugięta. Oscar zmieniał się w oczach. Był agresywny i ciągle się z nami kłócił. Wreszcie nie.

CZTERY...kobiety, osobowości, historie... - Onet.pl Blog

Na mnie jego słowa.
- Mi również. - uśmiechnął się znowu i pchnął w stronę limuzyny.
     Wyjechaliśmy za miasto, skręciliśmy w jakąś boczną szosę i po chwili moim oczom ukazała się wielka willa.
- Jesteśmy na miejscu. - powiedział i wprowadził mnie do środka, kiedy wysiadłam z limuzyny. w progu przywitała mnie młoda Azjatka.
- Kazumi, zaprowadź Camill do zielonego pokoju. Zatrzyma się u nas na jakiś czas.
- Dobrze paniczu.
- Do zobaczenia na obiedzie. - powiedział i odszedł zostawiając mnie z Kazumi.
     Teraz siedzę w pokoju, całkiem przyjemnym i szykuję się na ten obiad. Zaczyna się ciekawie, zobaczymy co będzie dalej. :)

~Diabliczka~ (10:33)
KOMENTARZE

16 marca 2010
Oscar Wilden
     Oscar Wilden największy potentat naftowy w Ameryce. Bogacz, ale jak mówi przysłowie pieniądze.

Moja książka- - bloog.pl

 Dzisiaj rano znów jakoś próbowałam zmyć tę czarną farbę ale się nie dało.Nałożyłam na siebie chustkę żeby chociaż jakoś to ukryć.Widziałam że dzisiejszy dzień nie zapowiada się zbyt dobrze.W szkole wszycy plotkowali o mnie i o piegu.To było okropne!Mogłam liczyć tylko na wsparcie Sonji i Herlette.Ale stało się coś fajnego.James uśmiechnął się do mnie.I to tak że aż mi ciarki przeszły.Wszystko mniej więcej z Oscarem wyjaśniłam i umówiłam się u niego w domu.Po szkole oczewiście poleciałam po jakieś fajne ciuchy.Przeczesałam wszystkie butiki i nic nie znalazłam.Wkońcu na samym rogu znalazłam wielki sklep z fajnymi rzeczami.Przymierzałam wszytko jedno po drugim i wogóle nie zwracałam uwagi na rozmiar.Wkońcu kupiłam białą mini i super błękitno-turkusowy top.Wyglądałam świetnie.Po zakupach poszłam na lody, aby się trochę rozluźnić.Gdy wróciłam do domu zobaczyłam że cała rodzinka biega po całym domu w poszukiwaniu czegoś.Nagle podeszła do mnie mama trzymając Franka za rękę:
-Kochanie musisz nam dzisiaj.

niezakochajsie | e-blogi.pl

?’. Wtedy wszyscy podeszliśmy do niego i przytuliliśmy się taki ‘grupowy uścisk pocieszający’. Staliśmy tak kilkanaście sekund, a później z pięć minut kiedy zza białego rogu wyszedł lekarz z rodzicami Kevin’a. Jego rodzice rozmawiali chwilę z lekarzem po czym wsiedli do szpitalnej windy i pojechali na dół. Podbiegliśmy do lekarza i zaczęliśmy pytać co jest z przyjacielem. Lekarz był bardzo miły i pozwolił nam na widzenie z chłopakiem..zaprowadził nas do jego sali gdzie przez kilka dni będzie na obserwacji. Weszliśmy po cichu do pokoju i porozsiadaliśmy się na krzesłach. Oscar nie miał odwagi spojrzeć mu w oczy bo czuł się winny za to, że to on spowodował ten wypadek i choć tłumaczyliśmy mu, że to nie jego wina ten i tak wiedział swoje.


Rozmawialiśmy chwilę z obolałym i słabym Kevin’em kiedy on powiedział:


- gdzie jest Oscar ?


Ten jeden pocałunek - Onet.pl Blog

Przytulił ją mocniej. Mogli by sie tak przytulać przez całe życie, ale w końcu niechętnie odsunęli sie od siebie. Fer chwycił ją za ręke, splótł razem ich palce i poszli gdzieś przed siebie. Nando coś jej opowiadał, a ona nie mogła oderwać od niego wzroku. Co chwile tez wyciągała z kieszeni komórke by sprawdzać, która godzina. Bała sie powiedzieć swojemu chłopakowi, że idzie na spotkanie z Evansem, ale w końcu szczerość w związku to podstawa.
-Pyszczku...
-Tak?-spytał, spojrzał w jej oczy i zamrugał. Może robił to nieświadomie, ale mrugał słodko.
-Bo wiesz....umówiłam sie na spotkanie z Oscarem...znaczy on chciał sie umówić, nie wiem po co....no i....niedługo musze iść, wiesz?
Torres skrzywił sie. Miał nadzieje że spędzi z nią cały dzień, a ona
idzie na spotkanie z jego wrogiem.
-No dobra.-powiedział wzdychając głośno.
-Nie martw sie, i tak Cie kocham.-powiedziała, cmoknęła go w policzek i poszła.Weszła do tej restauracji i zobaczyła Oscara.
-Mam nadzieje że to coś ważnego.-powiedziała i usiadła.
-Tak, coś  bardzo ważnego.
-No to co?
-Ty wiesz, że "twój" Torres chodzi na ustawki, prawda?
-Tak...
-Wiesz że może mu się coś stać? I stanie się...