O czym chcesz poczytać na blogach?

Omar

Nie igraj z aniołem :* - Onet.pl Blog

103^^
Odcinek 103

Podczas gdy Marichuy gra w sztuce teatralnej Juan Miguel zajmuje się ich chorym dzieckiem. Po przedstawieniu Olga informuje o wszystkim Marichuy, która natychmiast jedzie do domu, gdzie spotyka czuwającego przy małym Juana Miguela.
Balbina informuje Omara o telefonie kobiety o imieniu Lala, która prosiła by przyjechał do bardzo chorego dziecka z wysoką gorączką. Marichuy pyta Juana Miguela czy ich synek może umrzeć. Juan Miguel prosi ją by tak nie mówiła, a tym bardziej nie myślała, ponieważ to prawdopodobnie zwykła infekcja.Czuwanie nad kołyską Juanita bardzo ich do siebie zbliża, do momentu gdy do drzwi rozlega się dzwonek, a w mieszkaniu zjawia się Omar, który na widok Amadora stwierdza, że ojciec dziecka nareszcie się nim zainteresował, następnie pyta Juana Miguela co tu robi.

To na długo zapomniane światło na krańcu świata. Horyzont płacze łzami, które zostawił za sobą dawno temu.

I liście, który wysłała do niego przed wyjściem, dołączając informację, że może to ten być ostatni. Zapaliła świecę. Miała godzinę.


W komnacie panował mrok. Jedynym źródłem światła był mały płomyk świeczki, którą trzymała w ręku. Było tam tyle półek z dokumentami, że nie miała pojęcia, od czego zacząć. Wiedziała jedno - to, czego szukała musiało być gdzieś blisko, bo ogólnokalormeńskie posiedzenie odbyło się stosunkowo niedawno. Zatrzymała się przy niewielkim stoliku, przy którym zapewne siadał zawsze Omar. Stojąca przed nią pieczęć mogła świadczyć o tym, że zatwierdzał tu wszystkie ustawy, zarządzenia i reformy. Przyjrzała się leżącym na blacie papierom. Większość z nich stanowiły mapy i rejestry prowincji. Szukała dalej, przewracając wszystko na tyle ostrożnie, by niczego nie pomieszać, gdy wreszcie trafiła na coś, co ją zainteresowało. Wzięła dokument do ręki i dokładnie go zbadała. Z zapisów wynikało, że podatki podniesiono już jakiś czas temu, a trzy czwarte z dochodów przeznaczano na przemysł zbrojeniowy. Kolejny punkt zawierał zarządzenie o.

journal - Onet.pl Blog

Poszedłem. Jeśli przychodzą jacyś klienci, albo przypadkowo napatoczy się ktoś szukający pracy, zapraszamy ich do pokoju zwierzeń. Tam, we wzbudzającej zaufanie pastelowej przestrzeni, z dyskretnymi ozdobami na ścianach, roztaczamy przed klientem wizję naszego profesjonalizmu, cały czas oczywiście sugerując, że zlecenie dla niego robimy w drodze wyjątku, tak naprawdę zaś zajmujemy się czymś znacznie większym.

Dwaj panowie, rzeczywiście wyglądający na Arabów, siedzieli sobie spokojnie, na stole położyli jakieś teczki. Ubrani w ciemnie garnitury, wyglądali bardzo poważnie i dość zasobnie. Przywitałem się i przedstawiłem.

 

- Adrian Nieruchalski, miło mi.

- Omar Miksha – przedstawił się starszy z nich, miły pan o siwych włosach, w okularach.

kajjlaa blog

Cala klase.
Oczywiscie koles nie mogl sobie znalesc lepszego miejsca do siedzenia jak nie za moimi plecami.Tak wiec jestem najbardziej narazona na jego niekontrolowane??? odruchy.Einstain spoglada na niego spod okularow i kreci glowa z burza wlosow.
11:45
Na karZde slowo matematyczki Morgan krzyczy na cala klase ,,Yes ms .Cooper,,
Uposledzenie zostalo mu po tym jak matematyczka obrazila sie na nasza klase bo nie wolalismy jej po nazwisku.
Po 50 razie. Ms. Cooper nie wytrzymuje,,Kochaniutki przestan,to nie jest smieszne,,
,,Yes Ms. CoopER,,
12:30
Omar nerwowo tupie w podloge.Ja z przekrzywiona glowa wpatruje sie w okno z nadzieja ze wypatrze Mustafe na lunchu.A kiedy juz go widze wykrzykuje na cala klase kurwa mac.Tak jakos mnie ponosi.Nie pytajcie dlaczego ok?
Tak wiec wpatruje sie w okno ktore pomimo ujemnej temperatury zostalo otworzone przez znudzonego Omara.Einstain po 10 probie zamkniecia okna dala za wygrana i wszyscy marzniemy w klasie.
13:00
Nic nie kumam na lekcji. Warkoczyk(ciemny mulat z typowo murzynska fryzura,czyli z glowa w warkoczykach )D-E-K-O-N-C-E-N-T-R-U-J-E- MNIE NA lekcjach.
Najcichszy z.

Plan Totalnej Porażki - Onet.pl Blog

- odezwała się Lindsay.
Niestety, wszystkie stoliki były zatłoczone.....oprócz jednego a był to stolik grubaska. Było tylko jedno wyjście.
-  Hej! Możemy się do ciebie dosiąść? - zapytała grzecznie Courtney.
Chłopak tylko kiwnął głową, za bardzo był pochłonięty jedzeniem aby móc normalnie rozmawiać. Lindsay od razu rozsiadła się, wyprostowując zgrabne nogi.
- Uffff! Jak dobrze! - zwróciła się do chłopaka - Jak masz na imię? Bo moje to Lindsay!! Łiiii!
- O-gh-w--e-dgbh--n - wyjąkał chłopak, bo miał pełne usta hot dogów.
- Omar? - spytała Lindsay. Chłopak przełknął to co miał w ustach.
- Nie, Owen!
- Acha...... Omar! - I tak właśnie się zaczęło plątanie cudzych imion. Lindsay nie ma w ogóle głowy do nazw. Od tamtego spotkania, dziewczyna nazywa Owena, Omar'em XDD
- Nieważne.... A ty gdzie płyniesz? - spytałam Owena.
- Do najokropniejszego miejsca na świecie!!
- Do fabryki mięsa? - zgadywałam
- Do więzienia? - spytała Courtney
- Nie! Na pewno do żeńskiego wojska!
Wszyscy spojrzeliśmy się na Lindsay.
- No co? Nie cierpię pracować! Ale do MĘSKIEGO bym.

Solea i Alegria

W tym 37 ambasad; więcej niż Stany Zjednoczone. Weźmy przykład pierwszy z brzegu: Gabon. Ktoś pamięta? Chodzi o „niezbyt wielkie państwo afrykańskie, gdzie poważną rolę odgrywają orzeszki ziemne”. Otóż w Chinach Gabon (1,5 mln mieszkańców, dwie trzecie powierzchni Polski) wywołuje następujące skojarzenia: ropa, mangan, drewno. Gdy w 2004 r. chińskie interesy w Gabonie osobiście zabezpieczał prezydent Hu Jintao, na płycie lotniska witał go urzędujący w Liberville ambasador ChRL; w tym samym roku rewizytę w Pekinie złożył gaboński dyktator Omar Bongo. Gabon jest obecnie największym dostarczycielem afrykańskiego drewna do Chin i ważnym partnerem naftowym.

 

Długi czerwony dywan

W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej chińska ofensywa dyplomatyczna zakrojona jest na bardzo szeroką skalę, Chiny starają się uwieść Afrykę – zauważa Justyna Szczudlik-Tatar, analityk z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Ukoronowaniem chińsko-afrykańskiej zażyłości był rok 2006, który Chiny ogłosiły własnym Rokiem Afryki..

Halo? to ja, Wendy sie nazywam



~Powstanie razy 2 proszę.  2006-07-12 09:39:38



Znowu wstałam z myślą o nas. Znów tak czesto, tak zawsze... A co z naszą ławka?
Tak, nasza mała, rozwalająca sie drewniana ławka za którą roznosiły sie Głosy przyszłości i spełnienia.
Co domu, to mutacje wywrotne ustały w miejscu. Może i nawet uległy cofnieciu a w każdym bądź razie jest nawet dobrze.
W nocy przebudziłam się pokazem białych igieł rozpromieniających sie na niebie. Omar się nie obudził, ja tak. Dla niego jeszcze była za słaba.. A ja popadłam w paranoje bezsennego szaleństwa, zamykając okno i chowając głowę pod poduszkę...
Tak boję się burzy. Choć ta miejska niewiele może zrobić. Na wsi, gdzie burza może trwać 3-4 dni nie można sobie pozwolić na taki banał jak Tu...
W kazdym bądz razie usnełam dalej i wstalam dokladnie 8:51. Moj maly świat, moj maly pokoj z zamknietymi drzwiami i otwartym oknem stał sie dla mnie czyms wiecej niz tylko pustym miejscem noclegowym. Stal sie czymś krótkotrwalo własnym, co niedługo i.