O czym chcesz poczytać na blogach?

Okrzyki

No love... No luck... There is only hope for us.


O 8.00 miałam gitarę, a po niej pobiegłąm na dworzec, żeby zdąrzyć na zbiórkę. Kiedy tam dotarłam, to prawie wszyscy już tam byli. Chwilę później (jakieś 10 min.) już ruszaliśmy w drogę do Suchej Beskidzkiej.
W końcu, jakieś 2 godz. później wysiaaadłyśmy z autobusu, i ruszyłyśmy w "jakieś 20 min drogi", co zamieniło się w prawie 2 godz. marszu pod góre... Warto wspamnieć, że miałyśmy na plecach ogromne plecaki.
W końcu doszłyśmy i zakawaterowałyśmy się w nawet ładnych (drewnianych) pokojach. Potem nasz zastęp poszedł robić obiad (spagehtti z sosem pomidorowym). Po obiedzie Mery kazała nam przygotować okrzyki zastępów na przyjazd dh szczepowego.
Nasz okrzyk brzmiał (jest to wyjaśnienie tytułu):
Witawka Szczepawka Wypaśna Zajawka! (to mowiłyśmy po kolei wedłóg wzrosttu) a potem nasze wspaniałe wierszyki:
Olga Sz:Szczepowy Janek dla 20 i altowianek
Bądź pozrowiony nasz kochany druhu w słońcu i wiatru pdmuchu (to mówiła Magda S.)
Ja: Zagraj z nami życia akt, wita Ciebie zastęp TRAKT!!!
Ania: Szczepanie drogi (hahahaha) zaszczycassz nasze progi!!!
(Ania zaczęła się śmiać, dlatego, że zawsze jak to ćwiczyłyśmy, to zamiast "zaszczycasz nasze progi", mówiła "pobłogosław nasze nogi")
A.

To ja... Mój świat... Moja historia... Moje myśli... Moje słowa...

W radiu mówili, że papież przyjedzie jednak do Gliwic. Razem z bratem pobudziliśmy jego dwóch kolegów i wybraliśmy się wspólnie na gliwickie lotnisko. Już wtedy było tam mnóstwo osób. Oficjalne dane podają, że przybyło 500 tysięcy ludzi (15 czerca było podobno 400 tysięcy). W końcu około 12 wylądował papieski śmigłowiec. Gdyby nie relacje prasowe ze spotkania pewnie bym nie pamiętał, że odmówiliśmy z papieżem Anioł Pański. Pamiętam za to znakomicie dialog tłumu z papieżem - wszyscy pewnie pamiętają:

Bóg zapłać! Bóg zapłać za waszą świętą cierpliwość dla Papieża!

Oklaski, okrzyki: „Dużo zdrowia!”

Widać, że Ślązak cierpliwy i twardy. Bo ja bym z takim Papieżem nie wytrzymał. Ma przyjechać, nie przyjeżdżo, potem znowu ni ma przyjechać — przyjeżdżo.

Okrzyki: „Nic nie szkodzi!”

No to dobrze. Jak nic nie szkodzi, to jakoś ze spokojnym sumieniem odjadę do Rzymu.

Okrzyki: „Zostań z nami! Witaj doma!”

Jeszcze pojadę Matkę Boską Częstochowską przeprosić i ze spokojnym sumieniem odjadę, bo mi Ślązaki z Gliwic przebaczyły.

Okrzyki:.

To tutaj! To tutaj? Tak, to tutaj! No przecież widzę, że tutaj! - Onet.pl Blog

KOT
Kot - na co dzień co prawda wąsów i ogona nie nosi, ale za to zastępczo mruczy, miauczy i prycha. Wielbicielka kotów, kotów, kotów i kotów. Ostatnio pała także namiętnością do wyrobów pościelowych (jaśków na przykład). Kot naczelny filologii polskiej. Okrzyk bojowy: Szału nie ma!
STAROSTA
Starosta - zwinny jak kuna, szybki jak PKP. Pasterz owieczek filologii polskiej, w wolnym czasie lubi dżem porzeczkowy firmy Łowicz i zbawiać świat. Okrzyk bojowy: Pasztetowa, królowa wędlin!

Życie ich połączyło, śmierć nie rozdzieli.

I nie możemy tego zepsuć. Tak jak mówiłem, jesteśmy dobrzy, a jeśli nam się nie uda to mówi się trudno. Jak na razie wiemy tyle, że żeby odnieść jakieś zwycięstwo w tym meczu musimy zdobyć minimum 170 punktów. Dajcie z siebie wszystko i nie pozwólcie, aby ktoś złamał wam nos.
Mówiąc ostatnie słowo wyciągnął lewą rękę, na co cała drużyna kładła po kolei swoje wszystkie dłonie, po czym po raz ostatni wykrzyczeli swój okrzyk. Kim jesteśmy? Gryfonami! Jakimi? Szkarłatnymi! Jacy jesteśmy? Najlepsi!
Wyszli powitani radosnymi okrzykami Gryfonów, Puchonów i Krukonów, z innej strony trybun słychać było jedynie okrzyki znienawidzenia. Dorcas nie słuchała jak pani Hooch mówiła o przestrzeganiu zasad, tylko wpatrywała się w rękę, w której nie trzymała miotły, lecz drewnianą pałkę. Była jeszcze ciepła, od wspólnego uścisku w szatni, z dziwną miną przyglądała się dłoni dopiero przed chwilą dotykanej przez Syriusza.

Z rozmyślań obudził ją gwizdek i szybko wsiadła na miotłę. Mocno odepchnęła się od gruntu zmuszając ją do lotu. Co chwilę podlatywała i uderzała w miotające się po boisku tłuczki tak, aby trafiły kolejnego członka drużyny Ślizgonów.
James uważnie obserwował niebo w poszukiwaniu złotego znicza, a.

PanNikt - Przemyślenia - bloog.pl

Tropikalny, raczej przeważały drzewa liściaste. Resztka jego załogi odpierała ataki kilku też zmęczonych i poranionych piratów. Walka wyglądała żałośnie, ciosy w ogóle nie dochodziły do celu po obu stronach. Obie grupki zdawały się walczyć bardziej z faktu że tak należy a nie że chcą. Kapitan pozbierawszy siły wydał głośny okrzyk „Zarżnąć tych wszarzy!" I to chyba było wystarczająco silnym bodźcem aby te ludzkie wraki zmobilizowały się do jeszcze jednego wysiłku. Okrzyk kapitana wzbudził w nich nową nadzieje, iskrę życia która dogasała z każdą minutą tej bezsensownej potyczki. Jak lwy rzucili się na oszołomionych okrzykiem piratów. Wystarczało kilkadziesiąt sekund aby pierwszych dwóch korsarzy padło z przebitymi brzuchami. Jeden z nieprzyjaciół słysząc okrzyk kapitana wyrwał w jego kierunku. Ten jednak, rozstawił nogi w pozycji obronnej i z gracją wymaganą wśród oficerów floty wojennej czekał na nieprzyjaciela. Pierwszy cios padł skierowany prosto w głowę, Morjarte szybko zbił szable i nie męczą się wykonał płaskie cięcie w bok. Ten bryznął krwią, jednak resztą sił próbował dźgnąć swego rywala w brzuch. Jednak Oficer tylko sparował te żałosne uderzenie i wbił mu szable w czerep. Potem tylko przyłożył stopę do barków.

Rodzina Potter- życie magicznej rodziny - Onet.pl Blog

Z radością zerkał na swoją przyjaciółkę- Hermionę Krum, która w podskokach wybiegała z Katedry u boku swego nowego męża.

- Wspaniałe z nich będzie małżeństwo- szepnęła Rose Sjon do Harry'ego- swego chłopaka.

- Nie wątpię- uśmiechnął się Harry i cmoknął Chinkę w policzek.

Młoda para stojąca na stopniach Katedry została obrzucona płatkami kwiatów i galeonami, po chwili zatapiając się w długim pocałunku (najpierw oczywiście zachęcana do tego przez gości radosnymi okrzykami "gorzko, gorzko!"). Następnie, wśród pisków i ogólnej wrzawy dziewczęta (a wraz z nimi także Rose) ustawiły się w szeregu, oczekując lotu ślubnej wiązanki panny młodej. Hermiona odwróciła się i zamachnęła. Wiązanka tkwiąca do tej pory w jej rękach, teraz poszybowała nad głowami wyczekujących dziewcząt i wpadła...  wprost w długie blond włosy Niny Iwanowej, która zarumieniona pozwoliła, aby jej chłopak- Ronald wyplątał bukiet z jej jasnych włosów. Gdy Wiktor Krum zaczął rozwiązywać swoją muszkę Ronald Weasley z nerwową miną.

Życie bez miłości to czarodziejska latarnia bez światła. - Onet.pl Blog



NOWA NOTKA POJAWI SIĘ W DNIACH 13-19.02.2012 r. :)

[10] Zapach cz II

 

 Część I

 

  - DO ATAKUUUUUUUU! - zawyłam na całe błonia i zaczęłam się głośno śmiać. Usłyszałam głośne okrzyki i wiedziałam, że bitwa się zaczęła. Obok mnie przeleciały dwie śnieżki - Łapa nie.