O czym chcesz poczytać na blogach?

Ochraniacze

~*~Jarno~*~ - Onet.pl Blog

Wokół całej łąki, a Franek patrzył na to z dobrodusznym zdziwieniem.
Pierwsze lody zostały przełamane.
Karuchna (10:39)
Daj jabłuszko!

16 stycznia 2010
Trening Jarno - przyzwyczajanie do ochraniaczy

Koń: Jarno Interlagos

Rodzaj i cel treningu: odczulanie - ochraniacze

Jeździec/Trener: Karuchna

Pomocnik: -

Miejsce: hala

Czas: 28 min (nie licząc przygotowań)

Pogoda: słońce, śnieg, 5*C, podłoże grząskie i śliskie

Sprzęt: kantar skórzany, lina do pracy z ziemi, ochraniacze

***

Dla odmiany, ponieważ ostatnio pracujemy głównie z drągami, postanowiłam dzisiaj pokazać Jarno coś nowego - ochraniacze. Co prawda do swoich jeszcze nie dorósł i na treningach korzystamy z owijek, ale Nojec miała jedną parę mniejszych, którą użyczyła mi na potrzeby zajęć. Dzisiaj najpierw trenowałam z Deltą, a dopiero potem poszłam do Jarno, który był już na pastwisku. Bez problemu złapałam go i zaprowadziłam do stajni, gdzie.

Tropem nocy

Potem wykorzystania tego zakupionego sprzętu. To się chyba niegospodarność nazywa, prawda?

09:52, nocny_tropiciel
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 stycznia 2009
Odyseja szpitalnych ochraniaczy

Duży, ważny, prestiżowy szpital w centrum Warszawy. Samodzielny Kliniczny ... blablabla ....Szpital Dziecięcy na Litewskiej.

Na wejścu spory hol. Albo hall? Albo foyer? I szatnia, gdzie należy oddać okrycie wierzchnie. I zakupić ochraniacze na buty. W taką pogodę, jak dziś nie wolno przecież w ubłoconych, uśnieżonych butach wejść do szpitala. Więc zakupuję za szaloną kwotę jednej złotówki ochraniacze od szatniarza ... ochraniacze z odzysku. Idę w ochraniaczach przez ubłocony hol do właściwej klatki schodowej, na oddział, i niosę zebrane po drodze błoto i brud.

I tak 500 osób dziennie.

Hol sprzątany nie jest zbyt często. 

A po wizycie odbieram kurtkę, wzrok mój pada na kubełek z ochraniaczami, zdejmuję te, które zakupiłem, i nieco bezradnie rozglądam się dookoła w poszukiwaniu kosza. Nie ma. Usłużny pan szatniarz odbiera je ode mnie. Za chwilę sprzeda je komuś innemu.

A pieniądze z tego antyhigienicznego przekrętu idą do.

Mioko w świecie Naruto - Onet.pl Blog

Z wszystkimi zadaniami, które się tam znajdowały, były związane z Tobą. Chociażby to, że przyjaciel z tamtego zwoju miał być Jinchuriki, Kakashiego miałam znaleźć dzięki Tobie.. Wobec tego sam widzisz.. – Tłumaczyła
- To do czego Ci Kakashi-sensei? – Dalej pytał
- Sama do końca nie wiem. Ale musiałam do niego pójść i coś zrobić z jego okiem, które ma zakryte opaską. Miało się coś wtedy stać, ale gdy uniosłam rękę w stronę ochraniacza, zaatakował mnie…
- Ciekawe, co możesz mieć wspólnego z okiem Kakashi-senseia…
- Nie chciałabym być wścibska, ale co on ma pod tą opaską..? – Czuła się przy tym potwornie niezręcznie ponieważ sama przez tyle czasu ukrywała, co ma pod swoim ochraniaczem.
- Rozumiem, że to też jest dla Ciebie ważne, a więc to Sharingan… - Na to dziewczyna spojrzała zamyślona przed siebie. – Mogę jeszcze zapytać  o coś, co mnie bardzo ciekawi?
- Owszem, pytaj – uśmiechnęła się
- Jak ty widziałaś, przez tą opaskę?
- To dzięki mojemu Kekkei Genkai. Otóż tak naprawdę to nie widzę, ale czuje.. – Tutaj Naruto skupił uwagę na Mioko – Moja skóra jest bardzo wrażliwa na dotyk, nawet nie wiesz jak bardzo. Nawet gdy ty machniesz ręką, czy chociażby mrugniesz, wywołuje to pewien „impuls”, który czuje. Ponadto nauczyłam się robić różne inne kombinacje związane moim Kekkei Genkai –.

Akatsuki Ren Stroy - Onet.pl Blog

Drzwi plecami i oparła się o nie.
 -Będziesz wtyczką. - Stwierdziła miękkim, niskim głosem. Miałam okazję lepiej się jej przyjrzeć. Ubrana była w biały top na jednym, szerokim ramiączku po prawej stronie. Miał on duży dekolt, odsłaniający kawałek sporych piersi. Kończył się tuż pod linią biustu, parę centymetrów od brzegów widniała niebiesko-zielona, opalizująca wstążka. Brzuch pokryty był czarną siatką, zasłaniającą także lewe przedramię. Na nogach miała spódnicę do kompletu z topem, sięgającą do połowy uda, z dużym rozcięciem z lewej strony. Pod spodem nosiła króciutkie czarne spodenki z elastycznego  materiału. Na lewym udzie miała czarną kaburę. Na kolanach i łokciach nosiła czarne ochraniacze z metalowymi fragmentami. Na stopach miała długie, czarne buty shinobi. Jej jasnobrązowe włosy były związane w luźny warkocz, na początku niezwykle gruby i kończący się przy pępku malutkim ogonkiem wystającym spod gumki koloru wstążek na ubraniu. Na prawym ramieniu zawiązany miała czarny ochraniacz z gwiazdą, a na kaburze na shurikeny seledynową nicią wyszyty.. bo ja wiem, może herb? Przedstawiał on trzy fale, jedna nad drugą. Spodnia była jedynie falowaną linią, druga była duża i zakręcona z prawego brzegu a ta najwyższa byłą jedynie drobną linią, mocno falowaną. Patrzyła na mnie ciekawsko oczami koloru fal, tych prawdziwych jak i tych wyszytych.
 -Jak? - Uprzejmie wytoczyłam jej tok moich rozważań,.

zakład treningowy GANGES - Onet.pl Blog


- To chyba fajna sprawa takie wyścigi!- powiedział Kuba.
- Chyba trudno tak biegać nie?- spytał Krzysiek. Z Gniadą popatrzyłyśmy na siebie.
- Nie- odpowiedziałyśmy równocześnie. Obydwaj panowie zrobili głupie miny.
-Wiecie co naprawdę jest sztuką w tym sporcie?- spytała Gniada.
- Nie- odpowiedzieli obydwaj.
- Utrzymać się w siodle..- powiedziałam
-.. i uważać żeby adrenalina i ciśnienie nie rozwaliły ci mózgu- dokończyła Gniadoszka i obie wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Co?- spytał Kuba
- Ale o co wam chodzi?- spytał z kolei drugi.
- O nic- powiedziałam tylko i poszłyśmy z Gniadoszką po konie.
Schłodziłyśmy im nogi i tylko nogi bo było zimno. Wyczyściłyśmy, zarzuciłyśmy derki i założyłyśmy ochraniacze transportowe. Wpakowałyśmy konie i tych niedorozwiniętych ;P do przyczep i samochodów. Potem na tylne siedzenia wrzuciłyśmy sprzęt i pojechałyśmy do SKS-u.
***
Na miejscu zlałyśmy koniki w myjni, gdyż były bardzo zgrzane, a w SKS-ie ma ona bezpośrednie połączenie ze stajnią, czyli z myjni prosto do stajni pod specjalny daszek (zwykle są na dworze pod daszkiem, ale tam w tym stajennym daszku jest ogrzewanie, w razie zimna), a gdy wyschną do boksów.
***
Chwilę pogadałyśmy z chłopakami, oni sobie pojechali, a my pooglądałyśmy fajny filmik, a mianowicie Króla Artura, bo w środy sobie robimy dni historyczne, czyli zazwyczaj oglądamy filmy historyczne, a jak nam się nie chce to oglądamy filmy o różnych rzeczach..

Miłość nie drży na widok miecza... - Onet.pl Blog

Ona nie może opuszczać pola treningowego.
- W takim razie dlaczego ją spotkałem?
- Ona... uciekła. Chyba miała dość treningu i zrobiła sobie małą przerwę, ale teraz trenuje. Nie ma czasu na miłość. Może kiedyś, ale nie teraz.
- To ja jej nawet nie zobaczę?
- Niestety, jest to niemożliwe. To się nazywa poświęcenie, Sasuke. Ona wiedziała, że nie będzie mogła z tobą być, nie przez najbliższe parę miesięcy, może nawet lat. Jednak jeśli ją naprawdę kochasz, to założę się, że poczekasz.
- Poczekam. Hokage, mogłabyś jej powiedzieć, że wróciłem?
- Tyle mogę dla ciebie zrobić. Rozumiem, że zostajesz na stałe?
- Tak. Myślę, że ona by tego chciała.
Tsunade zawołała Naruto:
- Naruto, daj mi ochraniacz Uchihy.
Uzumaki wyciągnął z pokrowca na kunai'e pęknięty ochraniacz. Hokage wykonała skomplikowaną pieczęć i przesunęła palcem po pęknięciu. Ochraniacz złączył się, a tam, gdzie był pęknięty została tylko wąska linia, jak po spawaniu.
- Proszę - kobieta podała czarnowłosemu ochraniacz, a on od razu zawiązał go sobie na czole, po czym wstał, stanął na środku drogi i spojrzał na wioskę.
- Kochanie, wróciłem - powiedział cicho i zemdlał z wycieńczenia.

- Jak mogłam być taka głupia. Przecież teraz będę cierpieć, a on tym bardziej. Biedny Sasuke, pewnie zrezygnował ze mnie i znowu szuka brata - mówiła do siebie Ikase rzucając shurikenami do celu. Za każdym udanym rzutem po jej policzku.

WSR Echo - Onet.pl Blog

Teren Coco Jumbo

Trenujący: Aga

Koń: Coco Jumbo

Dyscyplina: Rajdy - Teren

Czas: 1H

Data: 14 sierpień

Przebieg:

Mimo, że coco ma niewielkie przetarcie to nie mogę pozwolić, aby całły czas bezczynnie stał.  Weterynarz zgodził się na oklepy. Więc ten trening będzie zarówno dla mnie jak i dla Coco. Oklepy to coś czego nienawidzę ^^. Coco był już wyczyszczony więc właściwie nie miałam co do roboty. Szybko założyłam mu ogłowie oraz ochraniacze. Ok no to torturę czas zacząć ^^  Snow mnie podrzuciła i jakoś wdrapałam się na jego grzbiet. Ale szeroko ^^... No ale cóż szczęśliwej drogi już czas ;) Dosiadem dałam mu znak do ruszenia. Coco posłusznie ruszył żywym, wyciągniętym stępem. Ale dziwne uczucie... Coco kołysał mnie to w jedną to w drugą stronę - dzięki, że jest to koń , który ma wszystkie chody miękkie i wygodne ^^  Poprawiłam swoją pozycję na jego grzbiecie. Starałam się siedzieć tak jak w siodle, ale to było trudne, bo on ma trochę szeroki grzbiet na moje krótkie nóżki ^^  Wjechaliśmy do lasu. Pogoda była idealna na teren. Coco był bardzo do przodu. Pewnie dlatego, że już trochę czasu z powodu rehabilitacji nie chodził, a.