O czym chcesz poczytać na blogach?

Novotel warszawa

rotfl.blog.pl

Przeszłam pomyślnie 3 etapy rekrutacji, też trwającej kilka miesięcy, o podobnym charakterze - dużo łamigłówek, zadań problemowych i na myślenie. Zero czystej teorii. Niestety, musiałam odmówić mimo kuszącej oferty :) Poza tym nie mogłam im wybaczyć, że podczas rozmów w Warszawie mnie wsadzili do Novotelu, a sami gościli swoje tyłki w Sheratonie :P Fakt, widok z 28. piętra Novotelu wprost na Marriott'a i Pałac Kultury jest zajebisty, zwłaszcza nocą, ale ja bym im odebrała co najmniej jedną gwiazdkę - do dublińskich 4-gwiazdkowców Novotelovi daleko. Nawet kapciuszków nie dali,.

Kluchojady zwiedzają świat

Podsumowanie
Wyjazd zakończony, czas na małe podsumowanie: Przejechaliśmy ponad 1200km, z baku zniknęło prawie 85 litrów ON. W aucie spędziliśmy ok 18h. Na paliwo, autostrady i parkingi wydaliśmy trochę ponad 400zł.
Osiem noclegów w hotelu Novotel Marina Gdańsk sponsorowała Babcia.
Średnio obiad dla trzech osób kosztował nas nad morzem 60zł, z czego większość wydaliśmy na dorsze.
Zakupy Szymona, śniadania i zwiedzanie to kolejne 450zł.
Razem wydaliśmy prawie 1400zł (bez noclegu).

Zwiedziliśmy:
.
Się w piasku przed odjazdem. Do domu wyruszyliśmy o 11. Już chwilę po 12 byliśmy za Grudziądzem (nie ma jak pusta autostrada). W Golubiu-Dobrzyniu zatrzymaliśmy się na zamku i zwiedziliśmy go z przewodnikiem. W dalszą drogę wyruszyliśmy przed 16, by przed 18 być już pod domem. Warszawa przywitała nas upałem i słońcem. Teraz zostało nam się rozpakować.






22:20, maytki , 2010 (1) Majówka
Link Dodaj komentarz.

Warszawa nocą i nie tylko



Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Kategorie: Wszystkie | Centrum | Inne | Metro / Kolej | Mosty | Stare miasto | Ursynów
RSS
środa, 23 kwietnia 2008
Novotel
środa, 16 kwietnia 2008
Wystawa, '68
23:17, warszawanoca
Link Komentarze (1) »
1.VIII.1944, Barykada
23:13, warszawanoca , Stare miasto
Link Dodaj komentarz »

pitt.72@poczta.onet.pl - Onet.pl Blog

Już od wczoraj czuję się..wyobcowany.

Od momentu przyjazdu do Villi V. czuję, że to nie mój świat, a zresztą co moim światem jest? Prozaiczny balkon z setkami wypalonych prince ? Biurko obszerne visavis Novotelu, książki i kawa, którymi de facto jestem. Prozaiczną twarzą i posturą.

Ciekawością nielicznych ? Niebanalnością dowcipu ulotnego ?

 

Żle mi z otaczającym Klientami w Spa, gdzie niby oni moi, ale dzieli nas jakiś mur konwenansów i biznesowej fosy..

W chwilach happyendu odstręcza.

Wezmę więc do swoich rąk księdza, rąk nienawykłych do ciężkiej pracy fizycznej książkę o świecie i psychice Anglików. Po cichu wierzę, iż to ona właśnie ukołysze moją duszę i skieruje wespół z shameless sea Gilmoura na wody dalekie od warszawskich pięter mariotta...

Jest takie ładne słówko angielskie - jaded. Tak właśnie się czuję w obliczu codziennych rewelacji politycznych. Trudno wydajnie i szczęśliwie pracować, pławić się w toni basenów sobotnich, gdy w Gdańskach czy stolycach tacy ludzie, o takich.