O czym chcesz poczytać na blogach?

Nebulizator

mamamotyla

13:14, motyla1 , dzień za dniem...
Link Komentarze (1) »
środa, 10 maja 2006
Nie jest dobrze bo...

   Motyl jest chory. Bardzo. W piątek pediatra i diagnoza:obturacyjne zapalenie oskrzeli. Decyzja- leczymy przez łykend i czekamy co dalej. W dobotę OK, a w poniedziałek wiozę duszące się dziecko na Działdowską. Boję się szpitali strasznie, ale spakowałam już torbę zdecydowana koczować na krześle przy motylim łóżeczku. A tu niespodzianka: puszczą nas do domu, jeśli zakupimy nebulizator za 250 zeta i będziemy Motyla inhalować. No, ludzie!Dałabym 2500, żeby tylko do domu wrócić. Od poniedziałku więc 7 (sic!) razy dziennie przez śmieszną maseczkę wtłaczam Motylowi jakieś wynalazki. Na szczęście jest poprawa!

   Bałam się tych inhalacji strasznie, bo przy pierwszej, jeszcze na izbie przyjęć, była straszna histeria. Ale, o dziwo, z każdym zabiegiem Motyl znosi to coraz lepeij. Nawet przysypia lub wpatruje się w niepedagogicznie włączony telewizor. Za to prawdziwym wyzwaniem jest podanie mu leków doustnie, lub, nie daj Boże, sprayu do nonia. Nalezy w tym celu zaczaić się z pozornie niewinną miną, wyczekać na odpowiedni moment, wreszcie skoczyć jak kozica i przycisnąwszy delikwenta do podłoża.

wu wei

RSS
środa, 18 maja 2011
jak nie urok to...

Zuzka stęskniona, ale chyba zadowolona :) Relacja będzie po powrocie. Szkoda, źe bez zdjęć, bo aparat został w parlamencie europejskim ;)

 

Emil wczoraj gorzej się czuł, kaszel, katar...Rano dopiero się zorientowałam, że ledwo oddycha. Nigdy nie widziałam, jak dziecko się dusi, nie wiedziałam jak to wygląda...Teraz już będę niestety wiedziała - kiedy przyjechaliśmy do szpitala miał ponoć kompletnie skurczone oskrzela. Ostatecznie wyszliśmy do domu, ostatnia kasa poszła na zakup nebulizatora i leków. Teraz 6 razy dziennie robimy inhalacje. Oby minęło. Niewiadomo do końca, co było przyczyną tego stanu.

23:07, katahal
Link Komentarze (1) »
czwartek, 12 maja 2011
wycieczkowo

Ostatnio tyle się dzieje, że prawie nie nadążam. Ale jest pięknie, its biutiful :P

Dziś w nocy wsadziliśmy Zu do autokaru jadącego w kierunku Francji. Oczywiście szaleństwo było przed wyjazdem,.

TROJACZKI-TATA - Onet.pl Blog


Balon-plecy
Jak się siedzi w domu i zdrowieje, to coraz łatwiej o nudę, tak jest zwłaszcza z dziećmi, wiadomo więc, rodzice (bo tata też tydzień była na chorobowym) wychodzą z siebie, by temu zaradzić.
W związku z tym pojawiła się nowa zabawa autorstwa tatusia, która polega na wkładaniu pustego balonik na plecy dziecka pod bluzkę, tak, żeby wystawał tylko wentylek, dmucha się, a potem dziecko zadowolone lata po pokoju aż mu się „paliwo odrzutowe” skończy... a przy tym wszyscy krzyczą leć. Za człowieka-rakietę robi oczywiście Wiktorek, któremu ta zabawa najbardziej się podoba.

Bulizator czyli kosmiczna mgła
Od kilku dni używamy nebulizatora, przez dzieci zwanego bulizatorem, bo Pani doktor przykazała (ku przerażeniu mamy), że niby dzieciom wskazane są inhalacje po tych infekcjach, bo mają skurcz oskrzeli, czyli jakby za słaby oddech, stąd te krtaniowo-oskrzelowe kaszle – tak zrozumieliśmy. Ku przerażeniu mamy, bo raz – kolejny wydatek, dwa – jak je namówić do inhalacji, bo dzikie; wiązać czy co, trojaczkowa mama dwie noce przez to nie spała, jak się później przyznała. Lecz zgodnie ze starym porzekadłem „nie taki diabeł straszny..”: poszło dobrze. Wiktorek i Ola od razu chcieli wdychać kosmiczną mgłę, jak nazwała ją mama. Natalka na początku trochę się popłakała, za to teraz najgrzeczniej siedzi i nawet się przy tym.

Nasze Niuniaczki ... - Onet.pl Blog

Witajcie Robaczki!
 
Dziękujemy bardzo za to ze nas odwiedzacie pomimo że nie wstawiamy notek ale wybaczcie siła wyższa   !!!
Niestety znowu dopadała nas choroba , nie wiadomo z czego Jasmienczka złapała zapalenie płuc, w powietrzu wisi jakiś wirus który łapie teraz wiele dzieciaczków, w związku z tym że Jasmineczka bardzo źle się czuła pojechaliśmy na pogotowie gdzie dowiedzieliśmy się że na oddzialach pediatrycznych panuje Salmonella   i wiele innych wstrętnych chorób, dobrze że posiadamy w domku nebulizator /inhalator do rozpylania lekarstewek to nie byliśmy zmuszeni żeby zostać w szpitalku tylko leczymy się w domku! Dziś też jest debiut Jasmineczki w chodzeniu w chodziku - Niunia czuje się już duuużo lepiej    choć nadal mocno kaszle, ale nawet nie spodziweałam się że będzie miała tyle siły zeby zaiwaniać z jednego konca pokoju na drugi ... co bardzo, bardzo nas cieszy !!!
Jeszcze przed chorobą troszkę podróżowaliśmy, byliśmy na wielu wycieczkach, jeśli tylko macie ochotkę pooglądać to zapraszamy Was do naszego albumiku albo na naszego www.yasmineczka.photoblog.pl
tam jest wiele naszych aktualnych foteczek!
Buziaczki.

Blog partyzant1410

W jednym z polskich szpitali. Przenigdy nie róbmy nic na siłę a dodatkowo wbrew naszej woli - niepotrzebne są nam szkody... Sprawdź też ultra slim tabletki. Gorąco polecam.

Komentarzy: 0 Jaki sprzęt rehabilitacyjny 2012-02-16 Sprzęt rehabilitacyjny nie jest dostępny na klasycznym rynku handu. Tylko kompetentny sklep medyczny ma w swojej propozycji sprzęt taki jak: wózek inwalidzki, rehband, wlewnik, orteza stawu kolanowego, stabilizator kolanowy, inhalator, nebulizator, relaxsan, przeciwżylakowe, poduszka ortopedyczna, ciśnieniomierz, temblak, wkładki ortopedyczne, glukometr, balkonik, bauerfeind, który prawidłowo wspomaga kurację albo poprawia kanon codziennej egzystencji osób cierpiących na przeróżne zmany chorobowe. zwykle są to przebadane medycznie produkty, które dają gwarancję osobom, z nich korzystającym nie jedynie konieczny funkcjonalizm ale dodatkowo wymagane bezpieczeństwo. W głównej mierze z oferty sklepów specjalizujących się w sprzęcie medycznym korzystają pacjenci cierpiący na złamania układu kostnego i te, które nie nie mają szansy osobiście poruszać się. W ofercie sprzedaży każdy interesant bez kłopotu znajdzie w miarę.

guga.blog

:)


A to Kamilcia się ucieszy. Zuźka już dawno go zwąchała... ;)
Trzeba nadać mu jakieś imię ;)
Nareszcie będę miała pomocnika w walce z tymi cholernymi ślimakami i robalami :)))))))

Wiktor rośnie nam chłop na schwał 
Święta spędziliśmy w Karpaczu. Wśród przepychu, basenu i radości naszych dzieci.
Kamilka wybrała się z tatusiem w góry i wjechali kolejką liniową na Kopę. Dziecko było przeszczęśliwe i dumne z siebie - ja zresztą z niej też.
Było miło, spokojnie i ciepło :))

Po powrocie do Wrocławia Wiktor nam się zaczął podduszać. Jakieś tam zapalenie oskrzeli.... jak dobrze, że wzięliśmy ze sobą nebulizator. Kajka też miała atak alergii.
Mimo prób zastraszania nas przez powaloną piediatrę w przychodni na Orzeszkowej wszystko dobrze się skończyło.
Przekonywała nas, że niezbędne jest pozostanie na oddziale dziecięcym... Włodek oznajmił jej, że się z nią nie zgadza.
Wezwaliśmy inną pediatrę prywatnie do domu. Uspokoiła nas i przepisała leki, bo tamta pozostawiła nas bez jakiejkolwiej pomocy farmakologicznej. Powinni tą przychodnie zamknąć.

Wprawdzie na drugi dzień podjechaliśmy do szpitala, bo jednak się wystraszyłam... Wikowi popękały naczynka na twarzy i piersi. Uspokojono nas jednak, że to jest wynik jego podduszania i wszystko jest ok. 

Blog amelik2007

Mysli: 5 ale bylo super 2007-11-11     Juz wrocilismy (fuj fuj fuj). Wcale sie nie ciesze z tego powodu (no moze tylko ze chociaz moj stukniety tesciu zostal w Polsce). Bylo swietnie.  Spotkalismy sie ze starymi znajomymi. Poimprezowalismy troche i jestesmy.
Najpierw co u Ameliczki. No  wiec nie ma astmy ani niczego takiego. Niestety podejrzewaja u niej alergie, ale jest za mala, zeby to stwierdzic. Kaszle dalej strasznie. Chodzilismy do przychodni na inhalacje, troche pomogly i zaczelo jej sie powoli odrywac. Kupilismy nebulizator i teraz robimy jej sami. Dalej to nie jest to co powinno, moze mala poprawa.
Natomiast nie posiadalam sie z radosci, poniewaz moje dziecko pieknie w Polsce jadlo. Potrafila zjesc nawet dwa sloiczki na raz. Myslalam, ze polskie sloiczki lepiej jej smakuja, no i ze to dynia ( bo caly czas jadla na obiadki dynie z ziemiakami) i banany z jablkiem polubila.  Nakupilam ich jak kto glupi (ponad 100 roznych, nie tylko dyni i bananow)- dobrze ze maja dluga date- a ona jeszcze wczoraj w samochodzie jak wracalismy jadla chetnie a dzisiaj z powrotem to samo. Pluje i marudzi. Moze dlatego, ze ma temperature 37,8 - 9 to jej najwyzsza jak dotad temperatura. Dalam jej paracetamol, ciagle dopajam, moze sie uspokoi, chociaz mam nadzieje, ze to zabek .