Kandydat na prezydenta z ramienia SLD, Grzegorz Napieralski, osiągnął w wyborach prezydenckich bardzo dobry wynik. Prawie 13,7% głosów w skali kraju to dużo, wziąwszy pod uwagę z jak niskiego pułapu startował. Naturalnym jest, że SLD ostrzy sobie zęby na wybory samorządowe i parlamentarne. Czy są szanse na powtórzenie wyniku? Moim zdaniem, nie. Napieralski nie wie co z tym poparciem zrobić, więc na wszelki wypadek, kasuje konkurentów. Wojciech Olejniczak prawdopodobnie będzie startował na prezydenta M.St. Warszawy, ale pieniędzy na kampanie nie dostanie co zaowocuje wynikiem niższym niż Napieralskiego i w konsekwencji 2:0 dla nowego lidera SLD. Także stara gwardia w osobie Kalisza nie będzie miała łatwo biorąc pod uwagę ilość cierpkich słów wypowiedzianych pod jego adresem. Elektorat Napieralskiego jest elektoratem wizerunkowym. Żadnych nowych haseł w kampanii nie było. Wszystkie głosiło SLD w wyborach parlamentarnych. Zostały tym razem po prostu lepiej przedstawione. Młody, dynamiczny Grzesiek dla lewicowej części elektoratu PO stał się alternatywą dla słabego Bronka. To słabość kandydata PO pozwoliła na przepływ elektoratu, który wybrał lepszy wizerunek. Gdy rozmawiałem z wyborcami Napieralskiego czemu postawili “X” przy jego nazwisku odpowiedzi były podobne. „Dynamiczny, młody” czyli właśnie.