O czym chcesz poczytać na blogach?

Nadzieja

Bóg istnieje! - Onet.pl Blog

Dali Jej krzyż, żeby go niosła. I od tej pamiętnej chwili zawsze ma go przy sobie. Tam, gdzie się pojawia, jest obecna właśnie dlatego, że pojawił się krzyż, że objawiło się cierpienie.

Nadzieja wydaje się nam być wtedy antidotum na nasze krzyże, antybiotykiem przepisanym przez lekarza, który ma za zadanie znieczulić, wyniszczyć wszystko, co z krzyżem związane…

A Ona, zamiast go zwalczać, pokornie bierze go na ramiona i niesie tak jakby był jej integralna częścią, bez której nie może istnieć.

Krzyż został Jej włożony na plecy po to, aby stał się narzędziem jej końca. Ci, którzy o tym decydowali chcieli widzieć jak cierpi, jak upada, jak pozbawiona będzie jakichkolwiek sił i wreszcie jak umrze. Zapomnieli, że…

You are my only hope. - bloog.pl

By rozumieli, by wiedzieli, jaki jest mój punkt widzenia.  Bo ja zawsze, choćbym miała założyć okulary, staram się widzieć i zauważyc ich. A jeśli nawet to nie pomaga, to po prostu nie oceniam, no chyba, że własna głupotę.
Wiecie co jeszcze bym chciała? By ludzie umieli ludziom wybaczać. By rozumieli, że skoro sami popełniają błędy inni też mogą to robić, że skoro ranią, inni też mogą nieświadomie ranić. Chciałabym, by ona wiedziała, że tak jak ona jest tylko bądź aż człowiekiem, tak samo jestem i ja...

ranię, a nawet uśmiercam.

Podziel się:

Moja nadzieja rozkwita... (4) | dodaj komentarz

omiń mnie.

sobota, 27 lutego 2010 22:18





Czasami wydaję mi się, że jeśli się człowiek przed czymś broni to tym bardziej nieświadomie ukazuje swoją winę. Chciałabym umieć akceptować każdego, jego mysli, sposób na zycie, ale różnorodność człowieka na Ziemi mi na to nie.

Życie bardziej lub mniej ;o) - Onet.pl Blog

:-))... moje życie byłoby tak suche bez Miłości... bez moich umiłowanych... bez Kochanych... i bez Zbawiciela ;-)))... i tak spokojna dusza moja bo wie... że Zbawienie jest pewne... kiedy światło jutrzenki zalewa blaskiem wnętrze moje... jak Duch który sprowokowany sproRokowany wieje nad doliną wyschniętych od słońca kości... wypełniający puste mięso Tchnieniem Życia :-))... jak Jeruzalem Nowe zstępujące od Boga mające chwałę Boga... tak Nadzieja w sercu moim uśmiechnięta... z podartymi spodniami wymiętym T-shirtem i potarganymi włosami... uśmiechnięta :-D... bo życie mam :-))... o jak dobrze jest żyć... jak dobrze żyć...  a jeszcze nie okazało się czym będziemy ;-)))...

 

Amen!

 

Łaska, pokój i miłosierdzie od Boga Ojca, Pana naszego Jezusa Chrystusa i Ducha Świętego niech będzie wam udzielona w przeobfitości ;-)))

 

Amen!

 

ALLELUJA...

 

 

Misza-el
13 A Nadzieja zawieść NIE MOŻE :D

Blog raccordo -okno,most,lustro-ekspresja

Nadziei pisali na forum:

 "Hm...Jakkolwiek bedzie - będzie dobrze:))"
Sinequanon 25

"Kilka dni temu sama zastanawiałam się nad nadzieją ......czy ona istnieje ....????moja ciocia zmarła w strasznych bólach medycyna nie pomogła a ona miała wiarę w boga i co ???gdzie on był ????Nadzieja jest połączona z wiara ...jest jej częścią.....tylko wtedy gdy jej potrzebujemy ona znika ...rozmywa się w nicości naszego świata..a my jak wariaci ciągle jej szukamy.....wierzymy że jest.....a an koniec znowu pozostaje tylko.......... nadzieja ......"
Berniatka


"gdzie jest moja nadzieja? we mnie..... i tylko we mnie.... jeżeli mam "pokój serca", o którym mówił brat Roger z Taize... to wtedy mam nadzieję.... bo jak można miec nadzieję, kiedy nie ma się pokoju serca... zaufania.... poddania się.... wg mnie tracimy nadzieję, kiedy przestajemy ufać... tak po wariacku ufać.... nawet jeśli wydaje się, że za zakretem nie ma nikogo i nic...że przepaść... strach... noc.... to wtedy warto zrobić ten jeden maleńki-siedmiomilowy krok zaufania.... ruszyć się.... to własnie chyba jest ta "nadzieja wbrew nadziei".... zrobić krok, bo mam się.

To moje życie i mam prawo zrobić z nim co chce

Nie ma blisko Cie..nie ma
Nie wiem jak dalej zyc,
lez juz nie umiem kryc,
gdy dodajesz ciepla mi..dodajesz ciepla

Ja w ciszy czuje jak
nasza gwiazda gasnie..powoli tak jak my
Chcialabym na nowo poczuc, ze jestes bliski mi
i czule tulisz mnie

Kazdy z nas chcialby miec troche ciepla,
Jest mu zle gdy tego nie ma

Ref:
Nie wiem jak dalej żyć,
nie wiem nie umiem snic,
gdy nie ma blisko Cie..nie ma
Nie wiem jak dalej zyc,
lez juz nie umiem kryc,
gdy dodajesz ciepla mi..dodajesz ciepla

To jest jedna z moich ukochanych piosenek... to chyba by było na tyle dzisiaj...

                                                    Pozdro for:

  • Sztywniak =)  wiesz koffanie,że nie byłabym sobą
  • Wioli
  • Ali
  • Asi , która mam nadzieje skomentuje tak jak zawsze

sodalicja.blog.interia.pl

Miała żadnych dowodów poza słowami anioła. A jednak uwierzyła i miała nadzieję, że słowa te dokonają się na Niej: „Niechaj mi się stanie według słowa twego”. Tak więc, podobnie jak rozważaliśmy w zeszłym tygodniu cnotę wiary, przyjrzyjmy się dziś kolejnej cnocie teologicznej, cnocie nadziei.

W odróżnieniu od wiary, która zakorzeniona jest w naszym intelekcie, cnota nadziei jest raczej doskonałością naszej woli. Wiara postrzega Boga jako Pierwszą Prawdę, podczas gdy Nadzieja pragnie Go osiągnąć. Podobnie jak wiara jest w pewnym sensie przeciwieństwem widzenia, tak również nadzieję przeciwstawić można posiadaniu. Żywimy nadzieję na rzeczy, których jeszcze nie posiadamy, ale które chcielibyśmy osiągnąć. O ile wiara jest niejako światłem, ukazującym nam właściwy kierunek, nadzieja jest motorem, który popycha nas ku celowi, jaki pragniemy osiągnąć. Ponieważ dzięki wierze wiemy, że Bóg jest naszym najwyższym szczęściem i ostatecznym celem, oczywiście mamy nadzieję Go posiadać – a cnotą, która pobudza naszą wolę do tego pragnienia jest właśnie nadzieja.